Turyści niszczą poobozowe mury w Auschwitz-Birkenau bezmyślnie bazgrząc

Katarzyna Sipika-Ponikowska
Katarzyna Sipika-Ponikowska
Straż muzealna zatrzymała kolejnego turystę, który postanowił wyryć w cegle baraku swoje imię. - To niedopuszczalne - podkreślają pracownicy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu doszło do kolejnego aktu wandalizmu. 17-letni Amerykanin wyrył na jednym z budynków swoje imię. To nie pierwsze takie zachowanie. Pracownicy muzeum apelują do zwiedzających, by zostawili budynki w spokoju, bo to szczególne miejsce pamięci.

Do zdarzenia doszło w piątek, 7 lipca. Ok. godz. 16 jeden z turystów postanowił upamiętnić swój pobyt w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym i wyrył napis: Rafael na cegle baraku, gdzie więzione były kobiety. Zauważył to przewodnik grupy. 17-latek został zatrzymany przez straż muzealną i przekazany policji.

Następnie dowieziono go do prokuratury, gdzie został przesłuchany w obecności adwokata i tłumacza. - Przedstawiono mu zarzut niszczenie mienia o szczególnym znaczeniu dla kultury - informuje Krzysztof Dratwa z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. 17-latek przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze. Został zwolniony do domu. Ze względu na młody wiek i to, że nie był do tej pory karany, został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, dozór kuratora i tysiąc złotych rekompensaty na rzecz muzeum.

Jak kiedyś mieszkańcy Oświęcimia spędzali zimę w mieście [AR...

To nie pierwszy taki przypadek na terenie byłego obozu. Wystarczy przyjrzeć się murom zabytkowych budynków. W udostępnionych do zwiedzania barakach dostrzec można co najmniej kilkaset podpisów, dat, imion, rysunków. W lipcu 2016 r. dwóch Portugalczyków uszkodziło mur w Bramie Śmierci, gdzie próbowali wyryć swoje imiona. Oskarżeni przyznali się do winy. Także zostali skazani na rok pozbawienia w wolności w zawieszeniu na dwa lata.

Janusz Berger, który wczoraj był w byłym obozie z dwójką wnuków, popłakał się, ze wzruszenia. Tu w czasie II wojny światowej zginał jego starszy brat, siostra jego matki i jeszcze kilka osób z rodziny.

- Chodzę tu jak po grobowcu. Tu tylu ludzi cierpiało. Może i któraś z moich ciotek - mówi 92-letni mężczyzna. - Chciałem zobaczyć, to miejsce przed śmiercią, tu pomyśleć o moich bliskich, do których niebawem dołączę. Boli świadomość, że dla wielu młodych ludzi, ten były obóz jest jak kolejna atrakcja do zobaczenia. Może to nie są źli ludzie, ale na pewno nie mają wiedzy, co tutaj się działo - dodaje oglądając wnętrza starych baraków z pryczami i wyryte na ścianach i cegłach ostrymi przedmiotami nowe napisy.

Pracownicy byłego obozu uważają, że takie incydenty trzeba nagłaśniać. - Miejsce Pamięci jest miejscem szczególnym. Każdy taki akt wandalizmu jest dla nas bardzo bolesny, oburzający i karygodny - komentuje Bartosz Bartyzel z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Współpraca M. Gleń

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 11. Co oznacza słowo akademik?

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie