Dopalacze na Podhalu zagościły już na dobre

Józef Słowik
Na Podhalu tzw. sklepów kolekcjonerskich nie brakuje. Cały czas powstają kolejne
Na Podhalu tzw. sklepów kolekcjonerskich nie brakuje. Cały czas powstają kolejne Józef Słowik
Na Podhalu jak grzyby po deszczu rosną sklepy z tzw. dopalaczami. Kilka dni pisaliśmy o protestach mieszkańców Szczawnicy, którzy nie chcą u siebie mieć sklepu kolekcjonerskiego, który sprzedaje tzw. zioła, tabsy, czy lufki do palenia. Mieszkańcy osiedla Miedziusie domagają się natychmiastowego zamknięcia tego miejsca.

Kolejne podobne sklepy otwierane są w Nowym Targu. W Rabce działa już od miesiąca, w Zakopanem jeszcze dłużej. Otwarcie kolejnego szykuje się w Krościenku. Łącznie na terenie powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego działa już siedem tego typu sklepów.

Sklepy z "legalnymi używkami" radzą sobie na Podhalu coraz lepiej. Doszło nawet do tego, że jeden z nich oferuje nawet dowóz na telefon. "Na terenie Nowego Targu, czwartek, piątek, sobota od godziny 14 do 2" - czytamy w ulotce. - "Teren Nowego Targu oraz 10 km od Nowego Targu. Zamówienie min. 50 zł. Poza terenem Nowego Targu, koszt dojazdu 10 zł."

Dzwonimy pod wskazany na ulotce numer telefonu. W słuchawce odzywa się męski głos, który grzecznie nas informuje, że wszystko co mają w sklepie nie jest zakazane przez polskie państwo. - Niczego nie sprzedajemy spod lady. Wszystko jest oryginalnie zapakowane. Jedynym warunkiem, jaki trzeba spełnić, to mieć przy sobie w trakcie odbioru dowód osobisty. Na razie nie było chętnych do zamówień telefonicznych - słyszymy w słuchawce. Sprzedawca odsyła nas, jako tych mniej zorientowanych, na stronę internetową. Jak mówi, pozwoli to nam rozeznać się w ofercie. Zupełnie jakbyśmy kupowali np. płytę muzyczną, a nie środki odurzające.

Czym więc są w ogóle dopalacze? Specjaliści od uzależnień określają je jako pobudzacze stosowane jako doping do dobrej zabawy na imprezach i dyskotekach. - Powinni coś z tym zrobić - mówi Sandra Stecka z Zakopanego. - Takie sklepy powodują, że jest za łatwy dostęp do tych środków odurzających. Osobiście nie wierzę, że nie mają one wpływu na zdrowie. Przecież to nie lekarstwa z apteki. Według mieszkańców Podhala, dopalacze można określić legalnymi narkotykami.

Sama młodzież jest mało rozmowna na temat "dopalania". Wszyscy, których pytaliśmy, stanowczo zaprzeczają, że kiedykolwiek byli w takim sklepie. Dopiero po dłuższej rozmowie, na krótką wypowiedź zdecydował się Rafał, dwudziestolatek z powiatu nowotarskiego.

- Wziąłem raz taką tabletkę. Mieliśmy iść na dyskotekę, chciałem dobrze się bawić przez całą noc - mówi. - Myślałem, że umieram. Serca chciało mi z piersi wyskoczyć. Miałem taką temperaturę ciała, że wszedłem do lodowatego Dunajca. Tak mi było gorąco. Rafał o dopalaczach nie chce już słyszeć. Po ich zażyciu spał całą dobę. Do swoich rówieśników nie apeluje, a błaga - nie bierzcie tego świństwa.
Sklepy, w których można dostać dopalacze, to tzw. funshopy. Oferują konsumentom substancje takie, jak: salvia divinorum, spice diamond, skunk oraz inne substancje zawierające BZP - pochodną piperazyny, której działanie jest bardzo podobne do działania amfetaminy.

Dlaczego tego typu środki można sprzedawać bez żadnych konsekwencji? Bo, jak się okazuje, chociaż dopalacze stanowią środki narkotyczne, nie dotyczy ich ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. - Wykładnia do tej ustawy wymienia dokładnie środki, zarówno te narkotyczne, jak i te dopingujące, które są zabronione - wyjaśnia Józef Palenik, prokurator Rejonowy w Nowym Targu. - Jest ona na bieżąco modyfikowana, ale sami wiemy, że tworzone są błyskawicznie inne środki o podobnym działaniu.

Prokurator Palenik bezradnie rozkłada ręce, potrzeba bowiem natychmiastowych rozwiązań ustawowych, które ograniczą działalność tego typu miejsc. - Jeżeli te środki są legalne, to handel nimi nie wyczerpuje znamion przestępstwa i nie podlega karze - mówi. - A my, żeby ścigać właścicieli tego typu miejsc, musimy mieć za sobą prawo.

Posłanka z Krościenka Anna Paluch wielokrotnie interpelowała do ministra zdrowia w sprawie tzw. substancji psychoaktywnych, które działają jak narkotyki. Jak widać, nie na wiele się to zdało.
Lekarze jednak ostrzegają, że zażywanie tego typu substancji może skończyć się dla nas tragicznie.

- Ludzie biorą te środki, by mieć więcej energii - tłumaczy dr med. Barbara Groszek, p.o. ordynatora oddziału toksykologii i chorób środowiskowych szpitala im. Rydygiera w Krakowie. - Powodują one różne zaburzenia, w tym fizjologiczne. To, co jednak jest najbardziej niebezpieczne w dopalaczach, to wpływ na psychikę. Ktoś, kto bierze te substancje, czuje się po nich lepiej. A to prowadzi do tego, że łatwiej sięgnie po narkotyki, jak trawka, kokaina czy ecstazy. A to już jest bardzo niebezpieczne.

Według Barbary Groszek, ta walka z dopalaczami przypomina walkę z wiatrakami. Nawet w krajach, gdzie dopalacze zostały wpisane na listę środków zakazanych, jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe substancje, niezakazane, a o podobnym działaniu.
***
W artykule wykorzystano informacje ze strony internetowej www.dopalacze.medycznie.net
Współpraca Łukasz Razowski

Nic nie mogą

Sklepem Kolekcjonerskim ze Szczawnicy zajęła się komisja edukacji i spraw społecznych rady miasta Szczawnicy. Posiedzenie zwołał przewodniczący Jacek Śliwiński, bowiem zasypany był wieloma negatywnymi opiniami mieszkańców o sklepie.

Według komisji, ten sklep prowadzi sprzedaż artykułów zawierających między innymi benzylopiperazynę. Jest to substancja psychoaktywna, skutki zażywania są typowe dla amfetaminy, LSD itp. Po zażyciu występują częste psychozy, myśli samobójcze, stany lękowe. Komisja uważa, że w miejscowości uzdrowiskowej i turystycznej, gdzie całorocznie przybywają i przebywają młodzi ludzie z różnych regionów Polski, udostępnienie takich środków wiąże się z ogromnym ryzykiem, bo może zaszkodzić życiu i zdrowiu młodych ludzi. Przewodniczący Jacek Śliwiński uważa, że młodym ludziom wtłacza się do głowy, że jest to fajna zabawa, taki zwykły "rozweselacz".

W związku z powyższym komisja wydała negatywne stanowisko co do działalności sklepu. Jednakże stwierdzono ponadto, że otwarcie sklepu nastąpiło bez jakiejkolwiek zgody ze strony władz miasta. Działalność gospodarcza została zarejestrowana w Białym Dunajcu. Tym samym władze nie mają możliwości zamknięcia sklepu. Sprawa będzie omawiana na sesji rady miasta 7 czerwca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie