Tuchowski: Nie dam się stąd wykurzyć

Halina Gajda
Henryk Tuchowski od 20 lat nie zgadza się ze sposobem naliczania opłat za ciepło w spółdzielni, w której mieszka. Przekonuje, że system podzielników jest niesprawiedliwy. Przestał płacić czynsz. 10 grudnia ma zostać eksmitowany.

- Będę walczył do końca, bo wierzę, że to ja mam rację. Nie dam się wykurzyć z tego mieszkania - zapowiada Henryk Tuchowski.

Spór między nim a Spółdzielnią Mieszkaniową „Małopolska” trwa od lat. Już od 1995 roku, po kolejnym rachunku za ogrzewanie mężczyzna uznał, że metoda rozliczania ciepła, która opiera się na wskazaniach podzielników, jest niesprawiedliwa.

Najkrócej rzecz ujmując - w jego opinii przyjęty sposób sprawiał, że naliczane są mu opłaty za ciepło, które ucieka do sąsiadów. On zaś zajmuje lokal na parterze, w mieszkaniu narożnym. Aby utrzymać przyzwoitą temperaturę, grzeje pełną dostępną mocą kaloryferów. - Rachunki były niewspółmiernie wysokie do temperatury w domu - przekonuje.

Zaczął pisać do spółdzielni, przedstawiać własne argumenty i wyliczenia. Przez krótki czas miał kilku sojuszników, którzy podzielali jego stanowisko. Z czasem inni przestali walczyć. Został sam. Ponieważ spółdzielnia nie chciała zgodzić się z jego racjami, na znak protestu nie pozwolił na zamontowanie podzielników u siebie. I tak pozostało. Do dzisiaj za ciepło SM nalicza mu odpłatność według najwyższego zużycia za metr kwadratowy. Spółdzielnia twierdzi, że w związku z oporem lokatora to jedyna metoda, aby wyegzekwować opłaty od pana Henryka.

Chcę płacić za metraż

Mężczyzna tymczasem podkreśla, że spółdzielnia nie liczy się ze zdaniem lokatorów, tylko robi, co chce. Pan Henryk wielokrotnie domagał się, by przedstawiono mu stosowny certyfikat, który potwierdzałby, iż podzielniki są miarodajne i oddają rzeczywisty stan zużycia ciepła przez poszczególnych mieszkańców. W spółdzielni odbijają piłeczkę, twierdząc, że takiego dokumentu nie muszą nikomu okazywać, bo żadna instytucja tego nie wymaga i w zasadzie nie ma kto takiego certyfikatu wystawić.

Tuchowski zaznacza, że w takiej sytuacji każdy ma prawo dobrowolnego wyboru sposobu, w jaki miałby być rozliczany z centralnego ogrzewania. - Ci, którzy wolą podzielniki, niech je mają. Ja chcę być rozliczany na podstawie metrażu swojego mieszkania, tj. średniej stawki za metr kwadratowy pomnożony przez powierzchnię - mówi pan Henryk.

Czuje się oszukany przez spółdzielnię. Mówi wprost, że to ona jest mu winna pieniądze za wieloletnie zawyżanie kosztów ogrzewania. Przekonuje, że po odliczeniu należności, jaką on miałby płacić za ciepło, SM ma wobec niego dług w wysokości około 50 tysięcy złotych wraz z odsetkami.

Na kilka lat przestał płacić czynsz, skoro - w jego opinii - miał nadwyżkę. Spółdzielnia wystąpiła do sądu z pozwem o zapłatę. I wygrała. - Szkoda tylko, że sąd nie rozstrzygnął dla mnie kluczowej kwestii, czyli tego, czy ja mam prawo do alternetywnego sposobu rozliczania się ze spółdzielnią - mówi pan Henryk.

Spółdzielnia - w opinii Tuchowskiego wbrew prawu - wystąpiła o egzekucję pieniędzy. Komornicy zlicytowali już działki o łącznej powierzchni 0,7 hektara oraz prawo do zajmowania przez niego mieszkania.

W październiku 2013 roku sąd wydał nakaz eksmisji. Henrykowi Tuchowskiemu zaś przyznano mieszkanie socjalne. Osiemnaście metrów kwadratowych w oddanym do użytku w minionym roku bloku socjalnym przy ul. Chopina, obok tzw. pasiaka. Pan Henryk z nakazem się nie zgadza. Eksmisja została wyznaczona na 10 grudnia. - Tak łatwo mnie się stąd nie pozbędą. Za kilka dni mam kolejną sprawę w sądzie - mówi mężczyzna.

Lokator idzie w zaparte

Mariola Migdar, prezes SM „Małopolska”, do której należy mieszkanie Henryka Tuchowskiego, podkreśla, że nie robi nic, co nie wynikałoby z litery prawa. - Nie dyskutujemy z wyrokiem sądu - mówi Mariola Migdar. - Przypomnę tylko, że taki system rozliczania kosztów ciepła, który teraz kwestionuje pan Tuchowski, został przyjęty przez zebranie przedstawicieli członków spółdzielni, a więc zdecydowali o tym sami mieszkańcy - dodaje.

Podkreśla, że skoro mężczyzna uporczywie unika obowiązku płacenia czynszu, innego wyjścia nie było, jak wystąpić o jego eksmisję. Edward Igras, prezes Gorlickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, dodaje, że mieszkanie zastępcze jest już dla pana Henryka przygotowane. Ma być pierwszym tu lokatorem. - Mieszkanie jest puste, nikt w nim nie mieszkał. Metraż dostosowany jest do potrzeb jednej osoby - mówi Edward Igras, prezes TBS w Gorlicach, w zasobie którego znajdują się mieszkania socjalne.

Przyznaje, że to miasto ma obowiązek zapewnienia lokalu socjalnego - jeśli oczywiście taki został w wyroku przyznany osobie eksmitowanej. I taka decyzja zapadła.

Sprawdziliśmy, jaki lokal czeka na pana Henryka. Wchodzimy do niewielkiego przedpokoju, po lewej drzwi do łazienki - jest tam kabina prysznicowa, toaleta, na ścianach kafelki. Część „pokojowa” mieszkania ma kształt prostokąta, do niej dołączona jest wnęka kuchenna ze zlewem i kuchenką elektryczną. - W mieszkaniu nie ma gazu, liczniki elektryczne są przedpłatowe - wyjaśnia Edward Igras.

Choć mieszkanie wygląda porządnie, pan Henryk idzie w zaparte. - Chodzi mi o sprawiedliwość. Dlaczego spółdzielnia ma narzucać ludziom swoje zasady, i to w sytuacji, gdy są niekorzystne dla lokatorów? - pyta pan Henryk. - Mimo niekorzystnych wyroków sądu nie mam zamiaru się poddać. Może mój przypadek dowiedzie, że mieszkańcy spółdzielni są naciągani na zbyt wysokie opłaty za ciepło.

Sprawa rozliczania kosztów ogrzewania mieszkań w budynkach wieloklatkowych jest złożona, a Gorlice nie są odosobnione. - Obowiązujące przepisy prawa regulują to zagadnienie, przepisy te są jednak niedoskonałe, a nawet wewnętrznie sprzeczne - stwierdza Kazimierz Dudziński, doradca zarządu Stowarzyszenia ds. Rozliczania Energii w Warszawie.

Jak mówi, zarządcy budynków są zobowiązani do opracowania regulaminu rozliczania kosztów zakupu ciepła dla budynku na poszczególne mieszkania, ale przepisy nie określają dokładnie, co taki regulamin ma zawierać. - Jest np. mowa o obowiązku stosowania tzw. współczynników wyrównawczych z uwagi na położenie lokalu w bryle budynku, ale nigdzie nie zapisano, jak takie współczynniki należy wyliczać i praktycznie stosować - dodaje.

Miasto pokryje czynsz

Tylko w 2014 r. w Gorlicach wydano 9 orzeczeń o eksmisję. W bieżącym roku do 20 listopada sąd wydał 8 decyzji o eksmisji z lokali mieszkalnych, w dwóch przypadkach doszło do ugody.

Jeśli w wyroku nie ma mowy o mieszkaniu socjalnym, eksmitowany trafia do mieszkania tymczasowego - o niższym niż socjalne standardzie. Jednych i drugich w mieście brakuje. Prezes Edward Igras ocenia, że nawet około pięćdziesięciu. Jeśli nie ma wolnych lokali, miasto musi płacić odszkodowanie w wysokości należnego czynszu.

Gazeta Gorlicka

Minimalna płaca w górę. Wzrośnie przynajmniej o 184 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie