W niedzielę w Wysowej Ropa znów stanie się Jordanem

Tomasz Pruchnicki
Święto Jordanu w Wysowej 2016 Lech Klimek
Niedziela, mroźny poranek 19 stycznia według kalendarza gregoriańskiego to 6 stycznia według kalendarza juliańskiego. W cerkwi pod wezwaniem świętego Archanioła Michała w Wysowej znów zgromadzą się wierni obrządku chrześcijaństwa wschodniego, bo to włąśnie w najbliższą niedzielę przypada święto Chrztu Pańskiego Jezusa Chrystusa w Jordanie popularnie zwane Świętem Jordanu.

Patriarcha Piotr żyjący współcześnie z cesarzem Zenonem (474-491), pierwszy wprowadził zwyczaj dokonywania uroczystego poświęcania wody w Wigilię Teofanii.
W Wysowskiej świątyni świeci się duży żyrandol, w ławkach po lewej stronie siedzą kobiety, a po prawej stronie mężczyźni. Ikony odbijają słabe światło, gdyż na zewnątrz jest jeszcze ciemno. Obok stolika z ikoną pośrodku cerkwi stoi przybrana choinka. Przy ławkach od strony traktu przechodzenia przymocowane uchwyty, w których włożono drzewce cerkiewnych chorągwi.
Za ikonostasem słychać śpiew kapłana, na który co jakiś czas również śpiewem odpowiadają wierni. W jednej z ławek siedzi kobieta w podeszłym wieku. Ma spracowane dłonie, chustkę na głowie, jest lekko zgarbiona, obok siedzi mała wnuczka. Mała dziewczynka nie wierci się, jak zwykle robią to dzieci, tylko bacznie obserwuje wydarzenia w świątyni. Jej babcia cicho modli się, nie używając leżącej przed nią na ławce książeczki w języku starocerkiewnosłowiańskim. Myślami wraca do dawnych lat, kiedy jako dziecko uczyła się zasad obowiązujących podczas wszystkich świąt w roku liturgicznym.
Do dzisiaj, wieczór poprzedzający Święto Jordanu, nazywany jest drugim świętym wieczorem obok wigilii Bożego Narodzenia. Tego dnia należy zachować ścisły post. Jest to także pora czuwania i modlitwy. W przeszłości wcześnie rano kapłan święcił w cerkwi wodę, nazywaną twardą wodą. Wierzy się w jej szczególną moc ochronną, a zwłaszcza zdolność zabezpieczania dobytku przed wszelkiego rodzaju czarami.
Wieczorem cała rodzina zasiadała do uroczystej wieczerzy. Obecni dzielili się bułką przaśną na znak pokoju i wspólnej wiary. Do każdej przygotowywanej potrawy dodawano też łyżkę święconej wody. Po wieczerzy (lub też o świcie w dniu Jordanu) wynoszono z chaty snop zboża, nazywany diduchem, który od wigilijnego wieczoru stał w rogu izby. Ze słomy tej gospodynie robiły gniazda dla drobiu, a ziarnem karmiły kury, żeby dobrze niosły i były bezpieczne przed naturalnymi wrogami.
Tymczasem w cerkwi ksiądz otwiera carskie i diakońskie wrota, wychodząc do wiernych i wracając co chwilę za ikonostas. Liturgia dla postronnego obserwatora niebędącego wiernym cerkwi jest niezrozumiała i skomplikowana. Bo liturgia w kościołach wschodnich jest liturgią tajemnicy przemienienia za ikonostasem i rozmowy kapłana z wiernymi, podnosząc razem prośby i modlitwy do Pana Boga.
Po nabożeństwie wszyscy wychodzą z cerkwi. Mężczyźni niosą chorągwie cerkiewne, a kapłan w białych szatach liturgicznych niesie mały, ozdobny krzyż z wizerunkiem Ukrzyżowanego Chrystusa i dwie książki modlitewne. Jeden z parafian niesie trzyramienne świeczniki, symbolizujące Trójcę Świętą.
Procesja przechodzi pod most na rzece Ropie (w tym miejscu rzeka ma szerokość koryta nie więcej niż 3 m) gdzie nad wyrąbaną przeręblą odbywa się dalsza część nabożeństwa.
Procesja zatrzymuje się nad brzegiem i ksiądz odmawia modlitwę do Ducha Świętego zwaną hymnem troparion, trzykrotnie zanurzając w wodzie świeczniki. Zanurza także cały krzyż, z którego skapująca woda zbierana jest do małego naczynia w kształcie przypominającym chochelkę. Następnie kapłan pije zebraną wodę na znak dokonania chrztu.
Grecka tradycja mówi tylko o trzykrotnym zanurzeniu krzyża w wodach przy końcu obrzędu. W lokalnych cerkwiach za trzecim razem kapłan wrzucał krzyż do wody, a stojący nad brzegiem chłopcy rzucali się w wodę, aby go odnaleźć. Po tej ceremonii nabiera małym ozdobnym wiaderkiem wodę z rzeki, nalewając ją do przyniesionych małych konwi. Woda ta będzie rozdawana wiernym cerkwi do stosowania na cały rok.
W tym czasie wierni także nabierają wodę do swoich pojemników. Jeszcze na początku wieku na Huculszczyźnie w tym momencie obrzędu mężczyźni trzykrotnie strzelali z broni palnej. Dwa razy w powietrze i jeden raz w wodę, co miało skutecznie odstraszyć wilki od pasących się w lecie owiec.
W niektórych rejonach jeszcze do niedawna wierni kąpali się w lodowatej wodzie bez względu na temperaturę otoczenia lub wypuszczali stado gołębi. Potem wszyscy wracali do cerkwi na krótką modlitwę.
Po przyjściu z cerkwi z odrobiny przyniesionej wody i pszennej mąki robiono kleistą papkę. Malowano nią na drzwiach, oknach i ścianach domu oraz wszystkich budynkach gospodarczych znak krzyża, wierząc, że dzięki temu złe moce nie będą miały wstępu do ludzkiej siedziby. Temu samemu celowi służyło umieszczanie przy drzwiach niewielkich drewnianych krzyżyków. Krzyże rysowano także poświęconą kredą nie tylko na drzwiach i oknach, ale także na dnach misek, żeby szatan i inne złe duchy nie miały przystępu do ludzi.
Gdy gospodyni ostatniego wieczora czyniła przygotowania do wieczerzy, gospodarz w tym czasie kropił całe obejście święconą wodą i okadzał je poświęconymi ziołami. Po takim zabiegu uciekały wszystkie złe moce (a także bieda), a żadne czary nie mogły zaszkodzić mieszkającym tam ludziom i zwierzętom.
Starsza kobiecina trzymając za rękę swoją wnuczkę wraca do domu w kierunku Blechnarki. Za chwilę dołączy do nich jej mąż, który niósł cerkiewną chorągiew i pomagał kapłanowi w obrzędzie. Wnuczka wypytuje o znaczenie każdego z gestów kapłana i wiernych. Babcia cierpliwie tłumaczy, czasem wracając do lat ubiegłych, jak to ona tak samo wypytywała swoją babcię.
Pomimo upływu wielu lat i wielu zawirowań politycznych jej rodzina trwa w wierze swoich ojców i bierze udział we wszystkich nabożeństwach odbywających się w wysowskiej cerkwi. Bo w tym zakresie niewiele się zmieniło przez lata, poza tym, że do Wysowej zawitali zakonnicy, których można spotkać w tej miejscowości na plebani, jak w greckich nakryciach głowy i czarnych sutannach przypominają mnichów ze Świętej Góry Athos.

Zwierzęta też potrafią się śmiać

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie