Klasa A, Oświęcim. Emocje w meczu Górnika Brzeszcze z Przeciszovią, czyli z piekła do nieba i odwrotnie

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Klasa A, Oświęcim. Górnik Brzeszcze - Przeciszovia Przeciszów 2:3. Na zdjęciu: Krystian Bartuś strzela pierwszą bramkę dla Przeciszovii. Fot. Jerzy Zaborski
Górnik Brzeszcze na razie nie potwierdza aspiracji do mistrzostwa oświęcimskiej piłkarskiej klasy A. Podopieczni Wojciecha Włodarczyka przegrali drugi mecz z rzędu, tym razem na własnym boisku z Przeciszovią. Ten mecz pokazał, jak cienka jest granica pomiędzy sportowym niebem i piekłem.

Wydawało się, że brzeszczanie po inauguracyjnej porażce w Kętach będą chcieli się zrehabilitować przed własną widownią. Tymczasem zaczęli bardzo niemrawo. Mateusz Piwowar po solowej akcji przestrzelił (4 min), a Piotr Czerwik uderzył ponad poprzeczkę z rzutu wolnego (7 min). Miejsce miał doskonałe, bo z boku pola karnego, tuż za linią „szesnastki”.

Tymczasem lewą stroną urwał się Łukasz Szafran. Zagrał wzdłuż bramki, a Tomasz Kozieł w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej (11 min). Co się jednak odwlecze…

Chwilę później, po rzucie rożnym, zakotłowało się na przedpolu bramkowym miejscowych. Najwięcej zimnej krwi zachował Krystian Bartuś, który – mimo asysty czterech rywali – wpakował piłkę do siatki.

- To, co prezentowaliśmy w tym okresie gry, urągało temu szczeblowi rozgrywek – Wojciech Włodarczyk, trener brzeszczan, nie krył oburzenia z postawy swoich podopiecznych.

Chwilę później tylko przytomności umysłu Radosława Wrony gospodarze zawdzięczają, że nie stracili gola, bo wybił futbolówkę sprzed linii bramkowej. Jeszcze mocno uderzył Krystian Kułas, ale Damian Błazenek końcami palców przeniósł piłkę ponad poprzeczkę.

- Powinniśmy byli do przerwy „zamknąć” ten mecz – powiedział schodząc na przerwę Łukasz Płonka, trener przeciszowian.

Po zmianie stron miejscowi nieco się przebudzili. Strzał Piotra Czerwika skutecznie poprawił Wojciech Żmudka. Chwilę później kibice byli świadkami firmowej akcji Mateusza Piwowara, który wpadł z boku w pole karne, uderzając w przeciwny róg. Wydawało się, że uskrzydleni brzeszczanie nie pozwolą sobie wydrzeć zwycięstwa. A jednak.

Po rzucie karnym, podyktowanym za zagranie ręką, był remis. Gospodarze chcieli wziąć pełną pulę, zapominając, że lepiej mieć punkt niż nic. Po strzale Krystiana Bartusia piłkę do siatki wpakował Łukasz Lasek.

- Cieszę się, że zmiennicy poderwali zespół do walki, przechylając szalę na naszą stronę – podkreślił Łukasz Płonka, trener przeciszowian. - Wygrana cieszy, bo przyszło nam walczyć bez trzech podstawowych zawodników.

Górnik Brzeszcze – Przeciszovia 2:3 (0:1)
Bramki:
0:1 Bartuś 16, 1:1 Żmudka 71, 2:1 Piwowar 74, 2:2 Semik 78 karny, 2:3 Lasek 90+3.

Górnik: Błazenek – Żmudka, Salepa, Wrona, Kozieł – Sojka, Czerwik, Michalik (46 Lis), Baraniak (46 Forma 58 Drabczyk), Piwowar – Wójcik.

Przeciszovia: D. Michałek – Skrobacz, Serwatka, Szafran, Pawela (75 Mycyk) – M. Płonka (58 Żabiński), Semik, Kułas (85 Lasek), Krzemień (65 Hutny) – Węgrzyn (70 Ł. Michałek), Bartuś.

Sędziował: Zbigniew Walus (Oświęcim). Żółte kartki: Bartuś, Żabiński, Mycyk. Widzów: 100.

W innych meczach:

Orzeł Witkowice – Pogórze Gierałtowice 6:2, Piotrowice – Soła Łęki 1:0, Bobrek – Strumień Polanka 1:4, Zgoda Malec – Solavia Grojec 5:3, Hejnał Kęty – Sygnał Włosienica 2:0.

Niesamowity awans Igi Świątek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie