Kraków. Rowerem do pracy. Udział w akcji deklaruje ponad sto firm

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W połowie czerwca ruszyła IV edycja miejskiej kampanii „Rowerem do pracy”. Choć pandemia opóźniła jej start, a praca zdalna uziemiła wielu pracowników, to organizatorzy nie narzekają na brak chętnych. Do akcji przyłączy się w tym roku ponad 110 pracodawców. Efekty są wymierne: rok temu co piąty uczestnik przyznał, że zanim przesiadł się na dwa kółka, do pracy dojeżdżał samochodem.

FLESZ - Ile potrwa rowerowy boom?

Kampanię pod hasłem „Rowerem do pracy, czyli dom, rower, praca… i tak w kółko” od 2017 r. organizuje Wydział Gospodarki Komunalnej UMK. Jest ona skierowana do krakowskich i podkrakowskich firm i instytucji, które troszczą się o zdrowie i sprawność fizyczną swoich pracowników, a także dbają o poprawę jakości życia w mieście poprzez ograniczenie ruchu samochodowego. Cel akcji to zachęcić jak największą liczbę pracowników do korzystania z rowerów jako środka transportu do pracy i z powrotem.

Urzędnicy wyliczają: "W pilotażowym roku 2017 w kampanii wzięło udział 50 pracodawców, a w każdym miesiącu na rowerze do pracy jeździło około 300 osób. W 2018 r. było to już 82 pracodawców i 1080 osób dojeżdżających jednośladem. W 2019 r. padł kolejny rekord: 137 pracodawców i 2400 rowerzystów".

Kraków. Historyczna data! Rusza budowa północnej obwodnicy! ...

Te liczby mówią wiele: w 2019 r. w każdym miesiącu na rowerze do pracy jeździło średnio 2400 osób, czyli ponad dwa razy więcej niż w 2018 roku. Co więcej, wyniki ankiety przeprowadzonej w 2019 r. pokazały, że ponad 20 proc. uczestników podróżowało do pracy samochodem przed przystąpieniem do kampanii.

Edycję 2020 trochę pokrzyżował stan epidemiczny. Zamiast 1 maja akcja ruszyła w połowie czerwca. Udział w niej zadeklarowało ponad 110 pracodawców. To i tak dużo jak na specyficzne okoliczności tego roku, związane m.in. z przejściem wielu firm na pracę zdalną.

Przypomnijmy: na najlepszych uczestników, podobnie jak w latach ubiegłych, czekają upominki ufundowane przez gminę. To m.in. drobne akcesoria rowerowe (np. zapięcia do rowerów) czy vouchery do sklepów rowerowych i sportowych.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pieszy
7 lipca, 18:13, Gość:

Na zdjęciach widać, jak grupka rowerzystów pcha się przed autobus miejski, dyktując tempo autobusowi. Nawet nie zdają sobie sprawy z tego, ile miejsca wymaga wyprzedzenie grupy rowerzystów tak dużym i ciężkim pojazdem, jak autobus przegubowy, a autobus jadąc powoli (z szybkością roweru) staje się pożeraczem paliwa. Niech autobusy wreszcie zaczną trąbić na pieszych i na rowerzystów!!! Rower na chodnik (gdy nie ma ścieżki rowerowej a w danym miejscu kursują autobusy)!!!

Przepraszam, ale chodnik jest DLA PIESZYCH, a nie dla ruchu kołowego - dlatego właśnie nazywa się "chodnikiem" a nie "jezdnikiem".

Czy tak trudno zrozumieć, że rozwiązaniem jest odebranie wszystkich tych (zupełnie nieuzasadnionych) przywilejów nadanych rowerzystom kompletnie bez określonego powodu - ot, bo "moda taka" - i niech sobie wtedy jeżdżą przestrzegając przepisów?

W
Wysyłam bez hejtu
7 lipca, 13:18, Zbigniew Rusek:

Ja bym raczej proponował "autobusem do pracy" (ew. tramwajem). Ruch rowerowy - zwłaszcza na jezdniach - jest zmorą dla komunikacji autobusowej, tym bardziej, że rowerzyści są "wyprani z kultury" i żaden z nich nie chce puścić autobusu przodem, zmuszając autobus do jazdy z szybkością roweru, a to oznacza bardzo wysokie zużycie paliwa przez autobusu (jest to jazda na pierwszym biegu, w najlepszym razie - jeśli to szybki rower - na drugim). Rower jest dobry, jeśli na ścieżce rowerowej a tam, gdzie kursują autobusy, powinien być wręcz znak zakazu jazdy rowerem po jezdni. kierowcy autobusów tez mogliby się mniej cackać z rowerami i trąbić na cyklistów. Lepiej "autobusem do pracy".

To są efekty nadawania wciąż nowych i nowych przywilejów grupce hobbystów. A czemu akurat "miłośnikom dwóch kółek" - a nie np. miłośnikom jeździectwa? Przecież bardziej "ekologicznego" środka transportu niż koń, to po prostu być nie może. Do produkcji (i serwisowania) rowerów potrzebny jest "brudzący" przemysł - zaś "produkcja" koni to po prostu "sam cymes ekologiczny" w 100%.

A poważniej: jak długo jeszcze będziemy torturowani przez jakieś zagadkowe "rowerowe lobby"? Dlaczego w sprawie wyłączania z ruchu kolejnych ulic, wprowadzania powodujących zagrożenie "kontrapasów" i nadawania innych przywilejów rowerzystom nie zostało rozpisane referendum miejskie - tylko wszystko to robi się ot, decyzją administracyjną?

Tak w ogóle: żenadą jest gonienie Krakowian "rowerem do pracy" - bo jest to otwarte przyznanie, że komunikacja miejska "kuleje".

G
Gość

Na zdjęciach widać, jak grupka rowerzystów pcha się przed autobus miejski, dyktując tempo autobusowi. Nawet nie zdają sobie sprawy z tego, ile miejsca wymaga wyprzedzenie grupy rowerzystów tak dużym i ciężkim pojazdem, jak autobus przegubowy, a autobus jadąc powoli (z szybkością roweru) staje się pożeraczem paliwa. Niech autobusy wreszcie zaczną trąbić na pieszych i na rowerzystów!!! Rower na chodnik (gdy nie ma ścieżki rowerowej a w danym miejscu kursują autobusy)!!!

Z
Zbigniew Rusek

Ja bym raczej proponował "autobusem do pracy" (ew. tramwajem). Ruch rowerowy - zwłaszcza na jezdniach - jest zmorą dla komunikacji autobusowej, tym bardziej, że rowerzyści są "wyprani z kultury" i żaden z nich nie chce puścić autobusu przodem, zmuszając autobus do jazdy z szybkością roweru, a to oznacza bardzo wysokie zużycie paliwa przez autobusu (jest to jazda na pierwszym biegu, w najlepszym razie - jeśli to szybki rower - na drugim). Rower jest dobry, jeśli na ścieżce rowerowej a tam, gdzie kursują autobusy, powinien być wręcz znak zakazu jazdy rowerem po jezdni. kierowcy autobusów tez mogliby się mniej cackać z rowerami i trąbić na cyklistów. Lepiej "autobusem do pracy".

Dodaj ogłoszenie