Gorlice. Ratowali życie, sami mogli za to zginąć

Halina Gajda
Halina Gajda
Gorliczanie, którzy w czasie wojny udzielili pomocy i schronienia żydowskim rodzinom, zostali pośmiertnie odznaczeni Krzyżami Komandorskimi. Odznaczenia odebrały w starostwie ich rodziny

Andrzej Duda, prezydent RP odznaczył pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski dziewięciu mieszkańców powiatu gorlickiego, którzy w czasie okupacji niemieckiej udzielili pomocy ludności żydowskiej.
Odznaczenia pośmiertnie trafiły do: Walerii, Karola i Jana Jamrów, Adama i Stanisława Czajków, Marii i Zygmunta Kmiecików, Balwiny Piecuch oraz Stanisława Pyrka.

Odznaczenie dla rodziców, których nie znała

Halinie Kopij, córce Marii i Zygmunta Kmiecików nigdy nie było dane przytulić się do rodziców. Była malutką dziewczynką, gdy ich straciła. Odznaczenie, które otrzymali, było dla niej szczególne. I nie trzeba było do tego żadnych słów. Nie jedna bowiem popłynęła łza na widok starszej już kobiety, która z wielkim namaszczeniem i wzruszeniem - rozpłakawszy się na oczach wszystkich, ucałowała serdecznie wręczone jej odznaczenie.
Tragiczna historia jej rodziców i wujków Stanisława i Adama Czajka sięga 1942 roku, gdy w rodzinnym Krygu pojawił się Henryk Morgister. Nie wiedział, gdzie się podziać przed czyhającą na niego śmiercią. Poprosił o schronienie u Czajków. Ci nie mieli wątpliwości. Polacy skonstruowali w stodole kryjówkę. Spędzał w niej dnie, dopiero wieczorem wychodził na posiłek.

Morgister został aresztowany w 1944 roku, przewieziony do siedziby gestapo w Jaśle. Dwa tygodnie później do domu Czajków wpadła niemiecka policja. Zaczęło się przeszukanie, podczas którego Zygmunt Kmiecik, tata pani Haliny został dotkliwie pobity. Niemcy aresztowali Stanisława i Adama, a także jej rodziców.
- Jeden z Niemców dostał rozkaz zastrzelenia dzieci, czyli mnie i mojej siostry - opowiadała pani Halina. - Żołnierz oddał kilka strzałów w sufit, a potem wyszedł. Dzięki temu przeżyłyśmy - mówiła jeszcze.

Potem okazało się, że Maria Kmiecik i Adam Czajka trafili do więzienia na Montelupich w Krakowie, gdzie najprawdopodobniej zostali zastrzeleni. Zygmunt zginął w obozie koncentracyjnym na terenie Niemiec. Stanisław Czajka, mimo iż miał zaledwie dwanaście lat został dotkliwie pobity. Uratował się cudem i potem, zaopiekował osieroconymi dziewczynkami. Pani Halina wspominała go z wielką serdecznością: był dla mnie jak rodzony tata. Wolą pani Haliny było pozostawienie jednego z krzyży w szkole w Krygu. W kronice szkolnej pani Halina napisała: przekazując odznaczenie, liczę na pamięć potomnych.
Urszula Cygan, dyrektorka szkoły na okazję wizyty, wraz z uczniami przygotowała akademię, a na powierzone odznaczenie - specjalną gablotę. Zapowiedziała również, że historia rodzin Czajków i Kmiecików, będzie pielęgnowana. A kto wie, być może, uda się dotrzeć do nikomu jeszcze nieznanych faktów.

Jeśli taka będzie wola, zginiemy wszyscy

Podobna historia kryje się za pochodzącą z Zagórzan rodziną Jamrów - Walerią, Karolem i Janem, którzy podczas wojny udzielili pomocy i schronienia Olinerom, Hanie i Oskarowi. Waleria, o czym po latach wspominała jej córka Maria, opowiadając o wojennej historii i pomocy żydowskiej rodzinie, miała zwyczaj mówić: jeśli taka będzie wola, zginiemy wszyscy - oni i my. Nie wolno nam wydać tych ludzi na pewną śmierć. Za daleko wspólnie zaszliśmy.

Gdy z błaganiem o schronienie, do domu Jamrów trafiła młoda, żydowska rodzina, nie mieli wątpliwości: przecież to ludzie, chcą tak samo żyć, jak wszyscy. W kącie pokoju, za wielka drewnianą szafą zrobili kryjówkę. Gdy zrobiło się niebezpiecznie, a niemieckie kontrole nasilały się z dnia na dzień, znalazł inne rozwiązanie - w ceglanej pryzmie zrobił coś jakby jamę, którą wyłożył kołdrami i kocami. Gdy Karol Jamro zaczął mieć wątpliwości, przecież za pomoc Żydom groziła pewna śmierć, to właśnie jego żona Waleria, mimo że schorowana, stanęła za Olinerami. - Jeśli teraz ich odeślemy, to wszystko, co już zrobiliśmy, będzie bez znaczenia. To tak, jakbyśmy ich świadomie posłali na śmierć. Nie będę mogła spokojnie żyć - wspominała ich córka, pani Maria Augustyn.
Olinerowie mieszkali w skrytce z cegieł do stycznia 1945 roku. W sumie dwa i pół roku. Gdy w Gorlickie wkroczyli Sowieci, opuścili kryjówkę, przenieśli się do Gorlic, skąd wyjechali do Stanów Zjednoczonych.
Na powiatowej uroczystości, odznaczenia wręczył dr Mateusz Szpytma, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.- Osoby, które ukrywały Żydów i często za pomoc ginęły, są naszymi bohaterami narodowymi - mówił.
Prosił, aby rodziny były dumne, że przyczyniły się do ratowania życia, bo przecież kto to ratuje jedno życie, to tak, jakby ratował cały świat.

WIDEO: W Regietowie przychodzą na świat małe hucułki

Źródło: GORLICE.TV Sp. z o. o.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3