Mamy tylko dwa płuca! Nie możemy więc lekceważyć ich zapalenia, szczególnie w czasie pandemii

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
123RF/PICSEL
Udostępnij:
O chorobach układu oddechowego ich wpływie na COVID-19 oraz o tym, jak się chronić w czasie pandemii, rozmawiamy z dr n. med. Bożeną Ziółkowską-Gracą, kierownik Poradni Pulmonologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie,

Mam wrażenie, że o chorobach układu oddechowego przez pandemię COVID-19 mówi się znaczenie więcej.
To prawda. W obecnej sytuacji pandemicznej zapalenie płuc jest w centrum uwagi. Pamiętajmy jednak, że większość zakażonych wirusem SARS-CoV-2 doświadcza jedynie łagodnych objawów infekcji – ich układ immunologiczny sprawnie i szybko zareaguje na wirusa. Tylko u części zakażonych wirus SARS–CoV-2 wywołuje bardzo ciężkie zapalenie płuc, niewydolność oddechową, jak również prowadzi do uszkodzenia wielu innych narządów, a w konsekwencji nawet do śmierci.

Jak dużo osób chorowało na zapalenie płuc przed pandemią?
Zapalenie płuc to choroba, na którą co roku, głównie w okresie jesienno-zimowym, choruje duża część naszego społeczeństwa. Rocznie z tego powodu hospitalizowanych jest nawet 200 tysięcy osób, a około 18 tysięcy chorych umiera. Zapalenie płuc może być na tle infekcji bakteryjnej lub wirusowej. W przypadku zakażenia wirusowego powoduje je najczęściej wirus grypy lub paragrypy, a obecnie również wirus SARS-CoV-2.

Czy nie było tak, że w ostatnich latach bagatelizowaliśmy to, jak niebezpieczne może być zapalenie płuc, a potem przyszedł koronawirus i nagle ocknęliśmy się, że to nadal bardzo groźna choroba?
Jak już wspominałam, statystyki mówią, że z powodu zapalenia płuc, co roku umiera około 18 tysięcy Polaków. Jednak zapalenie płuc wywołane wirusem SARS-CoV-2 ma wielokrotnie cięższy przebieg niż zapalenie wywołane wirusem grypy. Dotyka ponad 10 razy więcej osób, a śmiertelność jest pięciokrotnie wyższa. To zupełnie zmienia nasze postrzeganie, iż zapalenie płuc to choroba, którą łatwo można wyleczyć, stosując antybiotyki.

Jak wyglądają płuca u osób z ciężkim przebiegiem COVID-19?
Koronawirus powoduje ostre śródmiąższowe zapalenie, najczęściej z zajęciem wielu segmentów obu płuc lub nawet całych płatów. W tomografii komputerowej daje obraz „mlecznej szyby”, w którym pomiędzy obszarami zapalnymi możemy zauważyć miejsca o prawidłowym obrazie. Wirus uszkadza także naczynia tętnicze oraz żylne płuc. W konsekwencji czego uszkodzony śródbłonek naczyń powoduje ich zwężenie, a to skutkuje mikrozatorami lub tworzeniem się większych zatorów płuc. Przez uszkodzony śródbłonek naczyń przesiąka bowiem płyn do pęcherzyków płuc, wyłączając tę część narządu z funkcji wymiany gazowej, która –prościej mówiąc – odpowiada za dostarczania tlenu do organizmu.

Jak leczy się takie zmiany?
W zależności od rozległości zmian w płucach, a także poziomu tlenu w krwi tętniczej
w leczeniu stosowana jest tlenoterapia bierna lub wysokoprzepływowa. Tlenoterapię bierną stosuje się u pacjentów, którzy są w stanie samodzielnie oddychać. Tlen jest im podawany wówczas za pomocą wąsów lub maski tlenowej. W przypadku pacjentów wymagających tlenoterapii z wysokim stężeniem tlenu stosowana jest z kolei terapia wysokoprzepływowa. W bardzo ciężkich przypadkach konieczne jest zastosowanie respiratorów lub urządzeń ECMO, które służą do pozaustrojowego natleniania krwi. Oczywiście stosowanych jest też wiele leków, na przykład przeciwwirusowych, antybiotyków, również osocze ozdrowieńców COVID-19 czy też leków przeciwkrzepliwych i innych.

Kto zatem jest najbardziej narażony na ciężki przebieg COVID-19?
Niekorzystny wpływ na przebieg COVID-19 najlepiej udokumentowano u chorych cierpiących na inne poważne choroby. Chodzi m.in. o choroby sercowo-naczyniowe, nowotwory, przewlekłe choroby nerek, cukrzycę typu 1 i 2, astmę o ciężkim przebiegu. Na ciężki przebieg COVID-19 narażone są także osoby z wrodzonymi chorobami metabolicznymi czy przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP). Gama tzw. chorób współistniejących jest naprawdę duża.

Czynnikiem ryzyka jest też wiek.
Tak wiek, ma również bardzo istotne znaczenie. Chodzi głównie o osoby starsze, po 60. roku życia. Badania pokazują, że w tak zwanej grupie ryzyka częściej są również mężczyźni oraz osoby palące papierosy. Ocenia się, że niebezpieczeństwo ciężkiego przebiegu COVID-19 w tych grupach chorych może dotyczyć 1 na 6 osób.

To blisko 17 proc. Wróćmy jednak na chwilę do przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP), o której Pani wspomniała. Czym ona jest? Brzmi mało przyjemnie...

POChP to jedna z najczęstszych chorób układu oddechowego. Na świecie choruje na nią około 380 mln osób, a w Polsce – ponad 2 mln. To 15 proc. wszystkich osób powyżej 40. roku życia, przy czym około 1/5 chorych ma już zaawansowaną postać choroby w chwili rozpoznania. POChP to również jedna z trzech najczęstszych przyczyn zgonów.

Brzmi strasznie!
Powiem więcej: jest to choroba postępująca i nieodwracalna, na którą nie mamy skutecznego leczenia. W leczeniu skupiamy się na zatrzymaniu rozwoju choroby. Nie ma możliwości jej cofnięcia. Leczenie, które zalecamy pacjentom, zatem jedynie łagodzi objawy, poprawia jakość życia oraz zapobiega zaostrzeniom. Dodatkowo, jak mówiłam, to właśnie pacjenci z POChP należą nie tylko do grupy zagrożonej cięższym przebiegiem infekcji COVID-19, ale też są bardziej podatni na zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

Dlaczego?
Po pierwsze, śluzówka oskrzeli, która tworzy barierę chroniącą nas przed drobnoustrojami, w przypadku POChP jest uszkodzona, zmieniona zapalnie, a to ułatwia wniknięcie patogenu i co za tym idzie, infekcję. Dodatkowo dzieje się też tak za sprawą obecności w oskrzelach dużej ilości komórek śluzowych. Komórki te mają dużą ilość enzymu, który stanowi pewnego rodzaju „otwarte drzwi” dla koronawirusa SARS-CoV-2. Dlatego też w dużej ilości dostaje się on do dróg oddechowych chorych na POChP, wywołując bardzo ciężki przebieg choroby. Ponadto POChP to choroba ogólnoustrojowa. Pacjenci poza dolegliwościami płucnymi mają też objawy przewlekłe z innych narządów. Często cierpią również na choroby sercowo-naczyniowe, niewydolność krążenia, migotanie przedsionków, cukrzycę, osteoporozę, chorobę wrzodową, niedokrwistość, włóknienie płuc. U niektórych chorych z POChP obserwujemy również występowanie objawów natury psychicznej, m.in. takich jak lęki czy depresja.

Co jest główną przyczyną tej choroby?
W większości przypadków jest ona skutkiem wieloletniego palenia tytoniu. Zarówno czynnego, jak i biernego. Inne czynniki ryzyka to zanieczyszczenie środowiska. Chodzi tu o oddychanie powietrzem zanieczyszczonym przez toksyczne pyły i gazy. Najgroźniejsze są pyły PM 2,5, PM 10, tlenki azotu, siarki oraz ozon. Obecność pyłów PM w powietrzu jest wynikiem emisji pochodzącej głównie z domowych pieców, lokalnych kotłowni węglowych oraz zanieczyszczeń przemysłowych. Niestety, aktualnie znów mamy okres grzewczy.

Jakie objawy powinny nas zdecydowanie zaniepokoić?
Przede wszystkim kaszel, duszność i odkrztuszanie. Kaszel pojawia się najpierw we wczesnych godzinach porannych, może mu towarzyszyć odkrztuszanie. Duszność początkowo występuje tylko przy wysiłku fizycznym, jednak w pewnym momencie staje się na tyle duża, że będzie uniemożliwiać zwykłe funkcjonowanie. Tymczasem palacze uważają, że takie objawy jak poranny kaszel, odkrztuszanie czy duszność podczas wysiłku fizycznego są u nich jak najbardziej normalne i nie muszą zgłaszać się do lekarza. Przychodzą dopiero wtedy, gdy wydolność ich płuc jest już znacznie ograniczona. A to oznacza, że choroba jest mocno zaawansowana.

Jakie badanie powinniśmy wykonać, aby się upewnić, że nie mamy POChP?
Trzeba zrobić spirometrię, która potwierdza utrwalony, nieodwracalny skurcz oskrzeli, fachowo nazywany obturacją. Im gorsze są parametry badania, tym poważniejszy stopień zaawansowania choroby.

Jak zatem powinni się chronić wszyscy, którzy cierpią na choroby układu oddechowego w czasie pandemii?
Najważniejsza jest profilaktyka. Poza trzymaniem dystansu, dezynfekcją, bardzo częstym myciem rąk oraz noszeniem maseczki konieczne są również profilaktyczne szczepienia. Rekomendujemy głównie szczepienie przeciwko grypie i pneumokokom. Bardzo ważne jest również, aby chorzy regularnie stosowali leki na choroby przewlekłe, np. leki wziewne na astmę czy POChP oraz leki kardiologiczne. Nie zapominajmy też o aktywności fizycznej. Pamiętajmy o tym, że każdy wysiłek fizyczny – oczywiście dostosowany do aktualnego stanu zdrowia i kondycji chorego – poprawia jakość życia i łagodzi objawy chorobowe

Poznań: Minister zdrowia Adam Niedzielski na UM w Poznaniu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie