Autor: Jerzy Zaborski
W pierwszej połowie kibice byli świadkami wymiany ciosów. Jednak to gospodarze byli stroną uciekającą.
Po przerwie chrzanowianie wypracowali dwubramkową zaliczkę, ale w 43 min był już remis 18:18. Potem wśród miejscowych akcji nie skończył Krystian Bloch, a w odpowiedzi trafił Bartłomiej Matejko. Kilka sekund później kibice był świadkami podobnego scenariusza i zrobiło się już 18:20 (45 min).
Jednak jeszcze nie wtedy gospodarzom mecz wymknął się spod kontroli. Kontaktowe trafienie zaliczył Jakub Bogacz, a kolejne dwa gole były autorstwa Tomasza Kowala. Drugi z rzutu karnego. Dodajmy, że obie bramki Kowala zostały zdobyte podczas gry gospodarzy w osłabieniu, kiedy karę odsiadywał Rafał Jędrzejczyk. PMOS znów prowadził 23:22. Jednak w 54 min było 23:26 i miejscowym coraz trudniej było odrabiać straty.
_ - W pierwszym meczu zawiodło to, co miało być naszym atutem, czyli atak ze skrzydła _– tłumaczył Miłosz Waligóra, jeden z dwójki chrzanowskich szkoleniowców.
Jak w 56 min Damian Jeleń zniżył na 26:27, to goście błyskawicznie odpowiedzieli golem na 26:28. Kiedy na 100 s przed końcową syreną miejscowi przegrywali 26:29, po golu Bartłomieja Matejki, wiadomo było, że zaliczą falstart w dniu otwarcia turnieju. Rzeszowianie spokojnie „dowieźli” wygraną.
PMOS Chrzanów – MKS V LO Rzeszów 29:30 (15:14)
Bramki: Bogacz 8, Kowal 8, Jędrzejczyk 4, Jeleń 4, Cwener 2, Bloch 1, Krasuski 1, Węgrzyn 1 - Kuras 7, Świerk 7, Leja 5, Gudyka 5, B. Matejko 3, Kaczor 2, Stanicki 1.
W drugim meczu:
Olimp Grodków – CHKS Łódź 25:22.
sobotnie mecze:__
MKS V LO Rzeszów - CHKS Łódź 18:29, PMOS Chrzanów - Olimp Grodków 30:35.
Po sobotniej, drugiej już porażce, chrzanowianie wciąż mają szansę awansu z drugiego miejsca. Jeśli w pierwszym meczu ostatniego dnia turnieju Rzeszów przegra z Grodkowem, to PMOS musi wygrać z Łodzią różnicą siedmiu goli.