Gdyby nie ugasili pożaru maszyny, mógł zapalić się górski las koło Mszany Dolnej

Stanisław Śmierciak
Stanisław Śmierciak
OSP Mszana Dolna, OSP Mszana Górna
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Alarm o zapaleniu się specjalistycznego transportera do przewozu pni drzew ściętych na niedostępnych stromiznach gór Beskidu Wyspowego stał się wyzwaniem dla aż siedmiu zastępów strażackich z rejonu Mszany Dolnej. Chcąc szybko dostarczyć gaśnice mogące zmniejszyć tempo rozprzestrzeniania się płomieni druhowie skorzystali z quada, którego niestety nie mieli. Pożyczyli go od gospodyni jednego z domostw usytuowanych przy trasie ich przejazdu do akcji.

WIDEO: Jak pomóc osobie, która straciła przytomność?

Autor: Dzień Dobry TVN, x-news

Była godzina siedemnasta dziesięć, kiedy operator specjalnego transportera do przewozu po bezdrożach pni drzew ściętych na niedostępnych stromiznach gór został zaskoczony nagłym zapaleniem się tej maszyny. Pracował wtedy w okolicach miejscowości Łostówka w gminie Mszana Dolna. Sam nie był w stanie stłumić płomieni. Zdołał jednak zaalarmować strażaków.

Wzywając pomocy podał dokładną lokalizacje miejsca, w którym się znajdował, ale uzupełnił ja wiadomością, że prowadzący tam leśny dukt może być nie do przebycia dla samochodów. Zwłaszcza dużych i ciężkich. A przecież właśnie takimi pojazdami są wozy bojowe straży pożarnej.

W góry koło wsi Łostówka podążali nie tylko druhowie z miejscowej OSP oraz sąsiedniej miejscowości Łętowe. Aż dwoma autami przedzierała się OSP z Mszany Górnej. Z Mszany Dolnej stale dyżurujący w tym mieście zastęp z Jednostki Ratowniczo Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Limanowej, a wraz z nim rota pożarników - ochotników z OSP Mszana Dolna.

Jak relacjonują w mediach społecznościowych druhowie z OSP Mszana Dolna i OSP Mszana Górna w początkowej fazie działań zdołano spowolnić rozprzestrzenianie się płomieni trawiących maszynę dzięki użyciu gaśnic dostarczonych z wykorzystaniem quada, którego nie ma żadna z jednostek uczestniczących w akcji. Druhowie pojazd ten pożyczyli od gospodyni jednego z domostw usytuowanych przy trasie ich przejazdu do miejsca pożaru. To zapobiegło możliwemu w każdej chwili przerzuceniu się płomieni na drzewa i leśne zarośla.

Według informacji podanych na facebooku przez OSP Mszana Dolna całkowicie ugasić płonacy pojazd udało dzięki podaniu prądu piany z małego auta OSP Mszana Górna, którym druhowie z tamtej jednostki zdołali dotrzeć w samo miejsce prowadzenia działań.

Jeden ze strażaków tłumaczy, ze skierowanie do akcji w lesie koło Łostówki tak znacznych sił (sześć zastępów OSP i jeden PSP, czyli czterdziestu strażaków) było działaniem w pełni uzasadnionym. Istniało realne zagrożenie pożarem lasu, a wtedy niezbędna jest duża liczba gaszących. O tym przekonano się w tej samej okolicy wiele lat temu, kiedy pożar ogarnął górski las. Powstrzymanie i stłumienie ognia było tak trudne, że komendant wojewódzki Straży Pożarnej ówczesnego województwa nowosądeckiego Grzegorz Sudo kierował do tych działań jednostki nie tylko z rejonu obecnego powiatu limanowskiego, ale nawet z Nowego Sącza.

🔔🔔🔔

Pobierz bezpłatną aplikację Gazety Krakowskiej i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie