Po naszym ostatnim tekście na temat spółki Nowa Huta Przyszłości zgłosili się do nas jej byli pracownicy, którzy potwierdzają, że jest źle zarządzana, niegospodarnie wydaje pieniądze publiczne, a efekty działalności są mizerne.

W zeszłym roku spółka Kraków Nowa Huta Przyszłości (NHP), w której gmina ma większość udziałów, kupiła działkę przy ulicy Igołomskiej o powierzchni blisko hektara. Choć działka była wcześniej przez długi czas wystawiona na sprzedaż za 2,6 mln zł, spółka zapłaciła za nią ponad 3,7 mln zł. Wątpliwości budzą też tzw. testy prywatnego inwestora. Spółka zapłaciła za pięć opracowań 43,5 tys. zł. Jedno kosztowało więc 8,7 tys. zł. Tymczasem tego typu „testy” kosztują z reguły ok. 3-4 tys. zł. Byli pracownicy spółki opowiadają nam także o kosztownych wyjazdach szefostwa na targi, z których nic nie wynika.

Głównym zadaniem spółki NHP jest pozyskanie i przygotowanie gruntów na terenie Nowej Huty (głównie w rejonie ulicy Igołomskiej) pod inwestycje z zakresu biznesu, nauki, kultury i rekreacji. Grunty trzeba kupić, scalić i uzbroić, dzięki czemu miałoby się udać przyciągnąć inwestorów. Na razie się to nie udaje. Spółka działa blisko cztery lata, a wciąż nie ma się czym pochwalić. W zeszłym roku NHP nabyła tylko jedną działkę (niecały hektar) w rejonie ulicy Igołomskiej. I wiele wskazuje na to, że za nią przepłaciła. Prywatny właściciel próbował sprzedać grunt wraz z zabudową od dłuższego czasu. W internecie wciąż można znaleźć stare ogłoszenia o sprzedaży. Działka była wystawiona za 2,6 mln zł (lub 2,5 mln zł - w zależności od ogłoszenia). Cena była do negocjacji. Tymczasem spółka kupiła ją za nieco ponad 3,7 mln zł. Skąd taka różnica?

- Nie można wykluczyć, że nieruchomość była oferowana w różnych latach, przez różne podmioty, za różną cenę - zaznacza Artur Paszko, prezes NHP. Jak dodaje, w internecie pojawiały się też ogłoszenia z ceną zbliżoną do tej, za jaką kupiła spółka. - Uzyskaliśmy ofertę bezpośrednio od właściciela. Zaprezentowana cena była generalnie zbieżna z jej wartością rynkową określoną przez uprawnionego rzeczoznawcę. W wyniku przeprowadzonych negocjacji uzyskano cenę znacznie niższą niż cena ofertowa i aktualna na dzień nabycia (grudzień 2017) wartość rynkowa - przekonuje prezes Paszko. Niemniej działka została kupiona za ponad 1 mln złotych więcej, niż była początkowo wystawiona na sprzedaż.

Według naszych informacji, ten zakup w ogóle nie widniał w planie rzeczowo-finansowym spółki. Co więcej, na tę okoliczność stworzony został również specjalny operat szacunkowy, mający wskazać, ile spółka może uzyskać za wynajem pomieszczeń w budynku znajdującym się na zakupionej działce. I tu pojawiają się kolejne kontrowersje, bowiem uzyskane ostatecznie przez spółkę kwoty za najem są ponad dwukrotnie niższe od tych opisanych w operacie. A to dlatego, że lokale na ul. Igołomskiej porównywano z lokalami na al. Solidarności, gdzie ich najem jest droższy.

Na zakupionej działce znajdują się budynki magazynowo-biurowe. Są one wynajmowane przez dwóch przedsiębiorców. Jak zapewniają władze spółki, docelowo zakupiona działka ma być przeznaczona pod zabudowę usługową (w tym inkubatory przedsiębiorczości, parki technologiczne, centra technologiczne, usługi wysokich technologii) lub zabudowę obiektami przemysłu wysokich technologii i rzemiosła.

- We wrześniu tego roku zakończyliśmy rozmowy z przedsiębiorcą poszukującym terenu pod budowę zakładu produkcyjnego i centrum badawczo-rozwojowego. Proces komercjalizacji tej działki ruszy pod koniec tego roku - mówi Artur Paszko.

Byli pracownicy spółki zwracają też uwagę na wyjazdy szefostwa spółki na targi branżowe, gdzie powinni szukać inwestorów dla swojego projektu. Ale tak jak opisaliśmy niedawno, niewiele z tego wynika. - Na targi jeżdżono w ramach projektu, gdzie 85 proc. wydatków jest refundowanych przez Unię Europejską. Już w 2016 rozpoczęto wyjazdy targowe - Monachium, Cannes, Dubaj, Chiny - nie mając żadnych działek, które można byłoby oddać pod inwestycje. Jedyne co można było robić, to reklamować Małopolskę. Było za wcześnie, bo nie było czego przedstawiać. Zbierano wizytówki, żeby rozliczyć się i pokazać, że nawiązano kontakty - mówi nam były pracownik spółki (nazwisko do wiadomości redakcji).

Test prywatnego inwestora

NHP swój zasób nieruchomości zwiększa też dzięki miastu, które przekazuje spółce swoje grunty. W zeszłym roku była to 7-hektarowa działka przy ul. Cementowej, a wcześniej miasto oddało w użytkowanie wieczyste pięć działek o łącznej powierzchni blisko 27 ha. W połowie tego roku spółka dysponowała 76 ha. Do roku 2030 spółka ma pozyskać ok. 300 ha. Przy podnoszeniu kapitału spółek publicznych przeprowadzane są tzw. testy prywatnego inwestora.

Przy tego typu operacjach jest obowiązek, żeby zbadać, czy na rynku prywatnym inwestor dokapitalizowałby taką firmę i czy w przyszłości przyniesie to dochód. Spółka, od chwili jej zawiązania do teraz, zamówiła pięć analiz polegających na opracowaniu biznesplanu oraz przygotowaniu na tej podstawie raportu z wykonanej procedury testu prywatnego inwestora. Łączna wartość udzielonych w tym okresie zamówień wyniosła 43,5 tys. zł. Jedno opracowanie przeciętnie kosztowało więc 8700 zł. Wykonawcą była „osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą”.

- Normalnie testy kosztują ok. 3-4 tys. zł. Za drugim razem mniej, bo trzeba tylko je powtórzyć. A tu wyszło o wiele więcej - mówi nasz rozmówca, były pracownik spółki.

KONIECZNIE SPRAWDŹ: