Hugo, Jolly i Chester to jej całe życie. Jeździ z nimi po świecie na wystawy

Taida Jasek
Taida Jasek
Olga Lis, 21-latka z Zaborza oprócz zwierzaków, kocha podróże. Dzięki swoim czworonogom łączy te pasje. Jeździ z nimi na wystawy w kraju i za granicę. Jej podopieczni zwykle zdobywają tam najwyższe nagrody. - Pasja dała mi pomysł na życie - mówi Olga.

Miłość do zwierząt czuła od najmłodszych lat. - Dzieci uczą się czytać bajki, a ja uczyłam się czytać, ale z książek o wychowaniu psów - śmieje się Olga.

W jej domu zawsze były zwierzęta. Kiedy miała niespełna 12 lat, postanowiła kupić psa z rodowodem, by jeździć z nim na wystawy. Rodzice w końcu zgodzili się na maleńkiego chihuahua. By zaprezentować psa na renomowanych pokazach, trzeba było najpierw go zarejestrować w związku kynologicznym, czyli związku miłośników psów rasowych. Sama to załatwiła.

Potem musiała nauczyć się odpowiednio prezentować psa. - Pielęgnować go, dobrać do psa strój - tłumaczy.

Na swoją pierwszą wystawę pojechała już w wieku 13 lat. Potem były kolejne. - Jeździłam wtedy z rodzicami po całej Polsce - opowiada. Na sukcesy nie trzeba było czekać, bo już w pierwszym roku jej suka wygrała w konkurencji swojej rasy.

Gdy przeprowadziła się do domu z dużym ogrodem, pojawił się pomysł, by kupić kolejne psy. - Do mojej rodzinki dołączył owczarek australijski. To rasa, z którą można uprawiać dużo sportu, co otworzyło mi drogę do innych konkurencji - tłumaczy.

Wystawy psów w Polsce organizowane są prawie w każdy weekend. - To mój sposób na spędzanie wolnego czasu - mówi Olga. Taka impreza składa się przede wszystkim z prezentacji zwierząt na ringu, na którym są oceniane przez sędziego. Ten z wraca uwagę na ich anatomię, która jest oceniana w ruchu i statycznie, ale znaczący jest też charakter. Z kolei do finału trafiają najpiękniejsi.

Jedną z najważniejszych części wystaw jest pielęgnacja psów. - Lubię wyzwania, dlatego zdecydowałam się na zakup kolejnej rasy, czyli amerykańskiego cocker spaniela. To jedna z najbardziej wymagających ras pod względem pielęgnacji, gdyż mają bardzo długą sierść - zaznacza. Początkowo nie było łatwo, ale pomógł jej internet. - Po jakimś czasie sama nauczyłam się obcinać moje psy - opowiada. Nadal było jej mało. Postanowiła więc zostać groomerem, czyli profesjonalnym fryzjerem psów. Oprócz tego studiuje psychologię, pasjonuje się malarstwem, fotografią, podróżami.

Aktualnie ma w domu cztery koty i dziewięć psów. - Na szczęście mama podziela moją pasję, bo sama opiekuje się czterema starszymi chihuahuami - śmieje się. Jej oczkiem w głowie są trzy amerykańskie cocker spaniele: Hugo, którego dostała na osiemnastkę, Jolly oraz Chester. To z nimi osiąga największe sukcesy. Mają tytuły międzynarodowych championów. Była z nimi na wystawach w Czarnogórze, Serbii, Słowacji, Bośni i Hercegowinie, Rumunii, Chorwacji i wielu innych krajach. - Dzięki tylu podróżom stałam się bardziej otwarta - dodaje.

Twierdzi, że jej psy są bardzo szczęśliwe, bo prowadzą aktywne życie. Boli ją, gdy ludzie uważają, że cierpią przez długą sierść czy wystawy. - Uwielbiają ruch, biegają między krzakami, tarzają się w trawie. Co prawda mam przez to więcej pracy, ale najważniejsze jest dla mnie ich dobro - podkreśla. Aktualnie przygotowuje się na największą na świecie wystawę psów rasowych w Birmingham w Wielkiej Brytanii.

WIDEO: Galeria Serenada w środku i z lotu ptaka

Autor: Joanna Urbaniec, Gazeta Krakowska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie