Mała elektrownia na dachu domu? Nasze gminy walczą o pieniądze

Halina Gajda
fot.Halina Gajda
Instalacja fotowoltaiczna pomaga obniżyć rachunki za energię elektryczną z sieci. Idea "zielonej energii" jest jak najbardziej chwalebna, ale walka o pieniądze nie będzie łatwa.

Trzy, przynajmniej na razie, gminy: Ropa, Sękowa i Lipinki zamierzają powalczyć o pieniądze na instalację ogniw fotowoltaicznych na domach prywatnych. Takie ogniowo to nic innego jak mała elektrownia na dachu domu. Wytwarza prąd, który można spożytkować w gospodarstwie, bowiem zyskana energia może być wykorzystana wyłącznie na potrzeby obiektów użyteczności publicznej lub gospodarstw domowych osób, którym gmina w drodze umowy użyczenia przekazała instalację.

Nabór jest nieco skomplikowany, bowiem bezpośrednio o pieniądze może się ubiegać jedynie samorząd, nie zaś sami zainteresowani. Dopiero potem samorząd może w drodze umowy użyczania przekazać taką instalację osobie prywatnej. W skali kraju jest do rozdysponowania 750 tysięcy euro. - Niewiele. Zdaję sobie sprawę, że walka nie będzie łatwa, ale mamy wszystkie przesłanki, by móc skorzystać z dofinansowania - mówi Małgorzata Małuch, wójt gminy Sękowa.

Rzutem na taśmę, na udział w programie zdecydował się także Czesław Rakoczy, wójt Lipinek. - To pierwszy taki program, w którym zamierzamy wystartować. Nawet gdyby nic z tego nie wyszło, to i tak wyjdziemy na plus: nauczymy się, jak pisać takie ekologiczne wnioski - mówi szczerze.Wcześniej nabór ogłosiła gmina Ropa. - Nabór już zakończyliśmy. Zgłosiło się dokładnie 37 gospodarstw - cieszy się. Z tej puli gmina planuje, że w razie sukcesu, jedną instalację zamontuje na budynku publicznym, pozostałe będą do dyspozycji mieszkańców.

O co dokładnie chodzi? Otóż ogniwo fotowoltaiczne to podstawowy element, "cegiełka" panelu fotowoltaicznego, w którym zachodzi proces bezpośredniej zamiany światła słonecznego na prąd elektryczny. W znanych już wielu użytkownikom panelach solarnych - kolektorach słonecznych - energia światła słonecznego zamieniana jest na energię cieplną, wykorzystywaną głównie do grzania wody użytkowej. Trzeba sobie zdawać sprawę, że zamontowanie takiego urządzenia nie uniezależni nas w stu procentach od prądu z tradycyjnej sieci.

- Sprawność takich ogniw to tylko 12-17 procent. Oznacza to iż tylko 12-17 procent energii słońca padającej na ogniwo jest zamieniane na energię elektryczną, ale jest to tzw. czysta, czyli "zielona energia" o potencjalnie nieograniczonych zasobach, zatem korzyści dla środowiska są oczywiste - przekonuje Marek Gierut, certyfikowany instalator odnawialnych źródeł energii z firmy Makro-Term w Gorlicach. Instalacje będą mogły być montowane na budynkach mieszkalnych, gospodarczych a nawet budynkach wielorodzinnych.

Techniczne wymogi są praktycznie takie same, jak w przypadku solarów. - Przede wszystkim trzeba mieć odpowiednią powierzchnię dachu - odpada pokrycie eternitem lub strzechą - lub na działce, o wystawie południowej lub południowo-zachodniej, niezacienioną drzewami, kominem czy sąsiednią zabudową. Na jeden kilowat mocy paneli potrzeba ok. ośmiu metrów kwadratowych takiej powierzchni, nachylonej od poziomu o 38-42 stopnie - tłumaczy fachowo Marek Gierut.

By można było liczyć na dofinansowanie, łączna moc instalacji nie może przekroczyć 40 kW mocy elektrycznej lub 120 kW mocy cieplnej w przypadku jednoczesnego wytwarzania ciepła i energii elektrycznej. - Moc 40 kilowatów dla domu jednorodzinnego to stosunkowo duża moc. Przeciętny dom ma przydział mocy od dostawcy w granicach od 5 do 10 kilowatów - obrazuje. - Zużycie miesięczne energii elektrycznej w domu zależy przede wszystkim od rodzaju i mocy domowych odbiorników energii oraz czasu ich pracy w miesiącu - dodaje.

Oczywiście w lecie zużycie prądu jest znacznie mniejsze niż w zimie. - Średnio dom jednorodzinny w roku zużywa od trzech do czterech tysięcy kilowatogodzin energii elektrycznej. Dokładne dane na ten temat każdy właściciel domu znajdzie w otrzymywanych fakturach za prąd elektryczny - uzupełnia Gierut. Taką ilość energii w naszych warunkach geograficznych wyprodukuje elektrownia słoneczna o mocy ok. 3-4 kW.

- Zasada jest taka, że wytworzony prąd trafiał będzie do klasycznej sieci elektrycznej z której "wytwórca" będzie ją pobierał. I o tyle będzie miał taniej - tłumaczy wójt Morańda. Średni koszt instalacji fotowoltaicznej to około 30 tysięcy złotych. Oczywiście, w razie gdy gmina dostanie fundusze na projekt, będzie to inwestycja ze sporym dofinansowaniem. - W naszym przypadku, w pierwszej kolejności będą brane pod uwagę wnioski rodzin wielodzietnych, oraz tych, którzy nie korzystali z projektu solarnego - zapowiada wójt Sękowej Małgorzata Małuch.

W przypadku gdyby chętnych było więcej niż pieniędzy, wnioski do realizacji będą losowane publicznie. Małe elektrownie słoneczne są jeszcze rzadkim zjawiskiem. W Gorlicach pokazową elektrownię typu off-grid, czyli niepodłączoną do sieci publicznej, posiada Gorlickie Eko-Konsorcjum na ul. Bieckiej. Jedyna domowa elektrownia słoneczna w powiecie działa na jednym z pensjonatów w Izbach, gmina Uście Gorlickie. Ma moc jednego kilowata. W gminie Lipinki wnioski można składać jeszcze tylko dzisiaj (do 12 maja), w Sękowej zaś do 14 maja. Czasu na zastanowienie nie pozostało więc zbyt wiele.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie