Wasiluk czeka na pierwszego gola

Jacek Żukowski
Już tylko jeden trening pozostał piłkarzom Cracovii do sobotniego meczu z Koroną Kielce (godz. 14.45). Wczoraj "Pasy" trenowały na Hutniku.

Od dwóch dni udział w zajęciach biorą Arkadiusz Baran i Michał Goliński. Ten pierwszy nabawił się kontuzji w meczu z Lechem, drugi nie grał w obu wiosennych spotkaniach. Nie wiadomo, czy będą zdolni do występu w sobotę, z tym, że więcej szans na to ma Goliński.

Wiele ostatnio "dostało się" obrońcom Cracovii, wszak drużyna straciła pięć goli w dwóch spotkaniach.
- Nie ma co przesadzać z tą krytyką - mówi stoper "Pasów" Marek Wasiluk. - W końcu graliśmy z faworytami do mistrzostwa Polski, a mecze przebiegały tak, że mogliśmy się wzbogacić o jakieś punkty. Teraz mamy kilka spotkań z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie.

Trener Orest Lenczyk wziął piłkarzy z każdej formacji na indywidualne odprawy, omawiał błędy. Zastanawiano się co zrobić, by było lepiej? Faktem jest, że tendencja jest niepokojąca - krakowianie w końcówce jesieni mieli serię czterech wygranych meczów. Teraz to się pogorszyło, zespół przegrywa.
- Być może tamci rywale nie byli aż tak wymagający? - zastanawia się Marek Wasiluk. - A Legia i Lech jednak w ofensywie mają zdecydowanie większy potencjał.

Cracovia w każdym meczu gra w innym ustawieniu personalnym w obronie i to z pewnością nie wpływa na konsolidację tej formacji.
- Trener decyzję o wystawieniu kogoś uzależnia od formy dnia - mówi stoper Cracovii. - Ale my obrońcy znamy się dobrze, jesteśmy ze sobą już 1,5 roku i choć nie gramy w tym samym składzie, to nie ma różnicy. Cieszę się, że występuję w środku obrony, bo jesienią najlepsze mecze miałem wtedy, gdy występowałem na środku defensywy.

Przed Cracovią mecz z Koroną, w której na razie formą imponuje Pavol Stano - autor dwóch goli w ostatnich dwóch meczach. Może to jest kierunek dla Wasiluka?
- Bardzo chciałbym wreszcie wpisać się na listę strzelców - mówi zawodnik, który w barwach Cracovii w lidze rozegrał już 37 spotkań i nie zdobył jeszcze gola. Był bliski powodzenia w meczu z Legią, ale Mucha pokazał, że zna swój fach, broniąc atomowe uderzenie z dystansu.
- Może wreszcie mi się uda? - zastanawia się Marek Wasiluk. - Na pewno wyjdziemy na mecz z Koroną z respektem, ale bez obaw. Nie można inaczej, musimy walczyć o swoje!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie