Ksiądz z Andrychowa buduje pierwszy w Afryce kościół pod wezwaniem św. Jana Pawła II [ZDJĘCIA]

Robert Szkutnik
Robert Szkutnik
Na zdjęciach: ksiądz Łukasz Kobielus z parafianami w Awandjelo, zbudowane przedszkole im. Jana Pawła II, budowany kościół i droga krzyżowa odprawiana przez wiernych w regionie Togo w Afryce gdzie pracuje misjonarz z powiatu wadowickiego. archiwum: małecki,kobielus,misja-afryka.pl
W Afryce budowany jest pierwszy na tym kontynencie kościół pod wezwaniem świętego Jana Pawła II. Buduje go tam nasz rodak ksiądz Łukasz Kobielus, andrychowianin urodzony w Wadowicach, którego rodzina wywodzi się z Wieprza.Ksiądz potrzebuje pieniędzy na dokończenie dokończenie świątyni. W tym kraju 24 procent ludzi jest katolikami, większość wyznaje animizm.

Kościół powstaje w Togo, malutkim państwie na zachodzie kontynentu nad zatoką Gwinejską, wciśniętym pomiędzy Ghanę na zachodzie, Benin na wschodzie i Burkina Faso na północy. Togo zamieszkiwane jest przez nieco ponad 5,5 miliona ludzi. Językiem urzędowym jest tam francuski i narzecza lokalne. Największym bogactwem kraju są fosforyty. W Polsce, jeśli ktoś słyszał o Togo, to było to zapewne w 2006 r., kiedy to reprezentacja tego kraju zagrała na mistrzostwach świata w Niemczech.

Relikwie papieża

Ksiądz Łukasz pracuje w Togo od 12 lat. Do wspólnoty katolickiej w Awandjelo diecezji Kara przyjechał w 2010 r. i został jej administratorem. 15 sierpnia 2011 r. został proboszczem parafii pod wezwaniem bł. Jana Pawła II.

- Będąc na urlopie w Polsce, zwróciłem się z prośbą do ks. kardynała Dziwisza o przekazanie nowej parafii relikwii błogosławionego papieża. W ten sposób kilka tygodni później bł. Jan Paweł II udał się wraz ze mną kolejny raz w podróż do Afryki, do Togo - opowiada swoją historię młody ksiądz. Wspólnota w tym momencie liczy już 350 wiernych, 130 przygotowuje się do chrztu świętego.

Wioska czarowników

Jeszcze niedawno wioska uważana była za przeklętą. To przekonanie mieszkańców okolicy wzięło się stąd, że jej pierwotna populacja to pojedyncze osoby i całe rodziny, które zostały wydalone w latach 40. z gór z plemienia Kabye. Zesłańcy to byli ludzie oskarżani o czarodziejstwo, kontakty ze złymi duchami, niemoralne życie i szarlatanizm. To już jednak przeszłość i nowe pokolenie mieszkańców, także poprzez zdobycie wykształcenia, otwiera się na świat zewnętrzny.

"Najważniejszą formą pomocy misjom jest modlitwa za misje i misjonarzy, ofiara i świadectwo życia" - czytamy na portalu poświęconym misjom. Jednak potrzebna jest też pomoc bardziej namacalna, to np. adopcje duchowe. W ten sposób można objąć opieką i finansować szkołę, dzieci, młodzież oraz kleryków i studentów, opłacając ich koszty kształcenia przez okres przynajmniej jednego roku.

Trzeba dokończyć kościół

Misje wspiera w ten sposób też grono osób z powiatu wadowickiego. Mieszkańcy Andrychowa i okolic dbają na przykład o dzieci w Togo. - Wspólnie z żoną Anną opłacamy naukę dziewczynki z parafii, w której jest ksiądz Łukasz - mówi Zbigniew Małecki z Andrychowa. Dodaje, że Łukasza zna jeszcze ze szkoły średniej, do której wspólnie chodzili. Dziś też utrzymuje z nim regularny kontakt. Koledzy piszą do siebie listy, przesyłają zdjęcia, spotykają się, gdy tylko ksiądz odwiedza rodzinne strony.

Ksiądz Łukasz nie ukrywa, że liczy na niewielką nawet pomoc materialną. Wydatków ma dużo, bo nie tylko organizuje dla lokalnej społeczności zbiórki żywności. Udało mu się zbudować już w Awandjelo przedszkole, na terenie misji powstaje też szkoła podstawowa w Welou, której budowa finansowana jest z Polski przez rodzinę szkół noszących imię św. Jana Pawła II.
Natomiast teraz ksiądz chce ukończyć budowę kościoła w Awandjelo. Jak mówi ksiądz Kobielus, będzie to pierwszy w Afryce kościół pod wezwaniem świętego rodem z Wadowic.

Afryka jest niesamowita

Ksiądz na swoim blogu w internecie pisze o Afryce i mieszkających tam ludziach bardzo ciepło, choć jego relacje nie są regularne. Sprawdzać pocztę w internecie i przegadać strony może tylko, gdy jest w stolicy kraju Lome. A nawet tam otwieranie e-maili czy zdjęć trwa czasem kilka godzin.

Zdradza też, dlaczego pokochał ten kraj, w którym rządy są kruche i skorumpowane, brakuje prądu, szpitale są źle wyposażone (lekarz przypada na ponad 12 tys. mieszkańców - przyp. red.), za to nie brakuje komarów. - Ludzie chodzą boso, ale się uśmiechają. Przyznaję, że Afryka mnie pasjonuje i pewnie jest tu coś z szaleństwa - twierdzi ksiądz. Z jego notatek wyłania się obraz kraju niczym z kart książki "Pożegnanie z Afryką".

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów rodzinnych Anny i Zbigniewa Małeckich, księdza Łukasza Kobielusa i strony misja-afryka.pl

Zobacz najświeższe newsy wideo z kraju i ze świata
"Gazeta Krakowska" na Youtubie, Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić!
Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kelner

KrakWomen nie chcesz nie dawaj. Lepiej kup sobie 2 piwa i nadal żyj w swoim maraźmie.

K
KrakMen

Był tam ktoś w tym Togo..?? Widział te uczące się dzieci..?? Zna koszty..??
Dziwne, ze nie są w stanie sami się wyżywić i wykształcić a przyzwyczajają się w ten sposób tylko do wyciągania rąk po jałmużnę, samemu nie biorąc się do pracy... A tak przy okazji: to Watykan nie jest w stanie samemu sfinansować swojej(!!) kolejnej inwestycji..?? Zawsze muszą wyciągać łapę po datki..?? Majątek Kościoła idzie w miliardy euro to i na nowe kościoły powinni chyba mieć...

Dodaj ogłoszenie