Kraków. Urząd Miasta ogłosił przetarg na miejsca postojowe dla dorożek. Aktywiści KSOZ: Wstyd i kompromitacja

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Ewa Wacławowicz
Ewa Wacławowicz
Postój dla koni dorożkarskich zlokalizowany będzie wzdłuż płyty Rynku Głównego i obejmie narożnik pomiędzy ulicami: Świętego Jana, Sławkowską, Szczepańską oraz Szewską
Postój dla koni dorożkarskich zlokalizowany będzie wzdłuż płyty Rynku Głównego i obejmie narożnik pomiędzy ulicami: Świętego Jana, Sławkowską, Szczepańską oraz Szewską Andrzej Banaś
Trwa spór o dorożki pod Wawelem. Kraków szuka w przetargu chętnych na uprawnienia do wjazdu i korzystania z miejsc postojowych dla dorożek na Rynku Głównym. Do „wzięcia” jest 30 uprawnień. Ogłoszenie przetargu zbiega się w czasie z informacją, że Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt zebrało 400 podpisów pod projektem uchwały w sprawie zakazu funkcjonowania dorożek konnych w Krakowie.

FLESZ - Polacy są niewyspani. To się może skończyć źle

- W pracy koni na Rynku nie ma nic szkodliwego i to żaden anachronizm. Chodzi o to, żeby pogodzić tradycję z dobrostanem naszych koni. Więc konie dobrze się mają i nic złego im się nie dzieje - przekonuje dorożkarz Jarosław Madej. Jego koledzy wskazują też, że w Krakowie jest od kilkuset do tysiąca koni i w razie wprowadzenia zakazu na pewno duża część z nich skończyłaby w rzeźni.

Sprawa nie jest jednoznaczna dla krakowian. Wielu uważa, że miasto nie powinno się pozbywać swojego kolorytu. Są też głosy, by wyeliminować obecne ogromne karoce i powozy, a powrócić do tradycyjnych niedużych krakowskich dorożek. W tle są też wielkie pieniądze. W ciągu ostatnich trzech lat miasto zarobiło na jednym zaprzęgu od 292 tys. 248 zł do 398 tys. 520 zł.

Przetarg na miejsca dla dorożek

Jak można przeczytać w ogłoszeniu przetargowym, do "wzięcia" jest w sumie 30 uprawnień do wjazdu i zajmowania miejsca na postoju na Rynku Głównym, co realnie oznacza dla dorożkarzy 15 miejsc postojowych w dni nieparzyste i 15 w dni parzyste. Decyzja o przetargu na miejsca postojowe dla pojazdów zaprzęgowych wożących turystów zbiega się akurat w czasie z informacją, że Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt zebrało 400 podpisów pod obywatelskim projektem uchwały w sprawie zakazu funkcjonowania dorożek konnych w Krakowie. Aktywiści chcą, by zniknęły one z Rynku Głównego do końca 2022 roku. Spór o dorożki pod Wawelem trwa.

Wydział Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa opublikował ogłoszenie o przetargu, w którym czytamy: "Przedmiotem udostępnienia jest 30 uprawnień do wjazdu oraz zajmowania miejsca na wyznaczonym postoju w Rynku Głównym dla pojazdów zaprzęgowych obsługujących ruch turystyczny - 15 na nieparzyste i 15 na parzyste dni miesiąca".

Zapytani przez nas urzędnicy precyzują, że 30 uprawnień, na które został ogłoszony przetarg, nie oznacza dodatkowych nowych miejsc dla dorożek na Rynku Głównym. Natomiast okazuje się, że dotychczasowa lokalizacja postoju stałego została zmieniona. Od stycznia 2022 roku będzie obowiązywać postój na odcinku od wlotu ul. Szewskiej do wlotu ul. św. Jana. Na tej nowej linii postoju będzie się mieścić właśnie 15 dorożek (naprzemiennie w dni parzyste i nieparzyste miesiąca).

