18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Hotelarze królów

Magda Huzarska-Szumiec
archiwum rodzinne
W luksusach wiedeńskiego hotelu Sacher pławią się koronowe głowy i filmowe gwiazdy. Do paryskiego Ritza uwielbia wpadać Madonna i Elton John. O najlepszych - i co za tym idzie - najdroższych hotelach w Europie, które zbudowali zwykły kucharz i kelner.

Jest rok 1832. W wiedeńskim pałacu kanclerza Klemensa Metternicha panuje zamieszanie. Żona z córkami wyjeżdża do "wód". Pokojówki biegają jak oszalałe, w poszukiwaniu zagubionych rękawiczek, sakiewek i koronkowych kołnierzyków. Panny kłócą się, która zajmie miejsce w pierwszym powozie.

Maria Eleonora ciosa małżonkowi kołki na głowie, bo wpadła w podły nastrój. Pech chciał, że pałacowy kucharz musiał się właśnie rozchorować. Teraz Maria Eleonora nie może się zdecydować, ilu kuchcików ma ze sobą zabrać. W końcu stwierdza, że bierze wszystkich. Małżonkowi zostawi najmłodszego, Sachera, bo on i tak nic nie umie. - Ten mały ci wystarczy. Przecież ty jadasz tylko chleb z masłem i popijasz to szklanką mleka - stwierdza z pogardą.

Klemens Metternich jest jednym z najwybitniejszych dyplomatów swoich czasów. Dał sobie radę z przeciwnikami podczas kongresu wiedeńskiego, da radę i kapryśnej żonie. Na wszelki wypadek jednak się nie odzywa, co w tej sytuacji jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Jeszcze tylko chwila i w domu zapada błogi spokój. Kanclerz, już się nim rozkoszuje. Ciszę przerywa pukanie pokojowca, który przynosi list od przyjaciół. Usłyszeli, że szacowna małżonka wyjechała, więc chętnie rozproszą samotność dyplomaty.

Metternich wpada w panikę. Biegnie do kuchni, w której na stołku drzemie 16-letni Franz Sacher. Każe mu natychmiast przygotować kolację. - Z czego? - Wszystko jedno - rzuca arystokrata. - Byle deser był dobry. Słodycze mogą zabić złe wrażenie - radzi dyplomatycznie. Franz wnosi do salonu tort, który już samym swoim wyglądem nie przypomina niczego, co hrabiowie i książęta do tej pory jadali. Jest cały czarny, bo z braku czasu kuchcik polał go gorącą czekoladą. Wszyscy są zachwyceni i błyskawicznie pałaszują czekoladowy wypiek, przełożony marmoladą i bitą śmietaną.

Specjalista od win
Jest rok 1873. W Wiedniu otwierana jest właśnie francuska restauracja. Właścicielom brakuje sommeliera, który potrafiłby dobierać wina do potraw i podawać gościom. Kiedy głowią się, jak ściągnąć z Paryża kogoś odpowiedniego, w drzwiach staje Cesary Ritz i proponuje swoje usługi. Odbył praktyki w Paryżu i doskonale zna się na winach. Właściciele zatrudniają młodego człowieka, bo właśnie tego dnia ich restaurację ma odwiedzić książę Walii.

Cesary Ritz nie ma tej świadomości, więc niezbyt się przejmując, podaje Edwardowi VII kartę win. Władca długo się zastanawia, aż w końcu prosi Cesara o radę. Ten bez chwili zastanowienia poleca mu trunek, zachwalając jego bogaty bukiet, rubinowy kolor i dominującą nutę. Tak pięknie o niej opowiada, iż arystokrata postanawia zostać protektorem młodego człowieka. Po kolejnej wizycie księcia w restauracji, Cesar zwierza się mu, iż marzy mu się posiadanie własnego hotelu. - Dobrze, będziesz królem hotelarzy i hotelarzem królów - oświadcza władca.

Balia z szampanem
Wróćmy jednak do Franza Sachera. Niegdysiejszy kuchcik jest już bogatym biznesmenem. Najpierw gotował u arystokratycznych rodzin, a teraz założył sklep. Prowadzi w nim sprzedaż wysyłkową, słynnego już w całej Europie tortu Sachera. W roku, w którym Cesar Ritz przyjeżdża do Wiednia, Sacher otwiera dla swojego syna Eduarda hotel. Początkowo nie ma on najlepszej reputacji. To tu najchętniej umawiają się na schadzki książęta i oficerowie. W Wiedniu opowiada się historię, jak jeden arcyksiążę wykąpawszy pewną baletnicę w szampanie, zawartość bali wylał na głowy przechodniów. Cesarz, dowiedziawszy się o tym, kazał arcyksięciu wracać do pałacu, tak jak stoi. No i wiedeńska Ringstrasse była świadkiem powrotu członka cesarskiej rodziny jedynie w samych butach.

- To legendy - zaprzecza asystentka dyrekcji i rzecznik prasowy hotelu Sacher Christine Koza. Choć zaraz dodaje. - Rzeczywiście hotel był wtedy znany z przepierzeń i osobnych pomieszczeń na prywatne bankiety, ale z domem schadzek nic nie miał wspólnego. Jak twierdzi Christine Koza, przybytek stanął na nogi dzięki żonie Eduarda Sachera, Annie. Od tego czasu budynek, mieszczący się nieopodal Opery Wiedeńskiej, stał się najlepszym adresem w mieście.

Podbój Paryża
Wtedy już Cesara Ritza nie było w Wiedniu. Właśnie przeprowadził się do Paryża, gdzie rozpoczął budowę hotelu swego imienia na słynnym placu Vendome. Choć mury szybko rosły, Cesara nurtował jeden problem, co zrobić, by w jego przybytku zakochali się nawet najbardziej kapryśni arystokraci i koronowane głowy. Cesar tak się właśnie nad tym zadumał, że o mały włos nie przegapiłby przejeżdżającego obok niego wozu łaziebnego Edwarda II, w którym wieziono dla władcy wannę z gorącą wodą i przybory do kąpieli.

Ritz aż podskoczył ze szczęścia. Przecież żaden z najlepszych znanych mu hoteli nie miał w pokoju osobnej łazienki! Realizując swój pomysł, zaprojektował i wyposażył swoje łazienki najwygodniej i najpiękniej jak się dało. Wszędzie postawił ogromne wanny, całość przyozdobił marmurami, kandelabrami, lustrami, i oczywiście porcelanowymi uchwytami, którymi można było wezwać służbę.

Kuchnia to podstawa
Anna Sacher była córką rzeźnika. Z domu wyniosła żyłkę biznesową i twardy charakter. Z Eduarda nie miała wielkiego pożytku, bo szybko zmarł. W Wiedniu, jeszcze za jego życia, mówiło się, że to ona w tym związku nosi spodnie. - Anna Sacher jak na tamte czasy była wyemancypowaną kobietą. Paliła cygara i przechadzała się po mieście z dwoma mopsami na smyczy. Miała zwyczaj mawiać: "Sacher to ja" - opowiada Christine Koza i pokazuje portret byłej właścicielki, wiszący obok hotelowej restauracji.

To jedno z kilku miejsc w hotelu, w którym można zjeść typowe dania kuchni austriackiej, ale też wykwintne potrawy, które serwuje szef kuchni. Degustuje się je na przykład w sali Zielonej, wśród zbiorów wyrafinowanego malarstwa i żyrandoli, które pamiętają czasy, kiedy po raz pierwszy w Wiedniu pojawiła się elektryczność.

Do hotelu przylega kawiarnia, do której wiedeńczycy przychodzą na oryginalny tort Sachera. Bowiem jej właściciele wygrali z cukiernią Demela tzw. tortowy proces. Trwał on 10 lat i śledzony był przez wszystkie najważniejsze gazet. Odkąd zapadł wyrok, receptura deseru spoczywa zamknięta w sejfie. Zna ją tylko obecna właścicielka hotelu oraz szef kuchni, który musi złożyć przysięgę, iż nie zdradzi słodkiej tajemnicy.

Słynną kuchnię Ritza stworzył August Escoffier. Niektóre z jego potraw przeszły do legendy, jak chociażby deser Piękna Helena. Wśród potraw prym wiodą takie frykasy jak foie gras z pieczonymi jabłkami i śliwkami, ryby w cytrynowo-kolendrowym sosie czy pularda ze szparagami. Nie są to dania najtańsze, za każde trzeba zapłacić około 170 euro.

Kapryśni goście
Goście hotelu Sacher mogą liczyć na spędzenie nocy w prawdziwie XIX-wiecznym entourage'u z udogodnieniami godnymi XXI wieku. Hotel Sacher od początku odwiedzały koronowane głowy, przedstawiciele rządów niemal wszystkich państw i gwiazdy filmowe. W holu można oglądać zdjęcia sław, które tu spały, poczynając od królowej Elżbiety, przez Hilary Clinton czy Elizabeth Taylor. - Niedawno mieszkała u nas Sharon Stone. Mówiła mi, że rozkoszuje się tu spokojem i dyskrecją - mówi Christine Koza.

Hotel Ritz też ma stałych bywalców. Lubi tu wpadać Madonna, projektant Karl Lagerfeld jak i Elton John. Z Ritza wyruszyła w swoją ostatnią drogę księżna Diana, która zginęła w wypadku samochodowym w paryskim tunelu. Stałą rezydentką hotelu była Coco Chanel, która mieszkała tu do 1971 roku.
Już pierwszego dnia zaczęły się z nią problemy, ponieważ zażądała zmiany wystroju swojego apartamentu. Właściciel hotelu kazał podporządkować się jej poleceniom poza jednym szczegółem.
Pozostawił na swoim miejscu ozdobione ornamentem z muszli rokokowe cenne biurko. Gdy Coco to zobaczyła, zawlokła je pod okno i wyrzuciła na ulicę. To nie był jej jedyny wybryk. Dyrektor nie wytrzymał, dopiero kiedy Coco kazała mu zwolnić jednego z portierów. Gdy dyrektor usiłował dowiedzieć się, czym uchybił on damie, usłyszał: "W niczym. To doskonały pracownik. Ale jest brzydki". Dyrektor pracownika nie zwolnił.

Portier w hotelu Sachera to niemal instytucja. To do niego dzwonią goście, którzy mają specjalne życzenia, takie jak choćby usłanie łóżka płatkami róż. Kaprysy i ekstrawagancja jednak kosztują. Za najdroższy pokój w Sacherze trzeba zapłacić 1560 euro za dobę. To jeszcze nic w porównaniu z Ritzem. Żeby wykąpać się w wannie, w której pluskała się przed laty Coco Chanel, trzeba wydać 6616 euro, bo tyle kosztuje wynajęcie na dobę apartamentu słynnej projektantki. Za 450 euro (Ritz) i za 550 euro (Sacher) można wprawdzie przespać się w zwyczajnych pokojach, które też posiadają te najsłynniejsze w Europie hotele. Choć w takich przybytkach luksusu chciałoby się pójść na całość.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie