Cichy bohater z Krakowa pomaga niepełnosprawnym

Anna Górska
Tadeusz Biernat: Nie miałem w rodzinie niepełnosprawnych, ale rozumiem ich potrzeby
Tadeusz Biernat: Nie miałem w rodzinie niepełnosprawnych, ale rozumiem ich potrzeby Anna Kaczmarz
- Co by pani zrobiła, gdyby znalazła na swoim biurku karteczkę z informacją: "Zadzwoń do Matki Teresy z Kalkuty przed godz. 24?" Ja zaniemówiłem. Akurat w tym czasie Matka Teresa przebywała w Polsce, by odebrać doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Policzyłem więc do dziesięciu, by się uspokoić, zerknąłem na zegarek i wybrałem numer. Była 23.30 - wspomina dziś Tadeusz Biernat, 81-letni emeryt z Krakowa.

Od tej kartki z 1993 r. zaczęła się jego budowa życia. Pan Tadeusz przy współpracy kolegów z Biprostalu i pomocy wielu dobrych ludzi zaprojektował i wybudował dom dla osób głęboko upośledzonych w krakowskim Bodzowie. Mocno się związał z rodzinami chorych. Jak nikt inny rozumie ich potrzeby, mimo że sam nigdy nie miał niepełnosprawnych krewnych.

"Matką Teresą z Kalkuty" okazała się Maria Rogowska z Krakowa, matka chorego od urodzenia Adama. W 1993 r. postanowiła wybudować dom dla takich osób jak jej syn. Dom, w którym upośledzeni umysłowo i fizycznie dorośli znajdą opiekę, kiedy ich matki nie będą mogły się nimi zajmować. Skupiła wokół siebie 24 matki niepełnosprawnych dzieci i razem założyły Fundację im. Matki Teresy z Kalkuty. Kobiety zaczęły szukać sprzymierzeńców. Wówczas Marii Rogowskiej ktoś powiedział, że przy Flisackiej mieszka inżynier Tadeusz Biernat. Ten na pewno nie odmówi pomocy. I tak się stało.

- Rozmawialiśmy tylko chwilę. Niczego nie obiecywałem, ale poczułem, że chcę jej pomóc. Przejąłem się losem tych ludzi - przyznaje mężczyzna. - Dopóki są pod opieką swoich mam, jest wszystko w porządku. Dramat się zaczyna, gdy rodzice umierają, a kompletnie niesamodzielni chorzy zostają sami. Wyobraziłem sobie, co czują te kobiety, gdy zaczynają myśleć o przyszłości swoich dzieci. Już bym nie dał rady tak zapomnieć o nich - mówi pan Tadeusz.

Początek lat 2000. W Bodzowie, w okolicy Lasku Wolskiego w Krakowie, Maria Rogowska dostaje w darze od znajomego księdza działkę. Tadeusz Biernat, ówczesny pracownik Biprostalu, działa szybko i skutecznie.

- Musimy za darmo wykonać projekty techniczne domu dla głęboko upośledzonych. Architektura, budowlanka, uzbrojenie elektryczne, energetyczne, wodno-kanalizacyjne oraz kosztorysy - mówi pan Tadeusz dyrektorowi technicznemu. A potem pędzi po salach szukać chętnych do współpracy. Namawia, opowiada, zachęca.

Udało się. W ciągu kilku miesięcy powstał projekt domu. Rodzice niepełnosprawnych dzieci nie zapłacili za niego ani złotówki.
Projektowanie to dopiero początek wielkiej inwestycji. Pan Tadeusz wziął na siebie również załatwianie formalności w urzędach. Gdy inwestycja wystartowała, inżynier Biernat "przekwalifikował się" na kierownika budowy.

- W ogóle go w domu nie było. Każdą wolną chwilę spędzał na budowie. Wsiadał do naszego malucha i jechał. I tak co weekend. Potem kupiliśmy pandę, a on wciąż kursował do Bodzowa - wspomina pani Barbara, żona.

Dom to ponad 30 pokoi z łazienkami dla podopiecznych, sala integracyjna, kuchnia, pracownie terapii zajęciowej oraz gabinet lekarski.

Niestety, jeszcze nie można w nim zamieszkać. - Musimy jeszcze wykończyć posadzkę i zamontować windę. Zostało niewiele prac. Właściwie takie kosmetyczne. Ale potrzebujemy na nie pieniędzy - martwi się Tadeusz Biernat.

Do dziś inżynier z Biprostalu nadzoruje budową, która nie może się zakończyć przez brak stałych sponsorów i finansowania.
Pan Tadeusz nie wyobraża sobie, że nie będzie uczestniczył w uroczystości otwarcia domu w Bodzowie. Mówi, że ma sporo sił i energii, by zakończyć budowę. Pani Maria dziś już nie żyje. Jej 52-letni syn Adam mieszka ze swoim bratem.

- Muszę i marzę o tym, by zakończyć naszą inwestycję - zaznacza emeryt. - Ktoś nam może zarzucić, że budowa ciągnie się w nieskończoność, ale proszę pamiętać, że robimy wszystko własnymi siłami. Szukamy nieustannie ludzi, którzy chcieliby nam pomóc. Dom budują matki dla swoich dzieci, a ja im tylko pomagam. Może znajdzie się jeszcze jakiś chętny ?- zachęca do współpracy 81-latek.

Można pomóc

Każdy może wesprzeć budowę domu dla ludzi głęboko upośledzonych
Dom właściwie jest gotowy, ale brakuje pieniędzy na jego wykończenie. Pomóżmy ukończyć inwestycję, która trwa od 20 lat. Fundacja im. Matki Teresy z Kalkuty w Krakowie, ul. Kościuszki 88/3, 30-114 Kraków, tel. 12 633 35 16, 501 571 961. KRS: 0000067177. Nr konta: PKO BP SA I oddział Kraków 62 1020 2892 0000 5802 0016 1422. Można wpłacić datek lub odliczyć 1 proc. podatku.

Przedwojenne cukiernie Krakowa [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Możesz wiedzieć więcej!Kliknij, zarejestruj się i korzystaj już dziś!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janina

Popieram akcje pomocy ,czas leci nieublaganie.
Oprocz " normalnych darczyncow " ,prosze COTYGODNIOWYCH MILIONEROW O WSPARCIE TEJ INWESTYCJI - nigdy nie wiadomo komu bedzie potrzebne miejsce w takim osrodku.

Dodaj ogłoszenie