MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Michał Pazdan: Celem Wieczystej będzie kolejny awans. Ekstraklasa? Tu wszystko jest możliwe

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Michał Pazdan do Wieczystej trafił przed sezonem 2023-2024
Michał Pazdan do Wieczystej trafił przed sezonem 2023-2024 Andrzej Banaś
Rozmowa z Michałem Pazdanem, kapitanem Wieczystej Kraków, która zapewniła sobie 1. miejsce w grupie IV piłkarskiej III ligi i awans.

Pazdan po awansie Wieczystej: Jest lekka ulga

Awansowaliście do drugiej ligi na trzy kolejki przed końcem sezonu 2023-2024. Jak pan to odbiera? Kamień spadł z serca, czy to zbyt przesadzone określenie?
Cel był taki, żeby wywalczyć awans i już go mamy. Pierwszy raz w karierze grałem w tej nowej trzeciej lidze. Nie jest łatwo, bo tylko jeden zespół awansuje. Problem jest taki, że sezon możesz mieć naprawdę super, tak jak na przykład Siarka Tarnobrzeg, ale, niestety, jest ktoś od ciebie lepszy i zostajesz z niczym. Nie ma więc miejsca na przypadek. Na pewno lekka ulga jest, bo wiadomo, jaki mieliśmy cel. W takiej sytuacji końcowy wynik był najważniejszy, a my po prostu zrobiliśmy swoje.

Pana w poprzednim sezonie nie było jeszcze w Wieczystej. Wtedy drużyna też była murowanym faworytem III ligi, ale szło jej gorzej i nie awansowała. A na początku tego sezonu też było pod górkę, traciliście punkty, zmienił się trener...
Na te rozgrywki patrzyło się przez pryzmat jednego zespołu. Nie można nic pozostawić przypadkowi, trzeba przez cały rok być skoncentrowanym. To drugi rok drużyny w lidze, chłopaki mi mówili, że będzie ciężko, jeśli nie będzie dużej przewagi. Uważam, że mieliśmy wszystko pod kontrolą, od początku tej rundy to już na pewno. Chwała całej drużynie, bo przede wszystkim wygrywaliśmy na wyjazdach, aż do meczu z Podhalem, co jest trudne zwłaszcza na początku rundy.

Kibice oczekiwali, że z takim składem będziecie wygrywać każdy mecz, i to wysoko. Odczuwaliście jakąś presję?
Tu jest tak, że poza wygraną musi być dobry wynik. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, w jakim zespole gra. Presja presją, ale w trzeciej lidze to przecież ona nie jest nie wiadomo jaka - trzeba wyjść na boisko i wygrać mecz. Jeśli do tego będzie fajny wynik, no to super, ale i tak najważniejszy był cel, który nam przyświecał. Możemy sobie mówić, żeby pięknie grać, ale trzeba było awansować.

Odbiór waszej drużyny, i to raczej już chyba w całej Polsce, jest taki, że skoro jesteście gwiazdami...
...no, ale co możemy więcej zrobić? Musimy zwyciężać, mamy wyznaczony określony cel. Wiem, jaki jest odbiór. Tylko patrząc z perspektywy piłkarza, to najważniejsze jest to, żeby wygrać spotkanie, mieć jak największą przewagę. Koniec końców dla nas, zawodników najważniejszy jest awans, bo po to cię ściągali do Wieczystej, żebyś zrobił dla niej jak najlepszy wynik. I to nam się udało.

Zawsze można podyskutować, że w każdym meczu powinno być 5:0, ale szczerze mówiąc, to przecież zrobiliśmy swoją robotę. I tyle. Udało nam się wykonać zdanie trzy kolejki przed końcem.

Wiosną Wieczysta grała skuteczniej w obronie

Jak ocenić grę w defensywie, w której jest pan główną postacią?
Na pewno w drugiej rundzie to lepiej wyglądało niż w pierwszej, straciliśmy tylko bodajże 4 czy 5 bramek, więc jest to dobry wynik. Wiosną żadna nie padła po stałym fragmencie gry, to też jest dobra rzecz. Patrząc przez pryzmat tej drugiej części sezonu, to wszystko uległo poprawie.

Nową drużynę, po awansie, wypada budować od obrony. Wasz blok defensywny pewnie by sobie w wyższej lidze poradził.
To ciężko porównać, w sumie to nie do mnie pytanie. My się już znamy, czujemy się dobrze, naszą skuteczność zresztą widać było po wynikach w tej rundzie. Chodzi mi nie tylko o sam blok obronny, tutaj też trzeba dorzucić dwójkę defensywnych pomocników, którzy cały czas grali, pomagali, to też był klucz do sukcesu.

Jak pan myśli, na co będzie stać Wieczystą w drugiej lidze?
Czas pokaże. Nie można zadowolić się samym awansem do drugiej ligi, tylko jak najszybciej dostać się do pierwszej ligi. Ważne jest przede wszystkim złapanie takiej stabilnej formy, jaka była teraz. W ostatnich spotkaniach, poza tym z Podhalem prawie na koniec sezonu, nie mieliśmy chwili zwątpienia. Wygrywaliśmy mecz za meczem, chwała chłopakom za to, że tak długo trzymaliśmy ten poziom. Tak było bodaj od października, kiedy zaczęliśmy seryjnie wygrywać. Mówię to bardziej po takim kątem, że nie było nerwowych ruchów. Ostatnich 20 spotkań to tylko jeden remis i jedna przegrana. Głównie to zadecydowało o tym, że było spokojnie. Dobre wyniki napędzają, jest większa swoboda. Gdy wiesz, że grasz z przeciwnikiem, który ma, powiedzmy, siedem zwycięstw z rzędu, to jak dostaniesz jedną bramkę, to na pewno podcina ci to skrzydła. A gdybyśmy byli w sytuacji, że wiedzie nam się gorzej, to rywale pewnie by poczuli, że w takim momencie mogą Wieczystą pokonać. My nie dawaliśmy nawet troszkę takiej możliwości innym zespołom, żeby złapały jakąś szansę, były blisko.

Trener Peszko poukładał Wieczystą

Przez wiele lat grał pan w ekstraklasie, teraz zszedł do trzeciej ligi, ale do wyjątkowo mocnej drużyny. Jak po roku ocenia pan grę na tym szczeblu od strony piłkarskiej? Ktoś dał się we znaki?
Mecze wyjazdowe nie były łatwe. Choćby kwestia innej jakości boiska w porównaniu z naszym, bo to też robi różnicę. Trzeba było innymi sposobami, czasami też prostymi środkami, wygrywać te spotkania. To nam się udawało. Nie tylko rzeczy czysto piłkarskie, ale też po prostu wygrywanie pojedynków, zaangażowanie w obronie. Wydaje mi się, że to nam dało większą swobodę w graniu. Inne zespoły do pewnego momentu głównie się broniły, ale później schodziło z nich ciśnienie. Niektóre były dobrze przygotowane taktycznie i kondycyjnie, jak na przykład ostatnio Podlasie (1:1 - przyp.) i Podhale (0:1), starały się nawiązać walkę, dawały radę w meczach z nami.

A bardziej społeczny aspekt waszych wyjazdów? Drużyna z "ligowcami" przyciągała w innych miastach tłumy na trybuny, a gra przeciw wam dla piłkarzy była ciekawym wyzwaniem.
Na pewno dla zawodników rywali to było coś nowego. Człowiek widzi takie rzeczy, że dla niektórych zespołów zagrać z Wieczystą to jest coś wielkiego. Ja też byłem kiedyś w podobnej sytuacji, na przykład jak Real Madryt przyjeżdżał na Legię (w sezonie 2026-17 Pazdan grał ze stołeczną drużyną w Lidze Mistrzów - przyp.). Dla nich pewnie było tak, że jadą sobie gdzieś zagrać, a dla nas to był najważniejszy mecz w historii. To normalne, takie sytuacje będą się w futbolu zdarzać.

Wasza gra radykalnie się odmieniła po zmianie trenera we wrześniu. Początek sezonu był trudny, ale później nastała seria 22 meczów bez porażki. Wygląda na to, że Sławomir Peszko poukładał te wasze gwiazdy, zapanował nad zespołem, zwłaszcza w kwestii komunikacji z zawodnikami.
Wynik mówi sam za siebie. Nie będziemy tutaj dyskutować, czy było źle, czy było dobrze, tylko potem po prostu było tak, jak trzeba, zaczęliśmy wygrywać. Byliśmy przede wszystkim bardziej stabilni w obronie, nie traciliśmy głupich bramek, co się zdarzało na początku sezonu, gdy byliśmy trochę rozrzuceni na boisku. Później graliśmy po prostu skutecznie, a to jest kluczowe, jeśli chcesz awansować. Oczywiście rola trenera w tym wszystkim jest bardzo istotna. Mamy 34 czy 35 zawodników do gry, ważną kwestią, jest to, by wszyscy szli w tym samym kierunku. Niezależnie w jakim klubie jesteś, w jakiej lidze, droga musi być wyznaczona.

Awans Wieczystej dał dużo satysfakcji

W poprzednim sezonie grał pan w ekstraklasie, w Jagiellonii Białystok. Patrząc teraz na tabelę, to gdyby pan został, to mógłby walczyć o mistrzostwo Polski. Nie żal, że pan odszedł?
Tamta i obecna drużyna są zupełnie różne, zostało kilka osób. Ciężko mi to porównać. Trener wprawdzie został, ale o sile Jagiellonii stanowią ci, którzy przyszli, kluczem do sukcesu są transfery, nawet młodzieżowcy robią różnicę. Szacunek, że udało się ściągnąć takich piłkarzy. Widać, że to wszystko dobrze funkcjonuje, fajnie się to ogląda.

Po tylu latach gry w ekstraklasie nie brakuje panu teraz walki o mistrzostwo, o europejskie puchary? Zamiast tego była rywalizacja "tylko" o awans do drugiej ligi.
Na pewno byłoby lepiej, gdyby człowiek walczył o mistrzostwo Polski. Teraz jestem tutaj i na tym się koncentruję. Ja już tyle w życiu widziałem... Cieszę się z tego, co zrobiłem, także w Wieczystej. Jestem zadowolony, że jest awans na trzy kolejki przed końcem. Pewnie wszyscy dookoła chcieli, żeby nam się nie udało, ale my swoje zrobiliśmy. Tak samo będzie wyżej. To fajne, bo to jest wyzwanie, które gdzieś tam cię nakręca, motywuje, żeby jeszcze iść do przodu.

Który to pana awans w seniorskiej karierze?
Drugi. Pierwszy był z Górnikiem Zabrze (do ekstraklasy - przyp.).

Za rok będzie trzeci?
Oby. Zobaczymy. Na pewno na kolejny sezon Wieczysta będzie miała taki cel.

Spodziewa się pan jakiejś rewolucji kadrowej w drużynie?
To nie do mnie pytanie, nie wiem, co będzie. Pewnie większość osób w klubie tak odpowie.

A widzi Pan Wieczystą w ekstraklasie, powiedzmy za trzy lata? Jest tu aż taki klimat, by zajść tak daleko?
Patrząc na to, co się dzieje, to tu wszystko jest możliwe. Tutaj cały czas jest parcie do przodu, wszystko idzie w takim kierunku. Wydaje mi się, że trzeba się skupić na tym, co jest teraz, na danym sezonie. Rok temu też było nastawienie, że z trzeciej ligi od razu będzie awans, a go nie było. Co będzie, to czas pokaże. O pewnych sprawach można myśleć później, na razie jest na co dzień robota do wykonania.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Komentarze piłkarzy po meczu Polska-Holandia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Michał Pazdan: Celem Wieczystej będzie kolejny awans. Ekstraklasa? Tu wszystko jest możliwe - Dziennik Polski

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska