Padł kolejny rekord liczby turystów w Krakowie. W 2018 roku stolicę Małopolski odwiedziło już 13,5 miliona osób. To o 600 tysięcy więcej niż w zeszłym roku.

– Nie ukrywam, że jestem trochę zaskoczony tak dynamicznym wzrostem liczby turystów w Krakowie – stwierdził wczoraj wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig. – Myślałem, że po kulminacyjnym 2016 roku, gdy w naszym mieście odbyły się Światowe Dni Młodzieży, mimo wszystko liczba turystów będzie nieco spadać. Tymczasem znów mamy rekord – dodawał wiceprezydent. Jednocześnie zaznaczając, że zdaje sobie sprawę z wyzwań i problemów związanych ze wzrostem ruchu turystycznego. Chodzi m.in. o „wyludnianie się” centrum miasta czy potrzebę uregulowania tzw. krótkoterminowego wynajmu mieszkań. Konkretnych rozwiązań wciąż jednak brak.

Liczba osób przyjeżdżających do Krakowa regularnie rośnie od blisko 10 lat. W latach 2009 – 2015 liczba wzrosła z około 7 mln rocznie do 10 mln zł. Gigantyczny „skok” nastąpił we wspomnianym 2016 roku, gdy liczba turystów przekroczyła 12 milionów. W tym roku padł kolejny rekord.

Z danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej wynika, że wśród 13,5 mln zł osób, które przyjechał w 2018 roku do Krakowa, 3,1 mln stanowili obcokrajowcy. Wśród nich – co nie jest zaskoczeniem – najwięcej było obywateli Wielkiej Brytanii (15,7%), Niemiec (12,2%), Włoch (9,8%). Jeśli chodzi o polskich turystów, to – oprócz tych z małopolski – Kraków odwiedziło najwięcej osób z woj. śląskiego i mazowieckiego. Najrzadziej pod Wawel przyjeżdżają mieszkańcy woj. podlaskiego.
Zdaniem Andrzeja Kuliga, duży wpływ na ponowny „rekord turystyczny” ma m.in. dynamiczny rozwój połączeń lotniczych. A samolotów lądujących w Krakowie będzie jeszcze więcej. Zaledwie kilka tygodni temu przedstawiciele węgierskich tanich linii ogłosili, że od kwietnia 2019 roku uruchomią pierwsze połączenia między stolicą Małopolski a m.in. Ukrainą, Włochamy czy Francją. Na te zapowiedzi szybko zareagował również RyanAir. I również ogłosił, że w sezonie letnim uruchomi sześć nowych tras z Krakowa (m.in. do Bari) i zwiększy częstotliwość lotów na obsługiwanych już trasach. Można więc spodziewać się, że w przyszłym roku turystów pod Wawelem będzie jeszcze więcej. A to – oprócz wielu korzyści – może jednocześnie oznaczać pogłębienie się problemów.

Jednym z negatywnych efektów rosnącego ruchu turystycznego w Krakowie jest wyludnianie się centrum miasta. Opuszczane mieszkania są zamieniane na pokoje czy apartamenty na krótkotrwały najem. Wiele takich kwater działa nielegalnie. - Będziemy podejmować bardziej zdecydowane działania, bo faktycznie niektórzy współwłaściciele kamienic, tworząc apartamenty, nie liczą się z pozostałymi mieszkańcami. Mamy dużo skarg, że turyści uprzykrzają im życie głośnym, nieodpowiednim zachowaniem – stwierdził wiceprezydent Kulig. Nie podał jednak konkretów, na czym te „działania” mają polegać.

Dr Krzysztof Borkowski z zarządu Małopolskiej Organizacji Turystycznej zwraca z kolei uwagę, że tym roku turyści zostawili w Krakowie rekordowo dużo pieniędzy, bo ponad 6,4 mld złotych, czyli o około miliard więcej niż w 2017 r. – Oczywiście wiele osób narzeka na turystów szczególnie w centrum Krakowa, ale jednocześnie powinno się pamiętać o tych sumach. Około 10 proc. mieszkańców żyje właśnie z turystyki – mówi dr Borkowski.

Wiceprezydent Krakowa przyznał wczoraj, że – mimo negatywnej opinii Narodowego Instytutu Dziedzictwa (NID) – nie zamierza rezygnować z planów budowy kładki łączącej Kazimierz z Ludwinowem, która miałaby przyczynić się do zainteresowania turystów kolejnymi obszarami Krakowa. Tak jak kładka Bernatka przyczyniła się do ożywienia Podgórza. – Należy natomiast teraz zastanowić się nad zmianą koncepcji wyglądu tej planowanej kładki – mówi Andrzej Kulig. Zastrzeżenia NID dotyczyły bowiem tego, że poprzez swoją wysokość (do 15 metrów powyżej górnego bulwaru) i sinusoidalny kształt „mogłaby zaburzać panoramę miasta”.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

KONIECZNIE SPRAWDŹ: