Jutrzenka, której pozostało jeszcze kilkanaście dni w trzeciej lidze, wykazała się w drugiej połowie silną wolą wyrównania wyniku. Zeszczuk, czyli jeden z czterech zmienników wprowadzonych w przerwie przez trenera Piotra Powroźnika, przed szansą stanął w 53 min, lecz zagłówkował z bliska niewystarczająco dobrze, by pokonać Kowala.
Potem przez chwilę piłkarze z Tarnobrzega trzymali gospodarzy na dystans, zagrozili im w 67 min w zamieszaniu po rzucie wolnym (obronił Maciejowski), jednak przez ostatnie 20 minut w zasadzie tylko usiłowali odpierać ataki Jutrzenki. Wyjątkiem była sytuacja, w której Szołtys jechał z piłką po przechwycie na bramkarza Jutrzenki, ale futbolówkę wyłuskał ma Kowalski.
A okazje Jutrzenki? Tak, były. Zawadzki huknął z 16 m prosto w Kowala - i ten wypiąstkował piłkę. Obrońcom Siarki najwięcej krwi napsuł jednak Ceglarz, i to chyba on był najbliższy wyrównania. W 89 min zaabsorbował swoją akcją pół drużyny rywali, a gdy strzelił po ziemi - bramkarz dał radę wybić piłkę na róg. Po nim jeszcze zagłówkował Ślaski - nad poprzeczką.
Jutrzenka Giebułtów - Siarka Tarnobrzeg 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Skrzypek 20.
Jutrzenka: Maciejowski - Serafin, Zieliński, Kowalski, Silczuk - Pietrzyk (46 Ceglarz), Majcherczyk (46 M. Jeż), Kaczor, Zawadzki, Litewka (46 Ślaski) - Kubiak (46 Zeszczuk).
Siarka: Kowal - Bierzało, Józefiak, Duda - Kowalik, Bieniarz (66 Szołtys), Rogala (55 Zmarzlik), Sulkowski (55 Krempa) - Skrzypek, Janeczko - Bałdyga (87 Paczocha).
Sędziował: Adam Jamka (Kielce). Żółte kartki: Maciejowski, Kaczor, Ślaski, M. Jeż - Janeczko, Bierzało. Widzów: 50.
Oliwia Olechny. Piękna tarnowianka, która rozkochała w sobie...
Murański i Sophia Loren? To nieprawda, że Włoszka zagra w fi...
