Mury i drogi się rozpadają. Czy Andrychów buduje na osuwisku? Sprawą zajmie się sąd, prokurator i CBA [ZDJĘCIA, WIDEO] 11.06.2021

Bogumił Storch
Bogumił Storch

Wideo

Zobacz galerię (19 zdjęć)
Kto i dlaczego zgodził się zbudować strefę ekonomiczną w Andrychowie na wzgórzu, na osuwającej się ziemi? Sprawą zajął się już Sąd Okręgowy w Krakowie a wkrótce do biur urzędników i biznesmenów mogą wejść śledczy z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. -Wychodzi na to, że pieniądze podatników mogły zostać wyrzucone w błoto. Kto miałby na tym skorzystać? - pytają oburzeni mieszkańcy Andrychowa. AKTUALIZACJA 11.06.2021

Budowa andrychowskiej specjalnej strefy ekonomicznej ruszyła w 2017 roku i miała ostatecznie zakończyć się, według obietnic urzędników z andrychowskiego magistratu, jeszcze w styczniu 2019 r.

Urzędnicy obiecywali mieszkańcom Andrychowa nawet pół tysiąca miejsc pracy i wpływy z podatków od fabryk lokujących się w specjalnej strefie ekonomicznej, wzorowanej na tej krakowskiej albo zatorskiej. Na razie niewiele z tego wyszło.

Jest już połowa 2021 roku a większość terenu pod inwestycje leży odłogiem. Tylko na małym, najbardziej płaskim skrawku ziemi budowany jest jeden zakład. Dalej hula wiatr.

Z początku wszystko szło dobrze. Strefa powstała (za 12,7 mln zł, z czego połowa to unijna dotacja) niemal w całości. Wcześniej była tu ogromna łąka na zboczu wzgórza. Wyrównano jednak teren, wykonano zjazdy na działki, pobudowano niemal w stu procentach drogi dojazdowe, a nawet fragmenty chodnika, w tym schody.

Szybko okazało się jednak, że świeżo pobudowane elementy: w tym mur oporowy i nawierzchnia na nowych drogach dojazdowych, zapadają się, pękają lub nawet walą.

Byliśmy wtedy na miejscu. Nie wyglądało to dobrze:

Było jak na osuwiskach podczas tych wielkich powodzi, to prawdziwy cud, że mury nie zwaliły się na robotników a cały teren nie osunął się na poniżej, na zabudowania

opowiada nam Jarosław, mieszkaniec Andrychowa, który od lat czeka aż powstanie strefa, która da mu pracę. Teraz musi codziennie dojeżdżać do zakładu produkcyjnego w Krakowie.

Z tego powodu mam życie jak z filmu Barei, czyli czas tylko na sen, dojazdy i pracę. Chciałbym pracować w swoim mieście

mówi.

Urzędnicy z Andrychowa zapewniali nas wtedy, że wszystko mają pod kontrolą a wykonawca naprawi usterki. Tak się nie stało. Konsorcjum, które budowało strefę twierdzi bowiem, że z zadania się wywiązało a jak coś się wali, to przez osuwisko, bo taką lokalizację wymyśliły sobie - nie wiedzieć czemu - władze miasta.

Wykonaliśmy zadanie prawidłowo, po czym część infrastruktury została zniszczona przez działanie nadzwyczajnego zjawiska fizycznego, siły wyższej. Przyczyną awarii było uaktywnienie się osuwiska ponieważ inwestor zaplanował inwestycję bez rozpoznania terenu pod względem możliwych ruchów osuwiskowych

mówi Gazecie Krakowskiej Monika Babiarska, reprezentująca Tombet, jedną z firm budowlanych tworzących konsorcjum.

Tombet podkreśla, że inwestor, czyli Urząd Miasta zaakceptował dokumentację projektową na podstawie której realizowana była inwestycja a prace były systematycznie odbierane przez zespół Inspektorów Nadzoru

Gmina, jako inwestor, powinna wykonać dokumentację geologiczno - inżynierską w tym rejonie. Z archiwalnych posiedzeń Rady Miejskiej (protokół z 17 października 2014r) wynika, że przedstawiciele gminy mieli pełną świadomość o osuwiskowym charakterze terenu. W trakcie prowadzonych robót budowlanych pozyskaliśmy informację od firmy, która rekultywowała gminne składowisko odpadów, że na tym terenie również doszło do znacznego osunięcia się czaszy wysypiska, które znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie naszego placu budowy, na tej samej wysokości i na tym samym stoku. To zdarzenie również zostało przed nami zatajone, a przedstawiciele gminy Andrychów w tym zakresie nie udzielili nam żadnych informacji

opowiada nam Monika Babiarska z Tombetu.

Zaznacza, że w sierpniu 2019 r. została sporządzona przez Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy karta rejestracyjna osuwiska. Przekonuje, że firma chciała by badania geofizycznych także na terenie tego zrekultywowanego składowiska odpadów wykonał Państwowy Instytut Geologiczny z Warszawy, ale gmina Andrychów nie wyraziła na to zgody.

Kto zawinił? - pytamy urzędników z andrychowskiego magistratu

Firma, która wygrała przetarg na prace w formule "zaprojektuj i wybuduj"

mówi wprost wskazując na wykonawcę, Agnieszka Gierszewska, dyrektor biura burmistrza Andrychowa Tomasza Żaka. Zaznacza też, że w tej konkretnej lokalizacji można było prowadzić tego typu inwestycję.

Urząd Miasta chce, by budowlańcy naprawili szkody i zapłacili kary umowne za - zdaniem magistratu - wykonaną fuszerkę. Wysokości tych kar nie podano do publicznej wiadomości. UM ma też zastrzeżenia do nadzoru inwestorskiego, który prowadziło Przedsiębiorstwo Usług Inwestycyjnych z Rybnika.

Skierowaliśmy sprawę do prokuratury i CBA o nienależyte wykonanie inwestycji. Po wyłonieniu innej firmy, która naprawi wadliwie wykonane mury oporowe wystąpimy do firmy Tombet o zwrot poniesionych nakładów przez gminę

wyjaśnia Agnieszka Gierszewska.

W odpowiedzi były wykonawca pozwał miasto do Sądu Okręgowego w Krakowie a ten uwzględnił wnioski o zabezpieczenie i zakazał gminie wypłaty naliczonej kary umownej z gwarancji bankowej i gwarancji ubezpieczeniowej.

Spór już spowodował kłopoty dla miasta
Andrychów toczy wyścig z czasem, którego stawką jest blisko 7 mln zł unijnej dotacji. Gmina będzie musiała ją zwrócić, jeśli nie zakończy prac do grudnia 2021 roku. A to nie będzie łatwe, bo UM bezskutecznie próbuje znaleźć nowego wykonawcę. Pierwszy przetarg zakończył się fiaskiem, do drugiego zgłosiły się tylko dwie firmy: z ofertami 9,5 mln zł oraz 14,6 mln zł. Przetarg znów unieważniono, bo Andrychów może wydać co najwyżej połowę z tego.

Co teraz? Dyrektorka biura burmistrza Żaka uspokaja:

Będzie kolejny przetarg a miasto nie będzie musiało zwrócić dofinansowanego otrzymane na tę inwestycję

zapewnia Gazetę Krakowską Agnieszka Gierszewska.

Nie wszyscy w Andrychowie mają w sobie tyle optymizmu. Pamiętają, że kilka tygodni temu, na sesji wiceburmistrz miasta Mirosław Wasztyl uspokajał rajców tymi słowami: "Mamy do czynienia z przemieszczeniem się mas ziemnych, ale nie ma mowy o czynnym osuwisku".

Sprawa strefy to gruba afera z marnotrawstwem publicznych pieniędzy. Inwestycja wykonana bez żadnego nadzoru ze strony burmistrza

komentuje dla nas opozycyjny radny miejski Andrychowa, Krzysztof Kubień z klubu Prawa i Sprawiedliwości

Od początku wiadomo było, że to teren osuwiskowy czego dowodzą ekspertyzy biegłego, wynajętego przez gminę. Dotarłem również do dokumentu w którym burmistrz wyraził zgodę na zmianę technologii wykonania muru oporowego z konstrukcji żelbetonowej na bloczki. I nie bardzo panowie chcieli powiedzieć kto podpisał zgodę. Myślę, że to była jedna z kluczowych decyzji, która wpłynęła na obsuwanie się terenu

mówi nam radny.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zaprojektuj i wybuduj czyli za projekt odpowiada wykonawca. Urzędnicy się wywiną.

Dodaj ogłoszenie