Tygrys nie wierzy w Dragona

Redakcja
Witalij Kliczko nie umie się cofać. Ale czy Albert umie tak atakować, by wykorzystać tę jedyną słabość Ukraińca? Nie wiem - zastanawia się Dariusz "Tygrys" Michalczewski.

Dzisiaj na stadionie Schalke 04 w Gelsenkirchen Albert "Dragon" Sosnowski stanie przed życiową szansą. Jeśli pokona Witalija Kliczkę zostanie pierwszym polskim mistrzem świata wagi ciężkiej w boksie zawodowym, i to najbardziej prestiżowej federacji - WBC (transmisja gali w Canal Plus Sport; początek o 21.15). Pytanie tylko, czy jest w stanie wygrać. Jak to zrobić? Czy "Dragon" ma warunki do tego, by nawiązać choćby wyrównany bój z Kliczką? O szanse i rady dla Alberta zapytaliśmy bokserskich ekspertów.

- Szczerze życzę Albertowi sukcesu, ale niestety, szanse ma niewielkie. Słabe pięć procent - uważa Michalczewski, który z braćmi Kliczko boksował przez lata w jednej grupie - niemieckiej Universum Box-Promotion. Witalij do dziś współpracuje z trenerem Fritzem Sdunkiem, który prowadził "Tygrysa" do walk o mistrzostwo świata. - W takich pojedynkach czasami zawodnik skazywany na porażkę potrafi wznieść się na wyżyny. Tylko jak wysoko może wzlecieć "Dragon". Niestety, boję się, że to i tak nie wystarczy na Witalija. Ale jedno chciałbym podkreślić. Albert jako mistrz Europy ma pełne prawo walczyć o ten pas - kończy wypowiedź "Tygrys".

- Nie zgadzam się z Darkiem - ripostuje świeżo upieczony mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, który do walki z Giacobbem Fragomenim przygotowywał się wspólnie z Sosnowskim. Obaj są pod opieką tego samego trenera, Fiodora Łapina. - Uważam, że psychika w boksie jest najważniejsza. Jeśli Albert wierzy, a wiem, że tak jest, w zwycięstwo, może je odnieść. Nie widziałem za wiele jego sparingów, ale te, które widziałem, wyglądały naprawdę dobrze. Jeśli pokaże to samo w ringu, walka może być naprawdę bardzo dobra. Zrobię wszystko, by na nią pojechać - kończy Włodarczyk.

- Ciągle uważam, że Albert popełnił błąd, decydując się na walkę z Kliczką - uważa dwukrotny mistrz olimpijski w boksie Jerzy Kulej. - Ten milion dolarów, który ma dostać, nie warty jest ryzyka, jakie podejmuje. Kliczko to dla niego wciąż za wysokie progi. Według mnie najpierw powinien ze dwa, trzy razy obronić pas mistrza Europy, okrzepnąć na wysokim poziomie, a dopiero później próbować walki o mistrzostwo świata. Nie wierzę też jakoś w trenera Łapina. Zewsząd słyszę, że to świetny szkoleniowiec.

A ja się pytam, kogo on wychował. Jakich wielkich mistrzów prowadził do walk o mistrzostwo świata? Ale Albertowi oczywiście będę kibicował. Rady? Kliczkowie nie lubią, jak się im skacze do gardła. Dlatego od pierwszego gongu "Dragon", jeśli chce zaistnieć w tym pojedynku, musi zaatakować. On musi uderzać lewym prostym, by zaangażować prawą rękę Kliczki. A gdy ten będzie wyprowadzał cios, unik i wejście do półdystansu. Tylko tak ma szansę - uważa Kulej.

- Taki jest mniej więcej plan na tę walkę. Skracanie dystansu. Szukanie ciosów podbródkowych, bo Albert ma mocny prawy podbródkowy. To chyba jego najlepszy cios - zdradza Paweł Skrzecz, srebrny medalista olimpijski, obecnie trener, który jest najbliższym współpracownikiem Fiodora Łapina. - Za wielu treningów Alberta nie widziałem, bo ja zajmowałem się resztą grupy, ale jedno mogę powiedzieć: "Dragon" bardzo chce. Jest zdeterminowany i głodny sukcesu. Braki? Oczywiście, że je ma. Najgorzej jest z obroną. W ferworze walki o niej zupełnie zapomina. Właśnie nad obroną Fiodor pracował z nim najwięcej. O wszystkim zadecydują pierwsze dwie rundy - kończy Skrzecz.

- Bez względu na wynik Albert już wszedł do historii polskiego boksu. Przecież tę walkę może obejrzeć na żywo nawet 50 tysięcy ludzi. Długo żaden polski bokser nie będzie miał takiej widowni. Nie zgadzam się z opiniami, że Kliczko wybrał sobie Sosnowskiego, bo to łatwy rywal. Przecież mógł sięgnąć po jakiegoś starszego, wyboksowanego pięściarza z USA. Wybrał "Dragona". Młodego jak na wagę ciężką, głodnego i zdeterminowanego pięściarza. Oczywiście, że faworytem jest Witalij, ale im dłużej będzie trwała ta walka, tym bardziej szanse Sosnowskiego będą rosły, bo Albert będzie lepiej przygotowany kondycyjnie - uważa Andrzej Wasilewski, menedżer Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka.

- Jak wchodzisz do ringu, zawsze masz szansę, to podstawowa zasada w boksie. Albert jest bardzo ambitny. Kiedyś może i miał problemy z życiem pozasportowym. Za bardzo pociągały go uciechy nocnego życia. Ale to były czasy, gdy był młody. Teraz zdaje sobie sprawę, o co walczy, i wierzę, że nie da się łatwo pokonać - kończy była mistrzyni świata w boksie, dziś posłanka PO Iwona Guzowska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie