W Krakowie prawie w ogóle nie buduje się wysokich budynków, zarówno mieszkalnych, jak i biurowych. Te największe liczą dziesięć, czasem kilkanaście kondygnacji. Architekt Krzysztof Bień, autor m.in. osiedla Widok w Bronowicach, postuluje aby w Krakowie powstały dwa nowe centra, gdzie będzie można budować budynki o wysokości 16 czy 22 kondygnacji. Jedno miałoby się znaleźć w Bronowicach, a drugie w okolicach Ronda Czyżyńskiego. Swoje uwagi architekt zamierza złożyć do powstającego nowego studium zagospodarowania przestrzennego miasta, które określa co, gdzie i jak można budować. Inni eksperci również wskazują, że Bronowice są miejscem na wyższą zabudowę.

W Krakowie wiele powiedziano i napisano o chaotycznej zabudowie, dogęszczaniu czy betonowaniu. O tym w jakim kierunku urbanistycznym i architektonicznym rozwijać się będzie miasto, w dużej mierze decydują urzędnicy i dokumenty, które tworzą. Jak chociażby wspominane studium (szczegóły niżej). To ten dokument wskazuje, czy w danym miejscu będziemy mieć zieleń czy zabudowę, czy ta zabudowa będzie niska czy wysoka. W Krakowie dominuje niska.

W innych miastach bywa różnie, i nie mówimy tu tylko o metropolitalnej Warszawie. Na przykład na katowickim osiedlu Tysiąclecia mamy bloki mieszkalne o 14, 19 i 24 kondygnacjach. W Krakowie tak wysoko się nie buduje. Najwyższy krakowski budynek, to przebudowany właśnie szkieletor przy rondzie Mogilskim. Jako Unity Tower będzie liczył 27 kondygnacji. Krakowskie bloki mieszkalne nie mają więcej niż 14-15 kondygnacji.

Gdzie budować wysoko?

- Zerwanie z pokutującym wśród urbanistów błędnym myśleniem, że w Krakowie nie można projektować wysokiej (do 55 m) i wysokościowej (powyżej 55 m) zabudowy powinno być obowiązkowe przy projektowaniu nowego planu rozwoju Krakowa. Trzeba tylko wiedzieć jak i gdzie można tak wysoko budować - uważa Krzysztof Bień.

Architekt krytykuje dotychczasowy rozwój Krakowa, który został zapisany m.in. w obecnie obowiązującym studium. - Jego projektanci nie potrafili przewidzieć harmonijnego rozwoju Krakowa: funkcjonalnego, logicznie skonstruowanego z wygodną komunikacją, przyjaznego dla ludzi i nadal pięknego, zwartego - nie „dewelopersko”, ale z korytarzami przewietrzającymi miasto - uważa Krzysztof Bień.

W jego koncepcji harmonijny Kraków powinien mieć dwa nowe centra - jedno w Bronowicach (bezpośrednio przy torach kolejowych linii Kraków-Katowice), a drugie przy rondzie Czyżyńskim. Tam miałyby powstać nowa zabudowa mieszkaniowa, biurowa, administracyjna czy hotelowa - budynki o wysokości 11, 16 i 22 kondygnacji. Czyli maksymalnie tyle, co wieże Bazyliki Mariackiej.

- Bez wysokich budynków nie da się uzyskać takiej intensywności zabudowy, jaka przy doskonałych warunkach mieszkalnych, bez obecnej ciasnoty „okno w okno” stosowanej przez deweloperów i architektów dałaby możliwość stworzenia miasta zwartego i komfortowego zarazem - konkluduje Krzysztof Bień.

Podobną koncepcję rozwoju miasta ma inny znany krakowski architekt, Stanisław Deńko (były Architekt Miasta Krakowa). Także on jedno z nowych centrów miasta widzi w Bronowicach, gdzie dopuszczalna byłaby wyższa zabudowa. Drugie centrum widzi jednak gdzie indziej.

Wyższe znaczy lepsze?

- Moja koncepcja dotyczy policentrycznego układu miasta. Drugie centrum lokuję na Rybitwach - mówi Deńko. Jego zdaniem lepszym miejscem od Czyżyn na wysokie budynki są właśnie tam i w rejonie skrzyżowania dróg A4 z S7 oraz węzła kolejowego w Prokocimiu. Jego bliskość i planowane rozwinięcie tam Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej sprzyja zabudowie wysokiej.

Dlaczego w stolicy Małopolski nie buduje się wysoko? Zdaniem Stanisława Deńko na razie nie ma takiej potrzeby. - Mamy jeszcze dużo terenów do wykorzystania niższą zabudową. Taka jest przyjaźniejsza. Kraków nie jest taką metropolią jak Warszawa. Ekstra wysoka zabudowa to dopiero kwestia przyszłości, w tych miejscach, które wskazałem - mówi architekt.

Radny Grzegorz Stawowy, wieloletni przewodniczący komisji planowania przestrzennego w radzie miasta, uważa że mieszkańcy są niechętni wysokiej zabudowie. - W skali całego miasta zabudowa została obniżona do 25 metrów. Lokalizacja budynków wysokościowych mi się podoba, ale trzeba ją poprzedzić analizami widokowymi i krajobrazowymi - zaznacza Stawowy.

Jeśli chodzi o budynki wysokościowe, to z reguły w urbanistyce stosuje się dwie opcje - albo osobne dzielnice (jak np. w Paryżu) albo przy skrzyżowaniach głównych ulic. - Wyższy budynek zajmuje mniej powierzchni, generuje ruchy powietrza. Niższe budynki powodują, że miasto jest droższe - dodaje Stawowy. Jak jednak zaznacza, zrezygnowałby z opcji budowania w Czyżynach.

Nie wszyscy popierają wysokościową zabudowę. Krystyna Łyczakowska, wiceprzewodnicząca krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich osobiście jest przeciwna lokalom mieszkalnym w wieżowcach. - Dla mnie to niehumanitarne. Człowiek powinien żyć bliżej ziemi - zaznacza.

Dyskusja, czy Kraków będzie miał nowe centra i czy znajdą się tam wysokie budynki dopiero się zaczyna, wraz z pracami nad nowym studium.

Prace nad studium

Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Krakowa to główny dokument planistyczny miasta. Uchwalane plany miejscowe, szczegółowo opisujące co i jak można budować, muszą być ze studium zgodne. Obecny dokument został uchwalony w 2014 roku po siedmiu latach prac nad nim. Na początku zeszłego roku miasto przystąpiło do prac nad nowym dokumentem.

Teraz trwa etap składania uwag do studium przez mieszkańców. Ci mogą np. wskazać, czy chcą aby dana działka była budowlana czy przeznaczona pod zieleń. Większość złożonych wniosków dotyczy jak na razie możliwości zabudowy. Do połowy grudnia wpłynęło trochę ponad 3700 uwag. Prezydent Jacek Majchrowski po raz kolejny wydłużył czas na ich składanie. Tym razem do końca marca.

POLECAMY - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Śmierć Pawła Adamowicza jednoczy kraj, Polacy mówią "Stop Przemocy!"