Wisła Kraków. Felicio Brown Forbes: Rozmawiamy o derbach, ale najpierw Zagłębie!

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Felicio Brown Forbes, tak jak cały zespół Wisły Kraków, nie jest ostatnio w najwyższej formie
Felicio Brown Forbes, tak jak cały zespół Wisły Kraków, nie jest ostatnio w najwyższej formie Andrzej Banaś
- Musimy patrzeć przede wszystkim w przyszłość, bo rozpamiętywanie ostatnich porażek nic nam nie da. Oczywiście trzeba wyeliminować błędy, bo przecież nie powiem, że ich nie popełniamy, ale przede wszystkim musimy szukać takich bodźców, które znów pozwolą nam wrócić do dobrej gry i do zwycięstw - mówi napastnik Wisły Kraków Felicio Brown Forbes.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Przegraliście trzy mecze z rzędu. Kolejno z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Rakowem Częstochowa i z Wartą Poznań. Zna pan odpowiedź na pytanie, co takiego stało się z Wisłą Kraków w ostatnim czasie?
- Hmmm… Spodziewałem się, że to pytanie padnie, ale szczerze mówiąc zupełnie nie wiem, co mam na nie odpowiedzieć.

- To może zapytam inaczej. Na początku roku graliście z rozmachem, szybko, strzelaliście bramki, a wszyscy was chwalili. Co zatem zmieniło się, że dzisiaj oglądamy już zupełnie inną Wisłę?
- Myślę, że futbol wcale nie jest tak prostą grą, jak się wielu wydaje, a w takich sytuacjach, w jakiej my jesteśmy obecnie, nie ma jednej, jasnej i sensownej odpowiedzi na pytanie, co jest przyczyną, że wpadliśmy w dołek. Czasami jest tak, że wychodzisz na boisko i wszystko przychodzi ci łatwo, biegasz szybciej, a piłka jakbyś nie uderzył wpada do bramki. Później w tygodniu robisz to samo, trenujesz tak samo, wkładasz w to wszystko tyle samo zaangażowania, serca, ale przychodzi kolejny mecz i wszystko dzieje się na odwrót. Nic ci nie chce wyjść. My naprawdę koncentrujemy się na pracy, na każdym kolejnym meczu. Tutaj nikt niczego nie odpuszcza. Myślę, że teraz musimy patrzeć przede wszystkim w przyszłość, bo rozpamiętywanie ostatnich porażek nic nam nie da. Oczywiście trzeba wyeliminować błędy, bo przecież nie powiem, że ich nie popełniamy, ale przede wszystkim musimy szukać takich bodźców, które znów pozwolą nam wrócić do dobrej gry i do zwycięstw.

- Pan też nie może być zadowolony z ostatniego meczu. W spotkaniu z Wartą nie oddał pan nawet strzału! Gdzie jest ten potwór z początku roku, jak nazywał pana trener Petera Hyballa, mobilizując na mecz z Pogonią Szczecin?
- Zacznijmy może od tego, że futbol to jednak jest gra zespołowa, a napastnik żyje z podań. Oczywiście czasami mogę przedryblować kilku zawodników, ale generalnie jest tak, że musimy sobie stwarzać okazje na gole jako zespół. Myślę, że nasz problem wynika właśnie z tego, że ostatnio nie stwarzamy tylu okazji, co we wcześniejszych meczach. Tych na początku roku. Oczywiście, rywale w jakiś sposób potrafili ustawić się pod nas, grają np. nieco głębszą defensywą, przez co trudniej nam się jest przebić, znaleźć miejsce do oddania strzału w okolicach pola karnego. To nie może być jednak dla nas oczywiście wytłumaczeniem. Cóż, pozostaje mocno pracować, żeby w kolejnych meczach mimo wszystko wykreować sobie więcej okazji na gole, zacząć je strzelać i wrócić do takiej gry, jaką prezentowaliśmy jeszcze niedawno.

- Jak czujecie się fizycznie? Liczby pokazują, że biegacie mniej i wolniej niż jeszcze kilka tygodni temu.
- Mogę mówić za siebie, a ja czuję się dobrze. W ostatnim meczu przebiegłem prawie 11 km, sporo miałem też sprintów, szybkiego biegu. Myślę, że dla napastnika nie są to złe liczby i w moim przypadku nie odbiegają one od tego, co robiłem na boisku we wcześniejszych meczach. Staram się jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Mam już w tym roku sporo spotkań rozegranych w Wiśle, w reprezentacji, ale ogólnie czuję się dobrze, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne. Nie sądzę, żeby to był dla mnie jakikolwiek problem w tym momencie.

- W szatni po ostatnich meczach, jaka panuje atmosfera? Jesteście bardziej smutni, przytłoczeni porażkami, czy raczej źli, żądni szybkiego rewanżu, rehabilitacji?
- Nie powiem nic odkrywczego. Jeśli przegrywasz trzy mecze z rzędu, to atmosfera w szatni nigdy nie będzie najlepsza. To nie znaczy, że są jakieś problemy między nami. Bardziej chodzi o to, że nikt nie lubi przegrywać i trudno w takiej sytuacji o jakąś specjalną radość. Myślę, że musimy skupić się jednak na pozytywach, wrócić do tego, co nam wychodziło dobrze. Wyrzucić natomiast z głów i z szatni złe emocje. Najbliższe mecze są najważniejsze. Tylko tak musimy myśleć, bo w nich wszystko jest jeszcze do wygrania.

- Czasu na myślenie nie macie za dużo. Tylko w tym tygodniu czekają was dwa trudne mecze z Zagłębiem Lubin i Cracovią. Co pańskim zdaniem trzeba poprawić tak naprawdę w pierwszym rzędzie, żeby wyniki były lepsze?
- Mówiliśmy już o tych sytuacjach na gole, których nam brakuje. Jeśli spojrzeć na ostatni mecz z Wartą, to on nie był aż tak beznadziejny jeśli chodzi o grę w środku pola. Potrafiliśmy się utrzymać przy piłce, rozegrać ją. Gorzej było pod bramką. Dlatego w kreację naszej gry musi się włączyć więcej piłkarzy. Musi to tak naprawdę zaczynać się już od obrony, muszą swoją pracę wykonać pomocnicy i napastnicy. I co równie ważne, każdy musi maksymalnie koncentrować się na swoich obowiązkach. Bo w tym ostatnim meczu powinniśmy przynajmniej zremisować, a myślę, że właśnie brak odpowiedniej koncentracji w końcówce spotkania spowodował, że przegraliśmy 0:1. Tak jak jednak, już powiedziałem - patrzmy do przodu, skoncentrujmy się na pozytywach, bo każdy z nas jest przekonany, że Wisłę stać na skuteczniejszą grę i przede wszystkim na lepsze wyniki.

- Przed wami mecz z Zagłębiem Lubin, ale nie wierzę, że w szatni nie rozmawiacie już o derbach Krakowa, zaplanowanych na najbliższą sobotę?
- Nie będę kłamał, pewnie, że rozmawiamy na ten temat. Wszyscy doskonale rozumiemy, jak ważny jest to mecz dla naszych kibiców, dla nas, praktycznie dla wszystkich w Krakowie. To są derby, więc wszyscy będą mocno podekscytowani. Tylko, że teraz musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby jednak nastawić swoje myślenie nie na derby, a na ten najbliższy mecz z Zagłębiem. W tym spotkaniu też są trzy punkty do wywalczenia, a jeśli wygramy w Lubinie, to również pomoże nam przygotować się lepiej do derbów. Atmosfera wokół drużyny poprawi się wtedy na pewno.

- Chciałem zapytać pana o ostatnie derby Krakowa, zakończone remisem 1:1, w których odegrał pan ważną rolę, choć pewnie miały one dla pana taki słodko gorzki smak, bo najpierw strzelił pan gola, a później dostał czerwoną kartkę. Jak zatem wspomina pan ten mecz?
- Tak, słodko gorzki to dobre określenie mojego występu w tym meczu. Najpierw była radość z tak ważnego gola, a później duża złość po czerwonej kartce. A jeśli chodzi o sam mecz, to czuło się jednak na boisku, że to są derby. Nieco inne spotkanie niż wszystkie.

- To jakiego spotkania derbowego spodziewa się pan w sobotę? Znów będzie mniej pięknej gry, a więcej walki?
- To są derby, więc będzie gorąco! Nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Bo zawsze w derbach jest dużo walki, musisz w takiej spotkanie włożyć mnóstwo zaangażowania. Trzeba też jednak zapanować nad emocjami na tyle, żeby grać również w piłkę, bo to przecież ona jest mimo wszystko najważniejsza. I komu się to uda lepiej, ten będzie miał większe szanse na zwycięstwo. Ja wierzę, że ta sztuka uda się nam i Wisła wygra to spotkanie.

- Jakie najmocniejsze strony Cracovii mógłby pan wskazać?
- Nie chcę koncentrować się na atutach rywala, wolę na naszych. Jeśli my zagramy swoją najlepszą piłkę, to myślę, że wszystko będzie w porządku. Nawet w tak trudnym meczu, jak derby. A ja mam nadzieję, że tym razem z mojej strony będą już tylko gole, a nie będzie kartek. Najpierw jednak Zagłębie...

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie