Kraków: mieszkańcy Bieżanowa grożą, że wyjdą na ulice

Katarzyna Janiszewska
Na spotkaniu obecni byli urzędnicy miejscy i radni dzielnicy
Na spotkaniu obecni byli urzędnicy miejscy i radni dzielnicy Krzysiek Hawrot
Mieszkańcy Bieżanowa i Złocienia - osiedli, które podczas ostatniej powodzi ucierpiały najbardziej - zwarli szyki i będą walczyć o swoje. Domagają się od władz miasta podjęcia działań, które zapobiegną w przyszłości zalewaniu ich domów.

Atmosfera na wczorajszym spotkaniu w Szkole Podstawowej nr 124 na Bieżanowie była bardzo gorąca. Przyszło ponad 150 osób. - Nikt się nami nie interesuje, nie kłamcie, że nam pomagacie, nie róbcie sobie żartów - krzyczęli zdenerwowani ludzie. - Za własne pieniądze kupowaliśmy worki, byliśmy odcięci od świata. Nie mogliśmy się doprosić, aby przyjechała straż pożarna - wyliczali.

Mieszkańcy domagają się uregulowania rzeki Serafy, zakazu ruchu dla ciężkich samochodów oraz budowy zbiorników retencyjnych przy autostradzie. To właśnie pojawienie się dużej, wyasfaltowanej powierzchni jest - ich zdaniem - źródłem problemów. - Droga w zeszłym roku została oddana do użytku - przypominał Wiesław Warzybok. - Ludzie mieszkają tu po 15 lat i jeszcze nigdy taka woda nie płynęła ulicami. Wystarczył pierwszy deszcz i nas zalało. Tu nie trzeba teorii naukowych. Nie ma zbiorników, a ziemia nie przyjmie przecież wszystkiego.

- Zbiornik retencyjny jest potrzebny i będzie wybudowany - zapewniał Wacław Wojciechowski z urzędu miasta. - To ma być pierwszoplanowy projekt. W tym roku powstanie koncepcja programowa, w następnym projekt, analizy. Najpóźniej za trzy, cztery lata będzie gotowy.

Deklaracja wywołała salwę śmiechu na sali. - Przecież nas zalewa co chwilę - wołali zebrani. - Nie możemy tyle czekać. Natychmiast potrzebne są jakieś rozwiązania. Trzeba uregulować Serafę, która meandruje sobie, jak chce - żądali.

Urzędnicy starali się studzić nastroje. - Wiem, że jesteście zdesperowani, ale wszystko wymaga czasu - przekonywał Robert Szota z Zarządu Infrastruktury Komunikacyjnej i Transportu. - Chcemy coś zrobić, ale potrzebne są pieniądze. Nie wymagajcie rzeczy niemożliwych - bronili się.

W efekcie urzędnicy uprosili u mieszkańców kilka tygodni, aby przygotować konkretny plan zabezpieczający Bieżanów i Złocień przed wylewającą wodą.

Jeszcze przed spotkaniem mieszkańcy wystosowali petycje do władz Krakowa i województwa, powiadomili prokuraturę, blokowali ulice. Kolejne spotkanie z urzędnikami zaplanowali w połowie lipca. - Jeśli będą bagatelizować problem, znowu wyjdziemy na ulice - ostrzega Wojciech Czapla.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jj

przecież dla niego to był mały nic nieznaczący wyciek!

j
jj

przecież dla niego to był mały nic nieznaczący wyciek!

Dodaj ogłoszenie