Libiąż: ogień strawił stolarnię. Ludzie drżeli o domy

Magdalena Balicka
Strażacy przez pięć godzin walczyli z pożarem, jaki wybuchł w stolarni w Libiążu
Strażacy przez pięć godzin walczyli z pożarem, jaki wybuchł w stolarni w Libiążu fot. wojciech rapka, psp chrzanów
Mieszkańcy ulicy Oświęcimskiej w Libiążu i kierowcy przejeżdżający wczoraj w nocy drogą wojewódzką nr 933 przeżyli chwile grozy. Tuż przy drodze głównej prowadzącej przez Libiąż do Oświęcimia w przydomowej stolarni wybuchł groźny pożar. Chrzanowscy strażacy aż pięć godzin walczyli z płomieniami.

Prawie cały warsztat i zgromadzone w nim drewno poszły z dymem. Na szczęście ogień nie przedostał się do domu właścicieli stolarni ani na sąsiednie posesje. Nadal jednak nie wiadomo, co było jego przyczyną.
- Straciliśmy z mężem cały dorobek życia. Największemu wrogowi nie życzę takiej tragedii - wyznała "Gazecie Krakowskiej" właścicielka libiąskiej stolarni. Na samo wspomnienie wczorajszej nocy łzy napływają jej do oczu. - Jeszcze nie oszacowaliśmy strat, ale ogień zabrał nam około kilkudziesięciu tysięcy złotych - podkreśla zdruzgotana kobieta.

Chwile grozy przeżyli także mieszkańcy pobliskich domostw i kierowcy, którzy przez godzinę czekali, zanim strażacy wyznaczyli objazd. Kazimierz Grabacz z Chełmka, świadek pożaru, będąc na miejscu, zadzwonił do reporterów "Gazety Krakowskiej". - Ogień jest ogromny, choć to noc, łuna jest taka, że wszędzie jest jasno - relacjonował roztrzęsiony mężczyzna. Dopiero gdy strażacy wyznaczyli drogę alternatywną, odetchnął z ulgą.

Kiedy trzy zastępy straży pożarnej dojechały na miejsce zdarzenia, było kilka minut po godzinie 22.
- Ogień zajął już wnętrze suszarni. Robiliśmy wszystko, by ocalić sąsiadujący ze stolarnią dom i przyległy budynek magazynowy - informuje Wojciech Rapka, rzecznik chrzanowskich strażaków. Trzy wozy bojowe nie poradziłyby sobie z tak rozległym pożarem, dlatego z pomocą przybyło osiem kolejnych. - Pomieszczenie było bardzo zadymione. Bez aparatów powietrznych nikt nie odważyłby się wejść do środka - podkreśla rzecznik Rapka.

Pan Bogumił, mieszkaniec domu przy ulicy Oświęcimskiej, nie spał wczorajszej nocy. Nawet o świcie, kiedy strażacy ugasili pożar, emeryt nie mógł sobie znaleźć miejsca. - Ryk syren pożarniczych obudził mojego sześcioletniego wnuka. Na widok płomieni rozpłakał się - mówi pan Bogumił. Z trudem udało mu się uspokoić dziecko, choć sam nie był pewny, jak wszystko się skończy. Po wstępnym przygaszeniu ognia strażacy zabrali się do wynoszenia nadpalonego drewna z pomieszczeń i polewanie go wodą. Dzięki temu część zmagazynowanego surowca udało się uratować. Nadal nie wiadomo jednak, co było przyczyną tego pożaru. To już zbada specjalna komisja, która została powołana w tym celu.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Właścicielka
Jak mogę czytać te bzdury ze stoickim spokojem gdy nijak mają się do rzeczywistości. Poza tym drogi sąsiedzie nie życzę sobie aby ktoś przytaczał maje słowa których nigdy nie wypowiedziałam. Autorka powyższego artykułu była natarczywa swoim zachowaniem nie potrafiła uszanować zaistniałej sytuacji. Nie został udzielony żaden wywiad więc powyższe informacje są fałszywe. Jak się nie bulwersować sąsiedzie skoro przypisywane są mi wypowiedzi, które nigdy nie wyszły z moich ust. Brzydzę się kłamstwem.
s
sąsiad
Widziałem te płomienie.A właścicielka niepotrzebnie tak się bulwersuje. Przecież w tekście nic złego nie pisze. Wszyscy współczujemy tragedii.
W
Właścicielka
Bzdury, jestem zbulwersowana, kłamstwo!!!! Autorka powyższego artykułu szukała wyłącznie sensacji na nieszczęściu właścicieli zakładu stolarskiego. Nie został udzielony żaden wywiad a rzekoma rozmowa przytoczona powyżej z właścicielką stolarni nie miał miejsca. Dementuję treść tego "wywiadu" i zastanawiam się w jaki sposób autorka uzyskała powyższe informacje, które są nieprawdziwe. Jestem oburzana tym co przeczytałam i zastanawiam się nad tym ile jest prawdy w informacjach przekazywanych przez media.
n
nomostr79
A od kiedy to do diabła Straż Pożarna jest od wyznaczania objazdów! Z tego co wiem to mogą jedynie kierować ruchem albo go całkowicie wstrzymać. Od objazdów to chyba mamy inne służby?
Dodaj ogłoszenie