Izdebnik. Samotne lekcje w remizie. Zawiadomienie do prokuratury na dyrektor szkoły. Dyskryminują niepełnosprawnego ucznia? AKTUALIZACJA

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Szkoła podstawowa w Izdebniku
Szkoła podstawowa w Izdebniku arch. szkoły
Udostępnij:
Matka 14-letniego Łukasza złożyła w Prokuraturze Rejonowej w Wadowicach zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez dyrekcję szkoły podstawowej w Izdebniku (pow. wadowicki). Twierdzi, że jej niepełnosprawny syn jest celowo izolowany od innych dzieci, mimo iż lekarze twierdzą, że dla jego leczenia niezbędny jest kontakt z rówieśnikami. - Kazano nam wozić dziecko na indywidualne lekcje do remizy, tak by nie wchodziło do szkoły. Uważam, że to przejaw dyskryminacji - tłumaczy zrozpaczona matka. AKTUALIZACJA. Inni rodzice, anonimowo, przekonują, że szkoła dobrze postąpiła izolując tego ucznia.

W zawiadomieniu o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa, które trafiło do Prokuratury Rejonowej w Wadowicach pani Iwona, matka 14-letniego Łukasza zarzuca Teresie Łabędź, dyrektor szkoły podstawowej w Izdebniku (gm. Lanckorona, pow. wadowicki), że ta dyskryminuje jej niepełnosprawnego syna. Jej zdaniem, dyrektor, jako funkcjonariusz publiczny, tym samym nie dopełnia swoich obowiązków i tym działa na szkodę dziecka.

Grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 3

Chłopiec ma nadpobudliwość ruchową, ciężko mu usiedzieć w jednym miejscu. Mówi szybko, a przez to czasem niewyraźnie. Lekarze określają, że jego niepełnosprawność ma stopień umiarkowany. Dokładnie nie wiadomo, co mu dolega, nadal jest diagnozowany. Mimo to jest samodzielny. Potrafi sobie zrobić herbatę, kanapki a nawet upiec pizzę. Bardzo lubi gotować.

- I bardzo cierpi, gdy nie ma kontaktu z rówieśnikami. Jest bardzo towarzyski, a i inne dzieci go lubiły. Teraz nie może się z nimi widywać - przekonuje matka Łukasza.

Pani Iwona wyjaśnia nam, że od dwóch lat, bezskutecznie stara się zmusić dyrekcję podstawówki, by ta zezwalała synowi na kontakt z kolegami i koleżankami z klasy.

Jest uczony indywidualnie. Nie ma żadnego powodu, by zabraniać mu uczestniczyć w szkolnych apelach, przedstawieniach albo korzystać ze szkolnej biblioteki, a tak się dzieje. Był zamykany w gabinecie dyrektorki, zamiast bawić się w grupie, w świetlicy. To jawne łamanie Konwencji Praw Dziecka. Gdy zaczęłam się na to skarżyć, to w efekcie nasze dziecko nie ma obecnie prawa wejść na teren szkoły - mówi pani Iwona.

Rodzice Łukasza szukali pomocy. Znaleźli odpowiednich lekarzy. Wiedzą, jak z nim postępować i jakich zajęć potrzeba dziecku. - Lekarze zalecają nam, żeby miał jak najwięcej kontaktu z innymi dziećmi, że to mu może pomóc, a tymczasem dyrektorka go izoluje i do szkoły zabrania wpuszczać. Co prawda ze względu na chorobę, syn na lekcjach nie bywa, ale są inne formy aktywności jak apele, wycieczki i z nich też jest wykluczony - twierdzi kobieta. Podkreśla, że Łukaszowi do 2019 roku dyrekcja nie robiła takich problemów.

Wtedy zwolniłam się z pracy w tej szkole. Byłam tam woźną. Od tego czasu syn najwyraźniej nie był już tam mile widziany przez dyrektorkę. Co więcej, odmawiano nam także prawa do nauki w domu, a nauczycielki i tak pobierały pieniądze za dojazd do nas, chociaż się wcale tu nie pojawiały - opowiada pani Iwona.

Zamiast tego Łukasz na lekcje był dowożony przez rodziców, ale nie do szkoły, tylko do... miejscowej remizy. Wszystko wyszło na jaw po kontroli Małopolskiego Kuratorium Oświaty. Zdaniem wójta gminy Lanckorona, Tadeusza Łopaty dyrektorka jednak o lekcjach Łukasza w odosobnieniu, w remizie nie wiedziała.

Nauczyciele samowolnie prowadzili zajęcia w sali OSP Izdebnik. Zostali ukarani karą porządkową, zgodnie z zapisami z Karty Nauczyciela - poinformował wójt Łopata.

Mimo to Małopolskie Kuratorium Oświaty wykryło nieprawidłowości także w działaniach dyrekcji. - Dyrektor nie sprawował właściwego nadzoru pedagogicznego - potwierdziły Barbara Gancarczyk i Edyta Sitarz, wizytatorki z Małopolskiego Kuratorium Oświaty.

Próbowaliśmy skontaktować się z dyrektor Łabędź. W sekretariacie izdebnickiej podstawówki poinformowano nas, że dyrektor jest nieobecna i oddzwoni. Tak się jednak nie stało. Sprawą zajmowali się też radni Lanckorony, ale podczas sesji Rady Gminy jednogłośnie odrzucili skargę matki Łukasza. Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nie zdecydowała jeszcze, czy zostanie wszczęte postępowanie. Rodzice Łukasza zapewniają, że jeśli sprawa zostanie umorzona, pozwą szkołę.
AKTUALIZACJA
Inni rodzice, anonimowo, przekonują, że szkoła dobrze postąpiła izolując ucznia.

Ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in. mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny, to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali

czytamy w sekcji komentarzy pod naszym tekstem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek Mazurkiewicz
18 listopada, 16:54, Rodzic:

Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.

18 listopada, 17:41, Bogumił Storch:

Tekst został zaktualizowany. Pozdrawiam

18 listopada, 21:12, Rodzic:

Dziękuję za aktualizację i zapewniam, że nie tylko anonimowo - jestem gotów zeznawać w tej sprawie jako świadek. Powiem więcej, Pana artykuł wywołał duże poruszenie - wręcz oburzenie wśród społeczności lokalnej, która zna zachowanie chłopca w stosunku do innych dzieci w szkole. Już dziś wielu rodziców znając tą sprawę jest gotowa stanąć murem za Dyrektor i innymi nauczycielami, którzy doskonale znają prawdę.

Szkoda, że ten chłopiec zamiast otrzymać wsparcie i pomoc jest wciągany przez rodziców w takie intrygi, a Pan swoim tekstem wyrządził ogromną krzywdę innemu człowiekowi...a co z domniemaniem niewinności skoro pisze Pan o odpowiedzialności karnej?

18 listopada, 23:12, Marek Mazurkiewicz:

W związku ,że informuje Pan jawnie ,że posiada wiedzę na temat poufnej dokumentacji, której nie powinien Pan posiadać, jesteśmy zmuszeni powiadomić odpowiednie instytucje, które wyjaśnią jakim prawem zostały te dokumenty Panu udostępnione przez Panią Dyrektor, gdyż w tych pismach były nasze dane poufne.Co do zarzutów ,że syn molestował inne dzieci w szkole my nie mamy takich informacji od szkoły,jak również nie została nam taka informacja przedstawiona na piśmie. Dziwne jest to ,że jak ukazał się artykuł to nagle nasz syn jest oskarżany o takie rzeczy.To nie są żadne intrygi i proszę nie mieszać w tą sprawę syna. Sprawa zostanie wyjaśniona przez prokuraturę, a nie społeczność.

18 listopada, 23:22, Gość:

Nie wiem drogi Panie jak to jest, że czyta Pan rzeczy, których nie napisałem, ale jeżeli wydaje się Panu, że może mnie Pan zastraszyć to jest Pan w błędzie. Ciesze się, że Pan napisał ten komentarz bo obnaża Pan swoje widzenie i mam wrażenie nadinterpretowanie faktów. Teraz już każdy kto to przeczyta, zobaczy to samo.

18 listopada, 23:53, Marek Mazurkiewicz:

Ja Pana nie straszę, tylko grzecznie poinformowałem.Proszę przedstawić dowody,że syn molestował dzieci , bo np; zaczepianie czy bieganie z innymi dziećmi może być według Pana molestowaniem? Dzieci nadpobudliwe szukają kontaktu i zainteresowania innych dzieci,a Pan nazywa takie zachowanie molestowaniem? Przykro mi stwierdzić lecz w tych czasach dzieci nie są nauczone tolerancji wobec dzieci niepełnosprawnych, a Pan jako rodzic tymi komentarzami daje przykład swojemu dziecku.Proszę nie być anonimowy jak nie ma Pan powodu.

19 listopada, 07:15, Gość:

Człowieku zacznij czytać ze zrozumieniem !!!

To mój ostatni komentarz w tej sprawie bo patrzymy na to samo, a widzimy co innego...

Artykuł dotyczy protokołu pokontrolnego z kuratorium i obecnej sytuacji, którą stworzyła Pani Dyrektor. Konsultowaliśmy orzeczenie syna u innych organów prowadzących nadzór nad szkołami i tylko w Izdebniku Pani Dyrektor wraz z małopolskimi organami mają odmienne zdanie.Pana komentarze nie mają nic wspólnego z artykułem i są wyssane z palca. Nie wiem co chce Pan osiągnąć tymi komentarzami? Ucinam dyskusje.

G
Gość
18 listopada, 16:54, Rodzic:

Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.

18 listopada, 17:41, Bogumił Storch:

Tekst został zaktualizowany. Pozdrawiam

18 listopada, 21:12, Rodzic:

Dziękuję za aktualizację i zapewniam, że nie tylko anonimowo - jestem gotów zeznawać w tej sprawie jako świadek. Powiem więcej, Pana artykuł wywołał duże poruszenie - wręcz oburzenie wśród społeczności lokalnej, która zna zachowanie chłopca w stosunku do innych dzieci w szkole. Już dziś wielu rodziców znając tą sprawę jest gotowa stanąć murem za Dyrektor i innymi nauczycielami, którzy doskonale znają prawdę.

Szkoda, że ten chłopiec zamiast otrzymać wsparcie i pomoc jest wciągany przez rodziców w takie intrygi, a Pan swoim tekstem wyrządził ogromną krzywdę innemu człowiekowi...a co z domniemaniem niewinności skoro pisze Pan o odpowiedzialności karnej?

18 listopada, 23:12, Marek Mazurkiewicz:

W związku ,że informuje Pan jawnie ,że posiada wiedzę na temat poufnej dokumentacji, której nie powinien Pan posiadać, jesteśmy zmuszeni powiadomić odpowiednie instytucje, które wyjaśnią jakim prawem zostały te dokumenty Panu udostępnione przez Panią Dyrektor, gdyż w tych pismach były nasze dane poufne.Co do zarzutów ,że syn molestował inne dzieci w szkole my nie mamy takich informacji od szkoły,jak również nie została nam taka informacja przedstawiona na piśmie. Dziwne jest to ,że jak ukazał się artykuł to nagle nasz syn jest oskarżany o takie rzeczy.To nie są żadne intrygi i proszę nie mieszać w tą sprawę syna. Sprawa zostanie wyjaśniona przez prokuraturę, a nie społeczność.

18 listopada, 23:22, Gość:

Nie wiem drogi Panie jak to jest, że czyta Pan rzeczy, których nie napisałem, ale jeżeli wydaje się Panu, że może mnie Pan zastraszyć to jest Pan w błędzie. Ciesze się, że Pan napisał ten komentarz bo obnaża Pan swoje widzenie i mam wrażenie nadinterpretowanie faktów. Teraz już każdy kto to przeczyta, zobaczy to samo.

18 listopada, 23:53, Marek Mazurkiewicz:

Ja Pana nie straszę, tylko grzecznie poinformowałem.Proszę przedstawić dowody,że syn molestował dzieci , bo np; zaczepianie czy bieganie z innymi dziećmi może być według Pana molestowaniem? Dzieci nadpobudliwe szukają kontaktu i zainteresowania innych dzieci,a Pan nazywa takie zachowanie molestowaniem? Przykro mi stwierdzić lecz w tych czasach dzieci nie są nauczone tolerancji wobec dzieci niepełnosprawnych, a Pan jako rodzic tymi komentarzami daje przykład swojemu dziecku.Proszę nie być anonimowy jak nie ma Pan powodu.

Człowieku zacznij czytać ze zrozumieniem !!!

To mój ostatni komentarz w tej sprawie bo patrzymy na to samo, a widzimy co innego...

M
Marek Mazurkiewicz
18 listopada, 16:54, Rodzic:

Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.

18 listopada, 17:41, Bogumił Storch:

Tekst został zaktualizowany. Pozdrawiam

18 listopada, 21:12, Rodzic:

Dziękuję za aktualizację i zapewniam, że nie tylko anonimowo - jestem gotów zeznawać w tej sprawie jako świadek. Powiem więcej, Pana artykuł wywołał duże poruszenie - wręcz oburzenie wśród społeczności lokalnej, która zna zachowanie chłopca w stosunku do innych dzieci w szkole. Już dziś wielu rodziców znając tą sprawę jest gotowa stanąć murem za Dyrektor i innymi nauczycielami, którzy doskonale znają prawdę.

Szkoda, że ten chłopiec zamiast otrzymać wsparcie i pomoc jest wciągany przez rodziców w takie intrygi, a Pan swoim tekstem wyrządził ogromną krzywdę innemu człowiekowi...a co z domniemaniem niewinności skoro pisze Pan o odpowiedzialności karnej?

18 listopada, 23:12, Marek Mazurkiewicz:

W związku ,że informuje Pan jawnie ,że posiada wiedzę na temat poufnej dokumentacji, której nie powinien Pan posiadać, jesteśmy zmuszeni powiadomić odpowiednie instytucje, które wyjaśnią jakim prawem zostały te dokumenty Panu udostępnione przez Panią Dyrektor, gdyż w tych pismach były nasze dane poufne.Co do zarzutów ,że syn molestował inne dzieci w szkole my nie mamy takich informacji od szkoły,jak również nie została nam taka informacja przedstawiona na piśmie. Dziwne jest to ,że jak ukazał się artykuł to nagle nasz syn jest oskarżany o takie rzeczy.To nie są żadne intrygi i proszę nie mieszać w tą sprawę syna. Sprawa zostanie wyjaśniona przez prokuraturę, a nie społeczność.

18 listopada, 23:22, Gość:

Nie wiem drogi Panie jak to jest, że czyta Pan rzeczy, których nie napisałem, ale jeżeli wydaje się Panu, że może mnie Pan zastraszyć to jest Pan w błędzie. Ciesze się, że Pan napisał ten komentarz bo obnaża Pan swoje widzenie i mam wrażenie nadinterpretowanie faktów. Teraz już każdy kto to przeczyta, zobaczy to samo.

Ja Pana nie straszę, tylko grzecznie poinformowałem.Proszę przedstawić dowody,że syn molestował dzieci , bo np; zaczepianie czy bieganie z innymi dziećmi może być według Pana molestowaniem? Dzieci nadpobudliwe szukają kontaktu i zainteresowania innych dzieci,a Pan nazywa takie zachowanie molestowaniem? Przykro mi stwierdzić lecz w tych czasach dzieci nie są nauczone tolerancji wobec dzieci niepełnosprawnych, a Pan jako rodzic tymi komentarzami daje przykład swojemu dziecku.Proszę nie być anonimowy jak nie ma Pan powodu.

G
Gość
18 listopada, 16:54, Rodzic:

Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.

18 listopada, 17:41, Bogumił Storch:

Tekst został zaktualizowany. Pozdrawiam

18 listopada, 21:12, Rodzic:

Dziękuję za aktualizację i zapewniam, że nie tylko anonimowo - jestem gotów zeznawać w tej sprawie jako świadek. Powiem więcej, Pana artykuł wywołał duże poruszenie - wręcz oburzenie wśród społeczności lokalnej, która zna zachowanie chłopca w stosunku do innych dzieci w szkole. Już dziś wielu rodziców znając tą sprawę jest gotowa stanąć murem za Dyrektor i innymi nauczycielami, którzy doskonale znają prawdę.

Szkoda, że ten chłopiec zamiast otrzymać wsparcie i pomoc jest wciągany przez rodziców w takie intrygi, a Pan swoim tekstem wyrządził ogromną krzywdę innemu człowiekowi...a co z domniemaniem niewinności skoro pisze Pan o odpowiedzialności karnej?

18 listopada, 23:12, Marek Mazurkiewicz:

W związku ,że informuje Pan jawnie ,że posiada wiedzę na temat poufnej dokumentacji, której nie powinien Pan posiadać, jesteśmy zmuszeni powiadomić odpowiednie instytucje, które wyjaśnią jakim prawem zostały te dokumenty Panu udostępnione przez Panią Dyrektor, gdyż w tych pismach były nasze dane poufne.Co do zarzutów ,że syn molestował inne dzieci w szkole my nie mamy takich informacji od szkoły,jak również nie została nam taka informacja przedstawiona na piśmie. Dziwne jest to ,że jak ukazał się artykuł to nagle nasz syn jest oskarżany o takie rzeczy.To nie są żadne intrygi i proszę nie mieszać w tą sprawę syna. Sprawa zostanie wyjaśniona przez prokuraturę, a nie społeczność.

Nie wiem drogi Panie jak to jest, że czyta Pan rzeczy, których nie napisałem, ale jeżeli wydaje się Panu, że może mnie Pan zastraszyć to jest Pan w błędzie. Ciesze się, że Pan napisał ten komentarz bo obnaża Pan swoje widzenie i mam wrażenie nadinterpretowanie faktów. Teraz już każdy kto to przeczyta, zobaczy to samo.

M
Marek Mazurkiewicz
18 listopada, 16:54, Rodzic:

Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.

18 listopada, 17:41, Bogumił Storch:

Tekst został zaktualizowany. Pozdrawiam

18 listopada, 21:12, Rodzic:

Dziękuję za aktualizację i zapewniam, że nie tylko anonimowo - jestem gotów zeznawać w tej sprawie jako świadek. Powiem więcej, Pana artykuł wywołał duże poruszenie - wręcz oburzenie wśród społeczności lokalnej, która zna zachowanie chłopca w stosunku do innych dzieci w szkole. Już dziś wielu rodziców znając tą sprawę jest gotowa stanąć murem za Dyrektor i innymi nauczycielami, którzy doskonale znają prawdę.

Szkoda, że ten chłopiec zamiast otrzymać wsparcie i pomoc jest wciągany przez rodziców w takie intrygi, a Pan swoim tekstem wyrządził ogromną krzywdę innemu człowiekowi...a co z domniemaniem niewinności skoro pisze Pan o odpowiedzialności karnej?

W związku ,że informuje Pan jawnie ,że posiada wiedzę na temat poufnej dokumentacji, której nie powinien Pan posiadać, jesteśmy zmuszeni powiadomić odpowiednie instytucje, które wyjaśnią jakim prawem zostały te dokumenty Panu udostępnione przez Panią Dyrektor, gdyż w tych pismach były nasze dane poufne.Co do zarzutów ,że syn molestował inne dzieci w szkole my nie mamy takich informacji od szkoły,jak również nie została nam taka informacja przedstawiona na piśmie. Dziwne jest to ,że jak ukazał się artykuł to nagle nasz syn jest oskarżany o takie rzeczy.To nie są żadne intrygi i proszę nie mieszać w tą sprawę syna. Sprawa zostanie wyjaśniona przez prokuraturę, a nie społeczność.

R
Rodzic
18 listopada, 16:54, Rodzic:

Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.

18 listopada, 17:41, Bogumił Storch:

Tekst został zaktualizowany. Pozdrawiam

Dziękuję za aktualizację i zapewniam, że nie tylko anonimowo - jestem gotów zeznawać w tej sprawie jako świadek. Powiem więcej, Pana artykuł wywołał duże poruszenie - wręcz oburzenie wśród społeczności lokalnej, która zna zachowanie chłopca w stosunku do innych dzieci w szkole. Już dziś wielu rodziców znając tą sprawę jest gotowa stanąć murem za Dyrektor i innymi nauczycielami, którzy doskonale znają prawdę.

Szkoda, że ten chłopiec zamiast otrzymać wsparcie i pomoc jest wciągany przez rodziców w takie intrygi, a Pan swoim tekstem wyrządził ogromną krzywdę innemu człowiekowi...a co z domniemaniem niewinności skoro pisze Pan o odpowiedzialności karnej?

B
Bogumił Storch
18 listopada, 16:54, Rodzic:

Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.

Tekst został zaktualizowany. Pozdrawiam

R
Rodzic
Niestety, ale to tylko jedna strona medalu. Należałoby jeszcze opisać ile razy i na ile sposobów rodzice chłopca starali się za wszelką cenę "zaszkodzić" Pani Dyrektor. Ile donosów i do jakich instytucji złożyła szanowna mama chłopca, np.składając wątpliwości i żądając atestu dla wykładziny jaką jest wyłożony korytarz w szkole-tak drodzy Państwo, wszystko byle zaszkodzić. Dlaczego? Ponieważ ten chłopiec stanowił zagrożenie dla innych uczniów m.in.mojego dziecka. Gdyby nie to, że chłopiec jest niepełnosprawny to ja złożyłbym zawiadomienie o gnębieniu a może molestowaniu mojego dziecka przez tego chłopca i braku reakcji strony rodziców. Pewnie w przypadku braku reakcji ze strony szkoły, rozważałbym także skargę na szkołę. Co zrobiła szkoła? Uchroniła inne dzieci. Z tego co ja wiem, to Dyrektor składała kilka różnych propozycji rozwiązania tej sprawy rodzicom chłopca, którzy każdą z nich bezwzględnie odrzucali. Artykuł jest baaardzo stronniczy i niesprawiedliwy.
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie