Wisła Kraków: pora na taki finisz jak jesienią

Bartosz Karcz
Fatalny mecz z Koroną Kielce sprawił, że aby myśleć o mistrzostwie Polski Wisła musi wygrać trzy ostatnie mecze. Tak jak zrobiła to na koniec jesieni
Fatalny mecz z Koroną Kielce sprawił, że aby myśleć o mistrzostwie Polski Wisła musi wygrać trzy ostatnie mecze. Tak jak zrobiła to na koniec jesieni Andrzej Banaś
Były już trener Wisły, Maciej Skorża, lubił powtarzać, że dla niego nie liczy się tabela po poszczególnych kolejkach, tylko ta po 30. serii spotkań. Trudno z tą tezą się nie zgodzić, co pokazał zresztą poprzedni sezon, gdy "Biała Gwiazda" długo goniła rywali, by ostatecznie zdobyć mistrzostwo Polski.

Teraz krakowianie są w odwrotnej sytuacji. Stawce ekstraklasy przewodzą od trzeciej kolejki, czyli liderem są od 25 meczów. Biorąc to pod uwagę, strata mistrzowskiego tytułu zabolałaby podwójnie.
Wisła na fotel lidera wskoczyła po trzeciej kolejce, gdy jako jedyna mogła pochwalić się wtedy kompletem zwycięstw. Jesienią krakowianie kontrolowali sytuację. Największą przewagę uzyskali po 6., 9. i 12. kolejce, gdy zgromadzili wtedy o sześć punktów więcej od Ruchu, a w pierwszym przypadku również od Polonii Bytom.

Dwie porażki z rzędu (z Legią i Cracovią) sprawiły, że po czternastu rozegranych meczach Wisła już tylko o trzy punkty wyprzedzała rywala z Warszawy. Końcówka jesieni należała jednak do "Białej Gwiazdy", a trzy kolejne zwycięstwa sprawiły, że na zimową przerwę krakowianie udali się w komfortowej sytuacji, z pięcioma punktami przewagi nad Legią.

Właśnie warszawianie wydawali się wtedy najgroźniejszym konkurentem w walce o tutuł mistrza Polski. Lech Poznań jesień miał bowiem słabą i tracił po niej do Wisły osiem punktów. Mało tego, "Kolejorz" w pewnym momencie (po dziewiątej kolejce) miał już jedenaście punktów straty do lidera. Czy ktokolwiek typował wtedy Lecha na mistrza Polski?

Co jednak wiślacy ugrali jesienią, szybko roztrwonili wczesną wiosną. Tylko dlatego, że równie marnie grała Legia, ciągle pozostawali liderem. Mozolnie straty odrabiał jednak Lech, który po zaledwie dwóch wiosennych meczach miał już tylko dwa punkty straty do Wisły.

Ten dystans na nowo powiększył się po 22. kolejce, gdy poznaniacy zgubili dwa punkty w Wodzisławiu Śl. Kiedy Lech nie był w stanie pokonać Wisły w Krakowie w 25. kolejce, wydawało się, że zapas czterech punktów pozwoli krakowianom spać spokojnie już do końca sezonu. Niestety, przyszedł ostatni piątek i przewaga stopniała do zaledwie jednego, małego punkciku. Tak niewielkiej przewagi wiślacy nie mieli, odkąd zasiedli w tym sezonie w fotelu lidera.

Żeby jednak obronić tytuł, ten punkt może im wystarczyć. Scenariuszy na finisz ekstraklasy jest mnóstwo, ale ciągle wszystko jest w rękach i nogach wiślaków. Porażką z Koroną postawili się co prawda pod ścianą, ale w tym sezonie prócz wielu porażek, zakrętów, pokazali też kilka razy, że posiadają niezwykłą zdolność szybkiej reaktywacji. Jeśli pokażą to jeszcze raz i zanotują taki finisz jak jesienią, gdy wygrali trzy ostatnie mecze, to po raz trzynasty będą mistrzami Polski. Jeśli ta sztuka im się nie uda, tytuł pojedzie do Poznania, Warszawy lub Chorzowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie