Na trop plantacji w Zabrzu trafili funkcjonariusze Straży Granicznej. W styczniu 2012 r. znaleźli 1135 sadzonek krzewu marihuany oraz prawie 103 kg już przetworzonego suszu nadającego się do użycia o wartości 5,1 mln zł. Był też sprzęt służący do uprawy i produkcji narkotyków: kompletna linia produkcyjna, 92 specjalistyczne lampy, klimatyzatory, wentylatory, grzejniki i rozdrabniarka. Była tam również szklarnia oraz nielegalna sieć elektryczna, omijającą licznik prądu.
Całym procederem uprawy marihuany zajmował się 46-letni Wietnamczyk. Dobrze znał język polski, bo miał żonę Polkę i dwójkę dzieci. to on instruował "ogrodników" doglądających roślin. Po wpadce Wietnamczycy przenieśli interes do podkrakowskiego Zabierzowa. Tu w wynajętej nieruchomości ponownie uruchomili produkcję narkotyków. Intratny proceder przerwał kolejny nalot strażników granicznych. Wtedy zatrzymano drugiego oskarżonego - 45-letniego obywatela Wietnamu, który pielęgnował rośliny i pilnował posesji.
W trakcie przeszukania odkryto 604 sadzonki krzewu marihuany, z których można było zrobić narkotyki o wartości 638 tys. zł oraz prawie 6 kg suszu nadającego się do użycia wartości prawie 300 tys. zł. Znaleziono też odręcznie napisany "kalendarz" dotyczący pielęgnacji konopi z rozpisanymi na dni czynnościami.
Jeden z oskarżonych nie przyznał się do zarzutów, drugi marginalizował swoją rolę. Potem obaj przyznali się do winy. Jako inicjatora i osobę, która finansowała nielegalne plantacje w kilku miastach wskazali trzeciego obywatela Wietnamu.
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!