Kręciołek to już stały punkt w każdym gorlickim programie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tak było i tym razem - popisy umiejętności prowadzenia auta, kontrolowane poślizgi, palenie gum, umiejętność manewrowania pomiędzy ciasno ustawionymi pachołkami - to wszystko można było zobaczyć w pierwszej odsłonie gorlickiego finału WOŚP. Kibice głośno dopingowali, komentowali, zagrzewali do startu. Nowinką tegorocznych zmagań był wyścig kosiarek. Tak, tak! Kosiarek! Zwykłych, ogrodowych, jakich wiele można latem zobaczyć. Ich operatorzy mieli takie samo zadanie, jak kierowcy motocykli czy aut - pokazać umiejętności. Wprawdzie nie wszystkie maszyny przetrwały taki eksperyment, ale właściciele zdawali się tym za specjalnie nie przejmować.
Znacznie spokojniej było w sztabie, gdzie chętni mogli zbadać sobie poziom cukru, cholesterolu, ciśnienie krwi albo po prostu wziąć udział w zajęciach fitness.
Orkiestrowe popołudnie w Gorlicach to czas występów, koncertów, licytacji i Światełka do Nieba.
