FLESZ - Ile potrwa rowerowy boom?

"W związku z bezprecedensową sytuacją, wynikającą z rozwoju pandemii wirusa COVID-19, samorządy w Polsce stanęły wobec licznych wyzwań finansowych. Wiele zadań musiało zostać ograniczonych i podobny los spotkał system transportu zbiorowego" - podkreślają projektodawcy rezolucji.
Przypominają, że w związku z ograniczeniami sanitarno-epidemiologicznymi w pojazdach komunikacji zbiorowej pasażerowie mogą zajmować obecnie tylko połowę dostępnych miejsc. Zaznaczyli też, że z powodu pandemii zaobserwowano w ostatnich miesiącach drastyczny spadek dochodów ze sprzedaży biletów na przejazdy tramwajami i autobusami. A doszły koszty związane z dezynfekcją pojazdów i przystanków. Dlatego też radni chcą wnioskować do władz państwa o wsparcie.
"Apelujemy o przeznaczenie środków finansowych na pokrycie ubytku wpływów ze sprzedaży biletów, które pozwolą na utrzymanie działania systemu transportowego miasta w wymiarze sprzed epidemii" - napisali inicjatorzy rezolucji.
W Krakowie tegoroczne straty związane z transportem miejskim szacowane są na 100-140 mln zł. "W przyjętym budżecie Krakowa na rok 2020 na organizację transportu publicznego zaplanowany był deficyt w wysokości ponad 300 mln zł, dlatego tak ważnym jest, aby możliwie szybko przywrócić dotychczasową częstotliwość kursów i siatkę połączeń, a bez wsparcia rządowego wydaje się to być trudne" - podkreślili autorzy projektu rezolucji, licząc na to, że teraz ten dokument zostanie przegłosowany przez Radę Miasta Krakowa.
Jak mocno ucierpiała komunikacja miejska w Krakowie z powodu pandemii koronawirusa, widać po kwietniowych danych dotyczących wpływów ze sprzedaży biletów - wyniosły raptem 4,12 mln zł w stosunku do 23,76 mln zł w analogicznym okresie w 2019 r. Trochę lepiej było w maju - do kasy miasta wpłynęło 8,89 mln zł, ale to i tak o ponad 16 mln zł mniej niż w maju rok temu. W czasie epidemii dzienne wpływy ze sprzedaży biletów spadły z ok. 1,5-2,5 mln zł do kilkudziesięciu tysięcy złotych lub maks 200-400 tys. zł.
Urzędnicy od marca szukają więc oszczędności, stąd m.in. ograniczenia w liczbie kursów tramwajów. - Dzięki tym ograniczeniom udało nam się zaoszczędzić 35 mln zł, więc ta decyzja była potrzebna - przyznał Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie.