Dąbrowa Tarnowska. Przez protesty odłożyli plany budowy nowych mieszkań komunalnych

Robert Gąsiorek
Robert Gąsiorek
Gmina dysponuje już projektem nowego obiektu, w którym mieszkania znajdzie 14 rodzin.
Gmina dysponuje już projektem nowego obiektu, w którym mieszkania znajdzie 14 rodzin. Urząd Dąbrowa Tarnowska
Dąbrowski samorząd planował wybudowanie kilkunastu mieszkań komunalnych w mieście. Plany storpedowały protesty mieszkańców ulicy Piłsudskiego, na której miał powstać budynek wielorodzinny.

Agnieszka Burak z Dąbrowy Tarnowskiej z mężem Kazimierzem i dwójką synów już od 14 lat czekają w kolejce na mieszkanie komunalne. Kilka miesięcy temu w tunelu pojawiło się światełko. Gmina chciała wybudować blok komunalny przy ul. Piłsudskiego. Pomysł jednak szybko oprotestowali mieszkający po sąsiedzku. - Zamieszkałaby tu zbieranina ludzi, rodziny patologiczne, których chyba nikt nie chciałby mieć w sąsiedztwie - oburza się jedna z właścicielek domów jednorodzinnych.

Nie był to wcale odosobniony głos. Dąbrowianie z ul. Piłsudskiego wysmarowali petycję do burmistrza Krzysztofa Kamaczmarskiego, pod którą swoje podpisy złożyło 150 osób. Samorząd ugiął się pod presją i w tej lokalizacji blok już na pewno nie powstanie.

Związać koniec z końcem

Agnieszka Burak nie może zrozumieć reakcji przeciwników budowy bloku z mieszkaniami dla słabiej sytuowanych osób .

- Przecież my jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy też chcieliby zwyczajnie żyć - wzdycha. Od lat jej rodzina nie może sobie znaleźć stałego miejsca zamieszkania. Przez osiem lat Burakowie wynajmowali dom na ul. Piłsudskiego.

- Panowały tam koszmarne warunki. Dach przeciekał, po mieszkaniu biegały szczury, nawet woda nie nadawała się do picia - wspomina kobieta. W końcu właścicielka domu wypowiedziała umowę lokatorom, więc ci szybko musieli znaleźć nowe mieszkanie.

Udało im się wynająć malutki domek na ul. Warzywnej. Warunki, jakie tam panują, są o niebo lepsze, jednak cena wynajmu poważnie drenuje skromny rodzinny budżet.

- Płacimy miesięcznie tysiąc złotych czynszu. Dodatkowe wydatki to opłaty za media i gazowe ogrzewanie. Bardzo trudno jest nam związać koniec z końcem - przyznaje zrozpaczona kobieta. Pracuje dorywczo. Jej mąż jest mechanikiem. Pensje nie wystarczają na żadne luksusy.

Małżonkowie robią wszystko, by niedostatki finansowe jak najmniej odczuwali 10-letni Dawid oraz 14-letni Piotr. Chłopcy marzą o własnych pokojach, mają też nadzieję, że ich rodziców będzie kiedyś stać na wspólny wyjazd wakacyjny.

- Bardzo chciałbym pojechać kiedyś z mamą, tatą i bratem do Warszawy, na stadion Legii, bo jestem wielkim kibicem piłki nożnej - opowiada Piotrek Burak.

Sąsiedzi mówią: „nie”

Samorząd Dąbrowy Tarnowskiej dysponuje 179 mieszkaniami komunalnymi. Wszystkie są zajęte, a oczekujących w kolejce na takie lokum jest ponad 30 rodzin.

- Właśnie dlatego postanowiliśmy wybudować nowy blok dla rodzin będących w trudnej sytuacji materialnej oraz matek samotnie wychowujących dzieci - mówi burmistrz Krzysztof Kaczmarski. Miasto miało skorzystać ze sporego dofinansowania lub atrakcyjnej pożyczki z Banku Gospodarstwa Krajowego. Cała inwestycja pochłonęłaby 1,2 mln zł.

- Dysponowaliśmy odpowiedniej wielkości działką przy ulicy Piłsudskiego, w miejscu dawnego kółka rolniczego. Rozpoczęliśmy formalności związane z rozpoczęciem budowy - wylicza Kaczmarski.

Na etapie wydawania decyzji o warunkach zabudowy zaprotestowali sąsiedzi. Blok miał stanąc pośrodku osiedla domów jednorodzinnych. Na placu, który w tej chwili jest ogrodzony, a pośrodku niego stoją naczepy ciężarówek.

Właściciele domów stanowczo nie chcą mieć w pobliżu nowych sąsiadów. - Chcemy mieć spokój w okolicy, a obok sprowadziłyby się osoby, które wiecznie tylko żyłyby na koszt państwa - stwierdza kategorycznie starszy mężczyzna, który oderwał się na chwilę od przydomowych prac.

Uda się w innym miejscu?

Urzędnicy ugięli się pod naciskiem przeciwników budowy. - Planów jednak całkowicie nie porzucamy. Szukamy już w tej chwili innej działki w mieście, aby budynek komunalny jednak powstał - dodaje szybko burmistrz.

Według projektu, zamieszkać miałoby w nim 14 rodzin, w lokalach o powierzchni ok. 40 metrów kwadratowych. Czynsz wynosiłby jedynie 3 zł za metr kw.

- Dla ludzi takich jak my, niższe opłaty oznaczałyby wielką ulgę. Moglibyśmy wreszcie odłożyć trochę pieniędzy - mówi z nadzieją Agnieszka Burak.

Krowoderska.pl - Krowoderska.pl - parkingi "Park and ride" - odc. 2

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zaletą

I pomyśleć ze ludzie którzy podpisali petycje q niedziele siedzą i modlą sie w kościele. Szanuj bliźniego jak siebie samego powinni pomagać a nie człowiek czlowiekowi wilkiem a dwa to jeżeli działka jest moja to mogę tam nawet dyskotekę otworzyć i co in Dio tego

Dodaj ogłoszenie