Dlaczego nagle podjęto decyzję o tym, by obowiązującą lokalizację postoju zmienić? Jak odpowiada Wydział Spraw Administracyjnych, jest to powrót do pierwotnej lokalizacji. Na decyzję o zmianie lokalizacji wpłynęły zaś w szczególności "wypracowane w ostatnich latach działania zmierzające do racjonalnego i zrównoważonego gospodarowania przestrzenią Rynku, tak aby pogodzić szeroko pojęte interesy wszystkich jej użytkowników" - piszą urzędnicy.

Proponowana w ogłoszeniu o przetargu cena wywoławcza za pojedyncze "uprawnienie" wynosi 3 tys. zł na miesiąc. Z przedsiębiorcami-dorożkarzami, którzy w dniu przetargu (27 października) wylicytują najwyższy czynsz, zostaną podpisane trzyletnie umowy - od 1 stycznia 2022 roku do 31 grudnia 2024 roku.

Ogłoszenie o przetargu zbiega się w czasie z informacją o tym, że prozwierzęcy aktywiści z Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt zebrali 400 podpisów pod obywatelskim projektem uchwały, w którym domagają się, by do końca przyszłego roku dorożki zniknęły z przestrzeni Rynku Głównego. Mimo iż liczba zebranych pod projektem podpisów wystarczyłaby, aby uchwałą mogła zająć się Rada Miasta Krakowa, aktywiści podjęli decyzję o kontynuacji akcji ich zbierania. Wystosowali również do prezydenta miasta apel, w którym proszą o "wstrzymanie procedury przetargowej do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Radę Miasta Krakowa". Przedstawicielka KSOZ w rozmowie z nami mówi, że decyzja miasta o ogłoszeniu przetargu to "wstyd i kompromitacja".

- My, jako Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt wyrażamy nasze stanowisko w kwestii biznesu dorożkarskiego od czterech lat i jest ono niezmienne - ten biznes po prostu nie powinien istnieć, a miasto nie powinno stwarzać jakichkolwiek "okazji" do tego, by ten biznes kwitł i się rozwijał, ponieważ jest to szkodliwy anachronizm, który się dokonuje kosztem zwierząt. To wstyd i kompromitacja miasta - kwituje Agnieszka Wypych, prezes KSOZ oraz pełnomocnik Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej

Z ogłoszenia o przetargu cieszą się natomiast dorożkarze, którym w grudniu br. skończą się umowy z miastem na udostępnienie miejsc na Rynku Głównym. Jeden z dorożkarzy, Jarosław Madej, potwierdza, że weźmie udział w licytacji, odnosi się również do słów prezes KSOZ.

- W pracy koni na Rynku nie ma nic szkodliwego i to żaden anachronizm. Chodzi o to, żeby pogodzić tradycję z dobrostanem naszych koni. "Ruch to życie, bezruch to atrybut śmierci", więc konie wykonując pracę lekką i średnią (spacerując po Krakowie) dobrze się mają i nic złego im się nie dzieje. Bzdury i nieprawdę piszą w swych postulatach "protestujący"

- przekonuje Jarosław Madej i dodaje, że na co dzień dorożkarze spotykają się z aprobatą swojej działalności, wywołując "radość i uśmiech na twarzach turystów, w tym dzieci".

Inny dorożkarz, Ryszard Klimowski zaznacza, że rozumie, iż aktywiści chcą dla koni dobrze, ale nie zdają sobie sprawy, że mogą zrobić im tak naprawdę krzywdę. - W Krakowie jest od kilkuset do tysiąca koni pracujących dla wszystkich dorożkarzy i w wypadku, gdyby się zablokowało te dorożki, jeżeli nie pozwalałoby się im jeździć, to na pewno duża część z koni skończyłaby w rzeźni - mówi.

Krakowski magistrat niezmiennie stoi na stanowisku, że formułowane przez aktywistów argumenty są błędne, urzędnicy się z nimi nie zgadzają. Miasto wielokrotnie przekonywało, że dba o konie dorożkarskie. "Stanowisko Miasta jest poparte współpracą z wykwalifikowaną kadrą naukową Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, specjalistami w zakresie użytkowania, biologii, behawioru i weterynarii koni. Na poparcie naszego stanowiska dysponujemy badaniami, które są opublikowane na Biuletynie Informacji Publicznej Miasta Krakowa (...). Wielokrotnie przedstawiane przez nas stanowisko w tej sprawie, poparte stosownymi tymi dokumentami nie pozwala nam zgodzić się z błędnie formułowanymi argumentami" - tłumaczą urzędnicy.

Warto jednak zaznaczyć, że w całej sprawie gra idzie też o grube pieniądze: miasto solidnie zarabia na dorożkach. Ile? Obecnie wydanych uprawnień dla dorożkarzy jest 16, a kwota, jaką płacą oni za uprawnienia do wjazdu oraz zajmowania miejsca na postoju w Rynku Głównym wynosi od 6,6 tys. zł do 9 tys. zł netto miesięcznie plus podatek VAT w wysokości 23 procent. Szybka kalkulacja pozwala zatem stwierdzić, że w ciągu ostatnich trzech lat miasto zarobiło na pojedynczej dorożce od 292 tys. 248 zł do 398 tys. 520 złotych.

Sprawa funkcjonowania dorożek w mieście nie jest jednoznaczna dla samych krakowian. Wielu uważa, że miasto nie powinno się pozbywać tego swojego kolorytu, jednocześnie oczywiście chcą odpowiedniej dbałości o konie. Są też głosy, by wyeliminować obecne ogromne karoce i powozy, a powrócić do tradycyjnych niedużych krakowskich dorożek.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
14 października, 12:21, Uwolnić pieski!:

Jeżeli "aktywiści" zabraniają "wykorzystywania koni" do ciągnięcia powozów -- dlaczego nie zaczną walczyć z "wykorzystywaniem psów" do spacerów, przez ich właścicieli?

A co z wlascielami kotów?

Czy oni aby nie dręczą kotowtrzymajac je w mieszkaniu

U
Uwolnić pieski!
Jeżeli "aktywiści" zabraniają "wykorzystywania koni" do ciągnięcia powozów -- dlaczego nie zaczną walczyć z "wykorzystywaniem psów" do spacerów, przez ich właścicieli?
B
Bee
Dorożki - tak, ale dozwolone tylko małe 2-4 osobowe, poza tym postoje dorożkarskie powinny być zadaszone, co stwarza cień i chroni przed opadami. Kursy tylko po starym Krakowie, tak żeby ktoś nie zamawiał dorożek jak taksówek, np. do Nowej Huty. Towarzystwo Opieki - dobrze ze troszczy się o dobrostan koni, ale zamiast likwidować komuś jego sposób na życie i zarabianie pieniędzy, można stworzyć system kontroli spełniania warunków licencji dorożkarskiej. W to wliczyć by można stan zdrowia konia, warunki utrzymania oraz jego pracy. Bez dotrzymania warunków dorożkarz traciłby licencję, a koń przechodził pod opiekę innej osoby, na drodze konkursu. Chyba nie brzmi to "szaleńczo"?
G
Grzegorz
Brawo tym razem urzedasy.Gonic tych pseudoaktywistow oraz pro niemiecka gazete krakowska!
g
grzeg
13 października, 21:50, Zbigniew Rusek:

Tradycyjna dorożka była mniejsza, lżejsza i czarna. Te białe to są powozy.

Tak, to trafna uwaga.

Z
Zbigniew Rusek
Tradycyjna dorożka była mniejsza, lżejsza i czarna. Te białe to są powozy.
g
grzeg
"Aktywiści chcą, by zniknęły..."

środowisko tzw. "aktywistów" jest w zasadniczym zakresie zbiorem egoistycznych osobników(czek), którzy bezczelnie zakladają, że mają jakieś prawem kaduka wymyślone przywileje, że mają większe prawa od normalnych (tym razem bez cudzysłowu) mieszkańców. W żadnym wypadku nie wolno podporządkowywać się tym arogantom.
Dodaj ogłoszenie