https://gazetakrakowska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Były prezydent Tarnowa: Polityka jest jak panienka, która nikomu nie odmawia

Andrzej Skórka
Mieczysław Bień od kilku miesięcy pracuje na stanowisku kierownika działu technicznego Specjalistycznego Szpitala im. Szczeklika w Tarnowie. Ale to tylko jedno z trzech jego zajęć. Zarządza pałacem w Janowicach, jest również prezesem gminnej spółki Energia Wierzchosławice
Mieczysław Bień od kilku miesięcy pracuje na stanowisku kierownika działu technicznego Specjalistycznego Szpitala im. Szczeklika w Tarnowie. Ale to tylko jedno z trzech jego zajęć. Zarządza pałacem w Janowicach, jest również prezesem gminnej spółki Energia Wierzchosławice Andrzej Skórka
W Tarnowie Mieczysław Bień rządził twardą ręką jeszcze osiem lat temu. Kończył otoczony przez opozycję, bez szans na prezydencką reelekcję. Wyborcy nie dali mu wtedy szans choćby na mandat radnego. Obrażony na miasto i politykę Mieczysław Bień wyniósł się z Tarnowa.

- Polityka jest jak panienka, która nikomu nie odmawia - kwituje. Z prezydenta stał się na kilka lat... organizatorem przyjęć i wesel w pałacu w Janowicach. Teraz zawodowo znów zaistniał w Tarnowie. Pomogła mu w tym nieobecność zawieszonego prezydenta. Czyżby interesowała go scheda po Ryszardzie Ścigale? - Na dziś myślę, że już do samorządu nie wrócę - zaprzecza.

Malutki gabinet w budynku administracyjnym starego szpitala. Pod oknem biurko, na nim sterta papierów, teczki, laptop. Przy drzwiach para gumowców. Ze śladami świeżego błota. Na korytarzu tabliczka z napisem "Kierownik działu technicznego". Bez nazwiska.

- Zajmuję się utrzymaniem technicznym szpitala, a przede wszystkim budową nowego pawilonu oraz przewiązek między pawilonami - wyjaśnia Mieczysław Bień.

Szorstka przyjaźń

Pracę w szpitalu zaoferował mu Marcin Kuta, dyrektor szpitala, a jednocześnie radny wojewódzki Platformy Obywatelskiej. Bień zaprzecza, by 0,8 etatu otrzymał "po linii partyjnej". Do żadnej formacji go nie ciągnęło, PO nie jest wyjątkiem. Ale w jej szeregach ma całkiem wieli znajomych. Choćby z czasów, gdy współtworzył w Tarnowie Ruch Stu. - Założenia ruchu były bardzo fajne, ale potem to poszło w dziwnym kierunku - mówi.

Przez 7 lat w Tarnowie bywał rzadko, głownie w domu. Pracę znalazł nagle. Ten moment zbiegł się z czasem, gdy PO zaczęła w Tarnowie samodzielnie rządzić, a prezydent Ryszard Ścigała ma zakaz pełnienia funkcji. Przypadek? Bynajmniej. Bień przyznaje, że propozycję pracy w szpitalu miał już rok wcześniej. Ale na szczycie władzy w mieście postawiono mu warunki, których nie zaakceptował. - Nie miałem ochoty, żeby z powodu mojego zatrudnienia ktoś krzywo patrzył na dyrektora szpitala - mówi. Podjęcie pracy w szpitalu ułatwiła nieobecność Ścigały w magistracie.

Obaj znają się od lat szkolnych. Chodzili do równoległych klas. Ale do wzajemnych relacji idealnie pasuje określenie "szorstka przyjaźń". Ścigała zastąpił Bienia go w gabinecie prezydenckim w 2006 r. A eks-prezydent nie stronił od recenzowania poczynań następcy. Taki charakter, Mówi, co myśli. I nie raz źle na tym wyszedł.

Siła młodości
Pierwszy raz zaczynał prezydenturę, kiedy samorządy dopiero się odradzały. Miał 32 lata, stając na czele zarządu miasta wraz z ekipą Komitetu Obywatelskiego. - Miałem w otoczeniu młodych ludzi ze wspaniałymi pomysłami - mówi. Po tamtej kadencji pozostawił po sobie "pomnik", czyli ul. Wałową przerobioną na deptak. Ale i opinię trudnego charakteru. - Szybko stał się za bardzo samodzielny w organizowaniu urzędu - ocenia jeden z byłych współpracowników. - Nie wszystkie jego personalne propozycje były akceptowane przez otoczenie. A Mietek ciągle się stawiał.

- Chciałem robić swoje, a nie słuchać "zwolnij tego, przyjmij tamtego" - przyznaje Bień. Skonfliktował się z politycznym zapleczem do tego stopnia, że fotel prezydenta w drugiej kadencji szybko stracił. Ponownie został prezydentem po wyborach w 1994 r., ale tylko na kilka miesięcy. - Nie chciał się z nikim liczyć - opowiadają jego znajomi. "Zbyt arogancki, nie liczy się z opiniami swojego ugrupowania" - tak mniej więcej opisano to we wniosku o strącenie Bienia z prezydenckiego stołka. Większość radnych wniosek poparło. Został niezależnym radnym. Na lepsze czasy czekał, pracując jako dyrektor Wyższej Szkoły Biznesu w Tarnowie.

Opozycja chce stanowisk

Prezydenturę odzyskał w 2002 r., w pierwszych bezpośrednich wyborach. Do Tarnowa zaczynały spływać pierwsze unijne fundusze. Za sukces uznaje pozyskanie prawie 200 mln zł dofinansowania do rozbudowy sieci wodociągowej i kanalizacyjnej w mieście. - Staliśmy się jednym z pierwszych miast skanalizowanych w stu procentach ! - jeszcze teraz się ekscytuje. - Ech, gdyby wtedy dostępne były takie pieniądze jak teraz, miasto wyglądałoby zupełnie inaczej.

Podobnie jak w połowie lat 90., szybko tracił zaplecze w radzie. - Uważał się za nieomylnego, a taki przecież nie był. Jak się uparł, nie ustępował nawet na krok - mówi inny nasz rozmówca i dodaje. - Opierał się nawet samemu Aleksandrowi Gradowi.
Zmagań z opozycją w radzie miejskiej nie wspomina mile.

- W takich realiach ciężko się rządzi. Trawi się czas na układanie się z opozycją do konkretnych celów, które trzeba osiągnąć. A ci ludzie zawsze chcą stanowisk lub przychylności do ich projektów, nawet jeśli człowiek uznaje je za bezsensowne - mówi.
Rządzona przez "cara Aleksandra" PO nie widziała go już w 2006 r. w roli kandydata na prezydenta. Sam twierdzi, że kolejne wybory z głowy wybijała mu rodzina i szerzące się partyjniactwo. To był polityczny koniec. Wszystko przez brak uległości wobec Grada? - Nawet, gdyby akurat to się zemściło, to wyszło mi na dobre - uśmiecha się Bień.

Pan na Janowicach
Tarnowa miał dosyć. Założył firmę i stanął do przetargu na dzierżawę należącego do Politechniki Krakowskiej pałacu w Janowicach. Wygrał. Przez cztery lata organizował tam przyjęcia, wesela, konferencje, imprezy artystyczne. Z młotkiem w ręce naprawiał przeciekający dach, kosił trawniki. Znajomi nazwali go "Panem na Janowicach". Gdy uczelnia dobiła targu z ZAIKS-em i sprzedała pałac, Mieczysław Bień pozostał na miejscu. Jest teraz administratorem. I liczy, że pozostanie tu także w przyszłości, kiedy po remoncie w Janowicach powstanie Dom Pracy Twórczej. - Politechniki nie stać było na duży remont. ZAIKS myśli o tym zabytku tak jak ja, chce wskrzesić jego wielkość - podkreśla.

Śladem afery
Janowice to tylko jedno z trzech zarobkowych zajęć byłego prezydenta Tarnowa. Drugim jest szpital, trzecim miejscem pracy jest gminna spółka Energia Wierzchosławice, prowadząca pierwszą w Polsce farmę fotowoltaiczną. Mieczysław Bień na stanowisku etatowego prezesa zastąpił tam Bogdana G. - byłego żużlowego działacza, oskarżonego w aferze łapówkarskiej o pośrednictwo w przekazaniu "korzyści majątkowej prezydentowi" Ścigale.

- To kompletny przypadek. W spółce pojawiłem się miesiąc przed zatrzymaniem prezesa. Zostałem prokurentem spółki na prośbę wójta gminy. Szczerze mówiąc wolałbym dalej być tym prokurentem, ale stało się, co się stało - komentuje.
Pracując w trzech miejscach na raz nie narzeka na brak wolnego czasu. I nie przeczy, że finansowo wychodzi na tym jeszcze lepiej, niż gdyby był prezydentem.

Wystartuję? Bzdura!
W 2007 r. decydując się na Janowice, zakładał że przez dwie kadencje odpocznie od polityki. Z początkiem roku, tuż po wybuchu prezydenckiego kryzysu w mieście, zauważono rosnącą aktywność stowarzyszenia Nasz Dom Tarnów. Z tym środowiskiem nadal mocno związany jest Mieczysław Bień. Pogłoski o ewentualnym starcie w wyborach dementuje. - Widocznie ktoś zobaczył jak spotykamy się w "Tatrzańskiej", by zjeść coś dobrego, wypić lampkę wina i pogadać - twierdzi. Zamiast magistratu marzą mu się podróże. - Chciałbym jeszcze coś w życiu zobaczyć - dodaje.

CO TY WIESZ O WIŚLE? CO TY WIESZ O CRACOVII? WEŹ UDZIAŁ W QUIZIE!"

"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Komentarze 17

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

A
Apostoł Dżozef
Przestańcie drodzy komentujący mydlić młodym ludziom oczy. Obie prezydentury tego Pana to były porażki, wystarczy poszukać trochę w internecie to znajdziecie jakie cyrki się wtedy działy i kto się w tym czasie dorobił majątków na kupowanych od miasta działkach i kamienicach. Niech pan ex-prezydent siedzi w tych Janowicach i nie wraca do Tarnowa.
K
Kubika
pan Bień mądry , kompetentny i dobry człowiek .
h
haha
Jai rubaszny dowcip się prezydencika się przebija przez ten cytat - niech załoy kabaret "przyjaciele wujka"
d
dero
Jeden były prezydent Pan Miecysław zastąpił by 10 obecnych panów z kierownictwa inwestycyjnego Urzędu ..... taka jest prawda.....
t
te z T-WA
Bo zaden OBECNY szef w UMT od robót budowlanych z budowaniem nie miał raczej nic wspólnego :) :) :)
T
Tarnowianin
Akurat za Pana Mieczysława robota szła jak nalezy - robionych było w TZDM wiele robót (inwestycji w dziesiątkach jak nie w setkach). Miał jednego dyrektora od dróg i robota szła jak nalezy. A dziś co mamy - wielu fachowców w UMT (w tym doradcę prezydenckiego) i kaszanka w wykonawstwie i brak chętnych na startowanie w przetargach. Kto mądry wziął nogi za pas z tego miasta i robi po miastach ościennych ....bo tarnów to pierwsze w Polsce centrum głupoty budowlanej :)
W
W.
Jakoś nie pojmuję Twego komentarza, ale widać IQ mi dzisiaj szwankuje...
J
Jan
Tarnowa miał dosyć. Założył firmę i stanął do przetargu na dzierżawę należącego do Politechniki Krakowskiej pałacu w Janowicach.Polityka jest jak panienka, która nikomu nie odmawia.

Czy to jest madre??? Mowi jak jakis gimnazjalista panienka mu chyba nie jedna odmowila.Mowie stanowcze NIE.
a
as
Sa teraz.
t
tarn
A pozniej go weznie na vice,nigdy.
d
do W.
Znamy drugiego też kompetentnego.Szpital dług z przed dwudziestu lat spłaca do tej pory.
W
W.
Akurat Mietek Bień jest wyjątkowo kompetentnym facetem. Dyrektor Kuta świetnie wyjdzie na tej nominacji - kto jak kto, ale Bień poprowadzi mu inwestycje wzorowo. A reszta zajęć? Administrowanie w Janowicach to kontynuacja prywatnej działalności, a Wierzchosławice o chyba tymczasówka. Co jak co, ale akurat temu Panu się należy.
m
mogi
Z Wałową były kiedyś jakieś problemy?
s
seba
Ach te "kompletne przypadki" mościczan.Jakie to romantyczne. Zeby tylko szpital nie rozleciał sie tak jak ulica wałowa.. I ........oczywiście rynny wazne.
G
Gość
Kolejny przygotowany do objęcia kolejnego koryta.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska