W Wadowicach zakłady pracy szykują zwolnienia

Małgorzata Targosz-Storch
W powiecie wadowickim bez pracy jest już 7189 osób! To o ponad pół tysiąca więcej niż jeszcze w grudniu. Niestety, te czarne statystyki najpewniej się pogłębią. W wielu dużych firmach szykują się zwolnienia.

Szefostwo wadowickiego PKS właśnie wręcza wypowiedzenia swoim pracownikom. Około 30 osób straci tam pracę. Sam zaś PKS czeka już tylko na jedno, czyli na ogłoszenie upadłości.
Niespokojne nastroje panują w Fabryce Urządzeń Mechanicznych i Sprężyn "FUMiS-bumar" w Wadowicach, która produkuje części do czołgów. Ta spółka utraciła płynność finansową, teraz ze stanowiska prezesa zarządu zrezygnował Lucjan Widlarz. Pracownicy są zdezorientowani, boją się redukcji etatów.

- Prezesa nie ma i już nie będzie, my nie udzielamy żadnych informacji - powiedziała nam przez telefon jedna z pracownic "FUMiS-bumar".
Rzeczniczka grupy Bumar w Warszawie Monika Koniecko rozumie zdenerwowanie pracowników w Wadowicach, zapewnia jednak, że rezygnacja prezesa Widlarza była spowodowana tylko i wyłącznie jego sytuacją zdrowotną. Nikt, przynajmniej oficjalnie, nie mówi tu o zwolnieniach. - 12 marca zbierze się rada nadzorcza, która wybierze nowego prezesa zarządu. I to od nowego zarządu będą zależały dalsze plany spółki - tłumaczy Koniecko.

Gorsza atmosfera jest w PKS. Tam ludzie są zwalniani, a ci, którzy zostają, pracują za darmo. Ostatnią pensję otrzymali bowiem za grudzień.
- Pieniądze, jakie zarobimy za dowożenie uczniów do szkół czy górników do kopalni, są blokowane przez komornika na rzecz wierzycieli, więc nie mamy prawie żadnych wpływów - wyznaje Andrzej Sobieszczyk, prezes PKS w Wadowicach. Prezes spółki złożył więc do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości.

- Wtedy przynajmniej moglibyśmy wypłacić pieniądze pracownikom z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych - wyznaje Sobieszczyk, który nie chce dopuścić do tego, by jego pracownicy na Święta Wielkanocne zostali bez wypłat.

- Gdyby żona nie pracowała, to już nie mielibyśmy za co żyć - wzdycha Tadeusz Łopatecki, kierowca PKS w Wadowicach.
Jego kolega z pracy również nie dostał wypłaty w terminie.
- W sklepie już robię zakupy na zeszyt - wyznaje Kazimierz Daniel. - Ale liczę, że jeszcze dobre czasy wrócą...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie