Eksperymentalny zabieg wykonany w specjalistycznej klinice w meksykańskim Monterrey przeszedł pomyślnie. Polegał on na umieszczeniu w ciele Justyny specjalnych cewników, przy pomocy których chemia została skierowana bezpośrednio do śmiertelnie groźnego guza znajdującego się w jej głowie.
- Na początku było bardzo ciężko i musiałyśmy zostać w klinice dłużej, bo Justynka po chemii wymagała podania dodatkowych kroplówek, płynów przeciwwymiotnych i elektrolitów. To już kolejne leczenie. Jej organizm jest wyniszczony i słabszy - informuje na portalu Siepomaga.pl Anna Drąg, mama dziewczyny.
Justyna odpoczywa teraz po zabiegu w hotelu znajdującym się przy klinice. Za 2,5 tygodnia zostanie poddana kolejnej chemioterapii.
Stan się pogarszał
21-latka trafiła do Meksyku 10 kwietnia. Leczenie w tamtejszej klinice jest dla niej ostatnią deską ratunku. - W Polsce i w Europie już nikt nie pomoże mojemu dziecku. Wszystkie możliwości leczenia zostały wyczerpane. Jedynie w Meksyku lekarze dają szansę na pokonanie choroby - podkreśla mama Justyny.
Kuracja za oceanem kosztuje 600 tys. zł. Dzięki hojności wielu anonimowych osób, w tym Czytelników „Gazety Krakowskiej”, udało się zebrać ponad połowę tej kwoty. Stan Justyny w ostatnich tygodniach na tyle się pogorszył, że musiała jednak natychmiast rozpocząć leczenie w Monterrey. Za pierwszy zabieg rodzina Justyna zapłaciła z własnych pieniędzy. Teraz nie można już przerwać leczenia.
Straciła młodość
Walka, jaką toczy Justyna ze śmiercionośnym nowotworem, trwa już siedem lat. Wcześniej prowadziła aktywny tryb życia - grała w koszykówkę, śpiewała, tańczyła. Marzyło jej się, że kiedyś zostanie aktorką.
Nowotwór zaatakował znienacka w 2011 roku. Miała wtedy 15 lat. Pewnego niedzielnego poranka zaczęła bardzo boleć ją głowa. Trafiła do szpitala. Wykonany rezonans potwierdził obawy lekarzy. U Justyny zdiagnozowano guza mózgu.
Dziewczyna leczona byłą najpierw w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie, a później w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Przeszła m.in. skomplikowaną operację głęboko umiejscowionego guza, a także chemioterapię i radioterapię.
Niestety, w 2015 roku otrzymała jednak kolejny cios. Rezonans pokazał, że Justyna ma przerzuty na rdzeń kręgowy. Trzeba było wznowić wyniszczające organizm chemioterapie i naświetlania.
Tym razem jednak leczenie nie pomagało. Guzy powiększały się. 21-latka straciła też władzę w nogach i przestała chodzić.
- Przez siedem lat poznałam najstraszniejsze rzeczy, które rak może wyrządzić człowiekowi. Straciłam część swojej młodości, nigdy nie odzyskam dawnego wyglądu i dawnej sprawność, ale nie mogę umrzeć! Chcę żyć - dla siebie i dla mamy! - podkreśla Justyna.
Zbiórka wciąż trwa!
W pomoc dziewczynie angażuje się wiele osób. Pieniądze na jej leczenie zbierane są w całym regionie. M. in. w najbliższą niedzielę w Ilkowicach odbędzie się mecz miejscowej drużyny piłkarskiej LKS z Łęgovią Łęg Tarnowski pod hasłem „Derby dla Justyny”.
Przed meczem będzie można nabyć cegiełki, a całkowity dochód z akcji zostanie przekazany w imieniu obu klubów na leczenie Justyny Drąg. Natomiast 29 kwietnia pod kościołami w Białej, Ilkowicach i Łęgu Tarnowskim sprzedawane będą placki i ciastka. Uzyskane tak pieniądze również trafią do Justyny.
Do jutra trwa jeszcze zbiórka na stronie: www.siepomaga.pl/ratujemy-justyne. Można też wpłacać datki na konto Fundacji Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba” : 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374, z tytułem: „1408 pomoc dla Justyny Drąg”.
ZOBACZ KONIECZNIE:
WIDEO: Poważny program
Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto