Nie jest mi dzisiaj wesoło

Jan Poprawa
Jan Poprawa
Jan Poprawa fot. archiwum
Na Wyspie Kraków: Wisełka przegrała. Biedny pan Cupiał! Tyle serca i pieniędzy włożył w zakup piłkarzy nożnych. Jednakże jego cypryjski odpowiednik był skuteczniejszy.

Autor dziś smutny, więc i tekst pewnie nie będzie wesoły. Choć jeden z wielkich znawców alchemii tworzenia, Andrzej Osęka, twierdził, iż "paradoks sztuki widzi się w tym, że dzieło niekoniecznie ma związek z osobą jego twórcy". Tak, tak, wiem, że felieton nie jest dziełem sztuki, że konia kują, a żaba nogę podstawia. Ale nawet jeśli felieton odrzeć z pozorów "literackości", postawić w szeregu gazetowych kawałków, co regulaminowo oparte być powinny na realiach - to przecież ta właśnie forma wyjątkowo dopuszcza autorskie nastroje. A nawet obsesje. W każdym razie dopuszcza bardziej, niż to powinno być dopuszczane w innych miejscach (słowo "kolumna" z szeregiem kojarzy się nieprzypadkowo).

Autor dziś smutny, bo Wisełka przegrała na Cyprze. Zapewne to powód błahy. Dla wielu wręcz niezrozumiały. Przecież przegranej właściwie można się było spodziewać, biorąc pod uwagę zarówno poziom polskiego piłkarstwa, jak i pierwszy mecz z cypryjskimi Brazylijczykami, rozegrany tydzień wcześniej na Stadionie imienia Reymana przy ulicy imienia Reymonta. Wisełka i wtedy była słabsza, choć strzeliła gola. Ale przecież - jak doniosła wyspecjalizowana w takich subtelnościach prasa sportowa - pan Małecki zrobił to z zamkniętymi oczami. Mimo wszystko nie brzmi to tak przekonująco jak gol strzelony z premedytacją. A i demonstrowane przez strzelca protekcje w Niebie też do zasad czystej rywalizacji sportowej niespecjalnie przystają…

Smutny jestem, bo mistrzowie mego kraju okazali się jeszcze za słabi. Jeszcze. Bo piłkarstwo polskie pnie się jednak ku sukcesom, tyle że powoli. Stan jego przypomina nieco stan polskiego drogownictwa: po latach arcypolskiego narzekania i jeszcze bardziej polskiej niemocy zaczęto niezbędne prace budowlane. I zaczęto - wreszcie! - od dobrej strony, od fundamentów.

Dla piłki - niezależnie od tego, czy ją uważać będziemy za element kultury fizycznej czy popularnej - takim fundamentem jest materialna baza. Wszystkie te "orliki", tak lekceważone przez pięknoduchów z opozycji wszelkiej maści, te stadiony (nie wiedzieć po co zwane "arenami") są tak niezbędne dla istnienia piłkarskiego biznesu jak asfaltowe jezdnie dla komunikacji. Drogi zaś buduje się na potęgę, czego doświadczam ostatnimi laty, jeżdżąc z kagankiem po kraju. I pewien jestem, że to zaangażowanie publicznego grosza nie pójdzie na marne, jeśli się tylko nie ulegnie jękowi frustratów politycznych wszelkiej maści.

Gdy Wisełka przegrała w Nikozji, uświadomiłem sobie jeszcze jedno podobieństwo piłkarstwa naszego do drogownictwa. Otóż po drogach polskich - i tych nowych, i starych, i przebudowywanych właśnie - jeżdżą przeważnie importowane samochody. Przemysł samochodowy w Polsce rozwija się bowiem tak, jak polskie piłkarstwo. Jest co najwyżej cząstką międzynarodowego, jak to się mawia -"globalnego", obiegu. Nad Wisłą i Odrą widać światowe modele, ale dawniejszej próby. Nowe marki nie powstają na naszym terenie, co najwyżej polskie talenty uczą się i rozwijają w zagranicznych uczelniach i zakładach.
Drużyny zawodowego piłkarstwa w Polsce też składają się z importowanych urządzeń do grania. Zazwyczaj nie są to też modele, które dziś byłyby potrzebne w krajach, gdzie futbol dawno wyszedł z etapu "budowania bazy". Nic w tym dziwnego, w podobny sposób rozwijają się i inne dyscypliny polskiego życia zbiorowego. Ot, choćby piosenkarze nasi raczkują w swej większości na etapie "udawania murzyna" lub jeszcze gorzej - udawania kogokolwiek, kto odniósł jakiś sukces. To naturalna kolej rzeczy w kraju, który musi gonić świat, jaki mu przez pół wieku uciekał.

Wisełka przegrała. Biedny pan Cupiał! Tyle serca i pieniędzy włożył w zakup możliwie najsprawniejszych piłkarzy nożnych. Ale przecież wiemy, że Cupiał to nie Abramowicz. Wystarczyło mu na takich, którzy zostali mistrzami Polski. Dla mistrzów Estonii, Hondurasu, Kostaryki, Słowenii, Bułgarii i innych przyjazd do naszego kraju był awansem. Podniesieniem.

Okazało się jednak, że cypryjski odpowiednik pana Cupiała był skuteczniejszy: na zakupy udał się do Brazylii albo do Portugalii. Tam gdzie piłka nożna jest na innym etapie, gdzie produkuje się nowoczesne modele. "Park maszynowy" mistrza Cypru okazał się więc nowocześniejszy. Co więcej, wszystkie te brazylijskie egzemplarze dokładniej skręcono w zespół. Zdaje się, że na Cyprze budowa zawodowego piłkarstwa zaczęła się kilka lat wcześniej niż w Polsce. Panu Cupiałowi brakło czasu.

Wisła była słabsza od Brazylijczyków z Nikozji. Krakowianka Radwańska okazała się przedwczoraj słabsza od jakiejś tenisistki czeskiej. Siatkarze polscy - od siatkarzy francuskich. A piosenkarze polscy od wszystkich, jacy zechcą zaśpiewać dla Eurowizji. To fakty. Przechodzę nad nimi ze spokojem, choć smutnym. Bo wciąż wierzę, że doczekam chwili, w której mój ukochany klub nie tyle wygra i awansuje - ile po prostu będzie lepszy. Dlatego też nie protestuję przeciw wysiłkom budowania bazy piłkarskiej, cieszę się z powolnego, ale jednak rozwoju organizacyjnego i finansowego sportu zawodowego. Nie zamierzam wyrzucać prezydentowi Majchrowskiemu tego, że tę zapóźnioną jeszcze w rozwoju pokrakę- polską piłkę nożną - wspiera. Bo to dzięki jego wsparciu, dzięki pieniądzom pana Cupiała i innych, a także takiej jak moja wierze świat, w jakim żyję, zmienia się na lepszy.

Brzydzę się za to trollami z internetu, gdy komentują ten świat kloacznymi, kibolskimi epitetami. Brzydzę się politykami z partyjnej nominacji, uprawiającymi wszędzie gdzie się da apostolstwo nienawiści.

Zaraz, zaraz! Może ja smutny jestem nie dlatego, że Wisełka przegrała, lecz dlatego że wokół coraz więcej rzeczy, którymi się brzydzę?

Zobacz zdjęcia ślicznych Małopolanek! Wybierz z nami Miss Lata Małopolski 2011!

Głosuj na najlepsze schronisko Małopolski

Mieszkania Kraków. Zobacz nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

p
podpis

dziennikarzyny/felietoniści polscy też gorsi od tych zagranicznych-brzydzę się nimi.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3