Wiele "porad" na przyszłość wystosowała reprezentacja Szwecji, która przyzwyczajona jest do nieco innych standardów. - Często jeżdżę na zgrupowania i tu zauważałam wiele braków - mówiła reprezentantka tego kraju Małgorzata Rudomino. - Co prawda sędziowie wykazali profesjonalizm, ale na stokach był bałagan - stwierdziła. Poparli ją zawodnicy z innych krajów.
- To prawda, że bywało chaotycznie - zgadza się Zdzisław Chmiel z biura prasowego igrzysk polonijnych. - Ale jeśli tuż przed startem nagle do zawodów zgłaszają się dodatkowe osoby, to ciężko o przeprowadzenie zjazdów w planowanym czasie. Zdarzyło się tak kilkakrotnie, najwięcej niespodziewanych zawodników stanęło na starcie w zawodach saneczkarskich. Przez to podliczanie wyników trwało do późnych godzin nocnych - zaznacza Chmiel.
Reprezentanci Szwecji skierowali również słowa krytyki do wiceburmistrza Zakopanego Jana Gąsienicy Walczaka. Brakowało im opieki włodarzy miasta i darmowych poczęstunków. - Władze miasta powinny naszej ekipie zorganizować jakieś spotkanie z uroczystą kolacją- postulowała reprezentantka Polonii szwedzkiej.
- Podjęliśmy decyzję, że spotkamy się ze wszystkimi uczestnikami na otwarciu igrzysk - wyjaśnia Gąsienica Walczak. - Nie bylibyśmy w stanie przyjąć wszystkich zawodników w urzędzie miasta, bo nie mamy na to nawet wystarczająco obszernej sali. Mimo uwag związanych z niepowodzeniami komitetu organizacyjnego wiceburmistrz miasta uważa, że VIII Zimowe Igrzyska Polonijne udały się.
- Uwagi przyjmujemy z szacunkiem - podkreśla Gąsienica Walczak. - Dzięki temu zdobywamy kolejne doświadczenia. Warto jednak przypomnieć, że obok skarg były i głosy zachwytu. Największą dla nas nagrodą było, jak Polonusi na zakończeniu igrzysk skandowali "dziękujemy!"- podsumowuje wiceburmistrz.