Krzyżówka. Ogień nie spalił nadziei. Natalia i jej córeczka...

    Krzyżówka. Ogień nie spalił nadziei. Natalia i jej córeczka wierzą, że odbudują pensjonat Gawęckówka

    Zdjęcie autora materiału
    Alicja Fałek

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Krzyżówka. Ogień nie spalił nadziei. Natalia i jej córeczka wierzą, że odbudują pensjonat Gawęckówka
    Natalia Gawęcka od trzech lat prowadziła gospodarstwo agroturystyczne. Rozbudowała je o salę na imprezy okolicznościowe. W ten weekend miało być otwarcie. Ogień strawił ośrodek, który był jej jedynym źródłem utrzymania i domem. Na odszkodowanie nie może liczyć, jedynie na otwarte serca osób, które zechcą jej pomóc.
    Krzyżówka. Ogień nie spalił nadziei. Natalia i jej córeczka wierzą, że odbudują pensjonat Gawęckówka
    Był pierwszy dzień grudnia, po godz. 14. Natalia Gawęcka przygotowywała obiad w kuchni na parterze drewnianego domu, który wybudowali jej dziadkowie. Jej 8-letnia córka Iga była w pokoju na pierwszym piętrze.

    - Krzyknęłam do niej, że jak tylko usmażę jej kotlecik, to do niej przyjdę. Wyciągnęłam nawet mięso z lodówki, ale postanowiłam jeszcze pójść dołożyć drewna do kominka, bo zimo było - opowiada 29-letnia właścicielka Gawęckówki. - Weszłam na salę, a tam jeden dym. Myślałam, że to tzw. cofka. Otworzyłam drzwi, żeby przewietrzyć izbę, a w moją stronę buchnęły kłęby czarnego dymu.

    Pani Natalia wybiegła na zewnątrz i dostrzegła płomienie na poddaszu. Krzyknęła do taty, że się pali i żeby wezwał pomoc. Sama, niewiele myśląc, pobiegła na piętro ratować córkę. Iga leżała zamroczona na łóżku, nad nią kłębił się już dym. Za ścianą obok szalał żywioł. Mama wzięła ośmiolatkę na ręce i wyniosła z palącego się domu.

    Ogień bardzo szybko rozprzestrzeniał się w drewnianej części pensjonatu. Zanim przyjechali strażacy, Natalia Gawęcka wróciła jeszcze do środka.

    - Wiedziałam, że w pokojach mogą być jeszcze trzej lokatorzy. Bluzą zasłoniłam usta i pobiegłam do pokoju, który zajmowali. Waliłam w drzwi, krzyczałam, ale nikt nie odpowiadał - wraca pamięcią do tragicznych wydarzeń. - W końcu się poddałam i uciekłam, żeby uratować siebie. Kiedy dojechali strażacy to wybili szybę w oknie i weszli do pokoju sprawdzić, czy nie ma tam tych trzech panów. Szczęśliwie byli wówczas na zakupach.

    Młoda mama nie była w stanie patrzeć z założonymi rękami na to, jak pali się cały jej dobytek. Wynosiła z pensjonatu co się dało. Z sąsiadami uratowali trochę ubrań, dokumenty, książki Igi oraz część nowego wyposażenia sali weselnej.

    Z ogniem przez prawie osiem godzin walczyło aż 80 strażaków. Wylali hektolitry wody, żeby ocalić pensjonat. Drewniana część niemal cała spłonęła, a to co zostało nie nadaje się do użytku. Trzeba będzie rozebrać ściany. Nad salą bankietową spłonął dach, a pomieszczenie zostało zalane. Trzeba je jak najszybciej zabezpieczyć, żeby ocalało. Jeszcze nie wiadomo, jak dużego remontu będzie wymagać pensjonat.



    - Tak się cieszyłam, że trudne chwile mam już za sobą. Że w końcu stanę na nogach. Pensjonat odkupiłam od wujka trzy lata temu. Wzięłam kredyt, żeby go wyremontować - podkreśla pani Natalia. - Dobudowałam salę, żeby więcej zarabiać i szybciej spłacić dług. Teraz zostałam z niczym. I aż ciężko uwierzyć, że doprowadziło do tego małe zwierzątko. Na poddaszu zrobiło się zwarcie instalacji elektrycznej po tym, jak jeden z kabli przegryzła kuna - rozpacza.

    Nieszczęście matki samotnie wychowującej córkę jest podwójne. Pensjonat odkupiła z obciążoną hipoteką. I choć obiekt był ubezpieczony, to nie otrzyma odszkodowania. Zabierze je bank, jako zabezpieczenie kredytu krewnego Gawęckiej.

    - Nie dopilnowałam tego i to mój błąd. Dziękuję jednak Bogu, że nikt z nas nie ucierpiał, że żyjemy - mówi pani Natalia. Dziękuje też sąsiadom, strażakom i przyjaciołom, którzy w tych trudnych dniach są z nią i pomagają. - I wszystkim, którzy już pomogli nam finansowo. Tylko z pomocą innych mogę odbudować pensjonat. Jeśli mi się to uda na jednej ze ścian zawiśnie pamiątkowa tablica z nazwiskami wszystkich darczyńców - obiecuje.


    Każdy może dołożyć cegiełkę



    Z pomocą Natalii Gawęckiej przyszła wójt gminy Łabowa Marta Słaby, która uruchomiła ośrodek pomocy społecznej. Zagwarantowała, że gmina nieodpłatnie przekaże ze swojego lasu drewno na odbudowę dachu. Przygotowała również pisma do lokalnych firm z prośbą o pomoc materialną i finansową. Sąsiedzi pomogli w praniu odzieży, która przesiąknięta była dymem. Część gości, którzy wpłacili zaliczki za zimowy pobyt, nie chce ich zwrotu. W ten sposób dokładają cegiełkę do budowy nowego pensjonatu.

    Osoby, które chcą pomóc w odbudowie Gawęckówki mogą wpłacać pieniądze na numer konta: 60 1020 3453 0000 8102 0183 0033. Można też licytować przedmioty przekazane na aukcje poprzez otwartą grupę na Facebooku, która nazywa się: Licytacje na pomoc w odbudowie pensjonatu „Gawęckówka u Natalii”.



    KONIECZNIE SPRAWDŹ:



    FLESZ: Koniec z plastikiem - za 3 lata będzie nielegalny

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Krakowskiej

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Krakowskiej

    Szukamy maluchów na okładkę

    Szukamy maluchów na okładkę "Gazety Krakowskiej" [GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE]

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    Od królowej przedmieścia do globalnego koncernu

    Od królowej przedmieścia do globalnego koncernu