Kpt. Medwecki w 1938 roku został mianowany dowódcą III eskadry 2. Pułku Lotniczego, który stacjonował na lotnisku polowym w podkrakowskich Balicach.
1 września o 5.15 Medwecki wystartował wraz z innymi pilotami do walki z nadlatującą nad Kraków formacją niemieckich samolotów, głównie bombowców He-111 i Ju-87.
Niestety, jego samolot typu P11c został zestrzelony tuż po oderwaniu się od płyty lotniska, serią z nurkującego niemieckiego Ju-87, pilotowanego przez Franka Neuberta. Samolot Polaka, któremu pociski przestrzeliły wątrobę, rozbił się na polach. Pilot został pośmiertnie uhonorowany krzyżem Virtuti Militari. Pochowano go na cmentarzu parafialnym w podkrakowskiej Morawicy.
W kronice parafialnej pogrzeb opisał ówczesny proboszcz parafii, ksiądz dziekan Jan Danek: "Pochowałem go tego samego dnia wieczorem, o godz. 21, bez asysty wojskowej i wojskowych honorów, gdyż jednostki lotnicze musiały kilka godzin wcześniej opuścić Balice. Wieczór był pogodny i cichy, było widać blaski armat na południu i zachodzie...".
Na płycie grobu, obok pamiątkowej tablicy, zamocowany został fragment lotniczej piasty ze śmigłem.
Mieczysław Medwecki pozostawił żonę Marię Adelajdę Strzemieńską, z którą wziął ślub w czerwcu 1935 roku. Kobieta, nie wiedząc o śmierci męża, długie lata poszukiwała go, m.in. z pomocą Czerwonego Krzyża. Dopiero pod koniec lat 70. trafiła na grób męża.
Minęły 73 lata od tamtego wydarzenia, ale starsi mieszkańcy z okolicy nadal pamiętają o pilocie, który oddał życie w obronie ojczyzny. Swoje wspomnienia przekazują młodzieży, uczącej się w szkole podstawowej w Morawicy, która za patrona obrała właśnie kapitana pilota Mieczysława Medweckiego.
Mimo przeważających sił wroga i zaskoczenia, Polacy zdołali jednak stawić opór. Razem z kpt. Medweckim do boju wystartował podporucznik Władysław Gnyś, któremu udało się odskoczyć od przeważających sił niemieckich, aby w kilka minut później, nad miejscowością Żurada koło Olkusza, celną serią zestrzelić dwa bombowce typu Dornier Do 17E.
Jak po latach ustalili historycy, były to pierwsze niemieckie samoloty, jakie zestrzelił polski pilot w II wojnie światowej. W całej kampanii wrześniowej poległo 70 tysięcy polskich żołnierzy i ponad 17 tys. niemieckich.
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!