W Bieczu, przy budowie ul. Kolejowej, tuż w sąsiedztwie miejscowego tartaku robotnicy odkryli niezwykłe znalezisko. Na około 2 m głębokości w ziemi pojawiły się szczątki ludzkie. W wykopie, który chronili policjanci z posterunku w Bieczu widoczna była wystająca z ziemi czaszka. Reszta odkrytych szczątków przykryta była czarną folią.
- To odkrycie może okazać się dla nas pewnym problemem - mówi Mirosław Wędry-chowicz, burmistrz Biecza. - Ta inwestycja, jak na warunki naszej gminy jest bardzo poważna. Jej całkowity koszt to blisko trzy miliony złotych. A z budżetu gminy przeznaczamy na te dwie ulice ponad 1 600 000 złotych - dodaje.
Policjanci zabezpieczyli znalezisko. Na miejscu zjawił się też prokurator, ale odkrycie okazało się historyczne i zajęli się nim archeolodzy.
- Właśnie prace tych specjalistów są dla nas komplikacją - relacjonuje burmistrz. - Oczywiście mam nadzieję, że nie wpłyną one znacząco na terminy, które obowiązują wykonawcę i najpóźniej na koniec października ulice zostaną oddane do użytku mieszkańców. Oczywiście, w sytuacji zagrożenia, będziemy zwracać się do wojewody o przesuniecie terminu, tak byśmy nie musieli zwracać dotacji - dodaje.
Z Rzeszowa na miejsce odkrycia bardzo szybko dotarli archeolodzy z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
- Przejęliśmy prace na tym znalezisku - mówi Paweł Ko-cańda, z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego, kierujący pracami. - Wydobywamy z ziemi szczątki. Razem ze mną pracują tu osoby ze stacji archeologicznej oraz historycznej stacji badawczej naszego uniwersytetu. Wykopaliskami zajmuje się bieczanin Damian Nowak, wspierany przez lokalnych pasjonatów historii - dodaje.
Odkrycie ludzkich szczątków w tym akurat miejscu dla osób interesujących się historią Biecza nie jest niczym niezwykłym.
- Ze źródeł pisanych wiemy, że gdy w XIX wieku budowano tu rów melioracyjny, wzdłuż torów kolejowych, to dokonano pierwszych odkryć - opowiada Damian Nowak. - Wtedy sprawa odbiła się szerokim echem w ówczesnych gazetach. Szczątki, które odkryto przez dłuższy czas leżały niezabezpieczone i dopiero po prasowych doniesieniach podjęto decyzje o ich pochowaniu - dodaje.
Z relacji archeologów wynika, że ludzkie szczątki znajdują się na całej długości wykopu, w którym dokonano pierwszego odkrycia.
- Rozłożenie odkrywanych przez nasz szczątków wskazuje, że znajdujemy się na terenie starego cmentarza - relacjonuje Paweł Kocańda. - Otaczał on najpewniej stary kościół, który najprawdopodobniej znajdował się na terenie, gdzie teraz jest tartak. Niestety tam nie będziemy przeprowadzać prac, wiec nic tu więcej nie można powiedzieć - dodaje.
Kości to nie jedyne odkrycie. W pierwszym wykopie odnaleziono też ślady murków.
- To mogło być cmentarne ogrodzenie - stwierdza Kocańda. - Więcej będziemy wiedzieli po zakończeniu prac.
W innej części placu budowy również dokonano odkrycia. Koparka odsłoniła tam pozostałości jakiego muru. Jego forma i wiek nie wskazuje jednak na związek z cmentarzem.
- To mogą być pozostałości po posterunku policji, który powstał tam w XIX wieku - opowiada Damian Nowak. - Został zniszczony przez Niemców w czasie II wojny światowej - dodaje.
Prace archeologiczne w Bieczu będą trwać przez cały czas remontu ulicy Kolejowej.
- Wszystkie kości, jakie znajdziemy, trafią do Rzeszowa - informuje Paweł Kocańda. - Tam zajmą się nimi antropolodzy. Po tym, jak oni je zbadają, będziemy wiedzieć znacznie więcej o osobach, które zostały tu pochowane - dodaje.
Antropolodzy, pracownicy Instytutu Archeologii określą precyzyjnie płeć i wiek szczątków. Ich badania powiedzą też sporo o sposobie życia dawnych mieszkańców Biecza. Chorobach, jakie przeszli. Ich praca powie też wiele o miejscach urodzenia ludzi, którzy tu zostali pogrzebani.
Wiek znalezisk archeolog określa na okres pomiędzy XV a XVII wiekiem.
- To możliwe, bo według bieczanina Witolda Fuska autora książki ,,Biecz i dawna ziemia biecka na tle swych legend, bajek przesądów i zwyczajów” wiadomo, że w tym miejscu istniał kościół św. Jakuba. Stał w tym miejscu już w 1450 r., co potwierdzał kardynał Zbigniew Oleśnicki - tłumaczy Andrzej Ćmiech, lokalny historyk-amator.
Fusek podaje też informację, że był on ,,starszym niż miasto”. Kościół został spalony w 1709 r. przez wojska Karola XII. Opalona figura św. Jakuba pochodząca z tego kościoła znajdowała się w kapliczce pod kościołem. Stwierdza też, że często w okolicach, gdzie był kościół św. Jakuba, znajdowano ludzkie kości.
- Musiał się tam więc znajdować przykościelny cmentarz i to może być to znalezisko - tłumaczy Ćmiech.
Po zakończeniu wszystkich prac władze Biecza planują godne pochowanie wszystkich odnalezionych przez naukowców szczątków.
- Odbędzie się to albo na cmentarzu parafialny, albo w klasztornych kryptach - informuje burmistrz. - Mam też nadzieję, że to odkrycie wzbogaci naszą wiedzę, o tym, kim byli i jak żyli nasi bieccy przodkowie.
Follow https://twitter.com/gaz_krakowska