Sytuacja na rafinerii była tematem ubiegłotygodniowego spotkania Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Poza starostą, który jest jego przewodniczącym, były też władze miasta.
Jest taka możliwość, trzeba się zabezpieczyć
Sztab został zwołany, bo komendant gorlickiego rejonu, a więc przedstawiciel wspomnianej firmy, o takiej możliwości powiadomił starostę.
- W środę 13 listopada ma zostać zwołany wojewódzki sztab kryzysowy - powiedział nam burmistrz Rafał Kukla, - Taki krok wynika z faktu, że potencjalne zagrożenie sięga dużo dalej, niż granica powiatu gorlickiego. Moim zdaniem jednak, na tym etapie sprawą powinny się zająć organy rządowe - dodaje.
W tym samym czasie, gdy w starostwie obradował sztab, swoje czynności prowadziła prokuratura. Na przesłuchanie został doprowadzony Wiesław S. właściciel Isad-u, a tym samym rafinerii. - Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowanie wobec zatrzymanego środków wolnościowych - powiedział nam Sławomir Korbelak, zastępca prokuratora rejonowego w Gorlicach.
- Wyszedł za poręczeniem majątkowym w wysokości 50 tysięcy złotych, nie może też opuszczać kraju - dodał.
Do aresztu tymczasowego trafił Andrzej B., mieszkaniec gminy Biecz, również zamieszany w sprawę. Podczas przesłuchania wskazywał miejsca składowania pojemników z chemikaliami i wpuszczania zawartości do gruntu. Co więcej, na zlecenia firm nielegalnie przywożących odpady organizował sprzęt - wózek widłowy i koparkę oraz ludzi, którzy rozładowywali transporty lub „pozbywali się” niebezpiecznych substancji - zakopywali je albo wylewali.
Na wywóz odpadów potrzebna będzie pożyczka
Na początku października Prokuratura Rejonowa w Gorlicach przekazała burmistrzowi opinię biegłych, dotyczącą składowiska odpadów na terenie byłej rafinerii.
- Wynika z niej, że mogą one stanowić szczególne niebezpieczeństwo dla środowiska, dla zdrowia i życia mieszkańców, również na szeroką skalę - informował burmistrz Rafał Kukla. - Podjąłem decyzję, że jako samorząd skorzystamy z prawa, które weszło w życie 6 września, a pozwala nam na przeprowadzenie bezpośredniego wywozu i utylizacji niebezpieczniejszych materiałów bez przeprowadzenia szczegółowego postępowania dowodowego - zapowiedział.
Od komunikatu minęło kilka tygodni. Dzisiaj wiemy, że konieczne procedury zostały uruchomione. - Prowadzimy uzgodnienia z sanepidem i dyrekcją ochrony środowiska - informuje burmistrz Kukla. - Przygotowujemy również wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o datację w formie pożyczki. Dofinansowanie może sięgnąć nawet 80 procent kosztów wywozu, przy czym resztę potrzebnej kwoty stanowić by miał nasz wkład - dodaje.
Jeśli miastu udałoby się wyegzekwować pieniądze od odpowiedzialnych za proceder, to najpierw trzeba będzie spłacić pożyczkę. To, co ewentualnie zostałoby, mogłoby trafić do kasy miasta.
FLESZ - Pierwszy Polak połknął elektroniczną pigułkę, chodzi o zdrowie i życie sportowców
