Niebywałe! Bunkry Twierdzy Kraków zburzone

A. Agaciak, P. Rąpalski
To były dobrze zachowane baterie artyleryjskie fortu - mówią specjaliści od  fortyfikacji
To były dobrze zachowane baterie artyleryjskie fortu - mówią specjaliści od fortyfikacji archiwum
Przy ulicy Słonecznej w Węgrzcach buldożery równają z ziemią bunkry z 1904 roku, należące do fortyfikacji Twierdzy Kraków. Konserwator zabytków nie wpisał ich do ochronnego rejestru. Teraz zapowiada naprawienie błędu. Za późno. Dwa z trzech schronów zostały zniszczone.

Czytaj także: Bruk koło kościoła Mariackiego w opłakanym stanie

- Młot pneumatyczny rozbijał kopułę schronu, ekipy od razu sprzątały gruz. Wycięto stare drzewa, spalano gałęzie - opowiada nasz Czytelnik (prosząc o nieujawnianie nazwiska). - Czy w Polsce wydaje się zezwolenia na niszczenie obiektów historycznych? Przecież Twierdza Kraków i jej pozostałości powinny być pod ochroną - apeluje mieszkaniec Węgrzc.

Konserwator zabytków sam jest zszokowany. - Ten teren znajduje się w przebiegu północnej obwodnicy i objęty jest planem zagospodarowania przestrzennego. Uważałem, że to wystarczające zabezpieczenie - mówi Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków. Wysłał już pracowników, aby sprawdzili, co się stało. Uważa, że jeden z trzech bunkrów uda się uratować.

Bogusław Król, wójt gminy Zielonki, po otrzymaniu sygnału o wyburzeniach, także skierował na miejsce urzędników.

Okazało się, że prywatny właściciel działki, przed przystąpieniem do równania terenu, pytał wojewódzkiego konserwatora, czy bunkry są chronione. Otrzymał odpowiedź, że nie. Zgłosił więc zamiar wyburzenia w starostwie powiatowym.

- To skandal, że konserwator nie objął tego obiektu ochroną. Wierzyliśmy, że to zrobił - oburza się Dariusz Krzyształowski, z Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin". - To były dobrze zachowane bunkry baterii artyleryjskiej fortu. Takich nieruchomości należących do twierdzy jest jeszcze kilka i może to oznaczać, że wszystkie prędzej czy później zostaną wyburzone, bo komuś będą przeszkadzać - kwituje.

Konserwator zapowiada naprawienie błędu. - W tej sytuacji zacznę wpisywać do rejestru zabytków wszystkie obiekty Twierdzy Kraków, a o naruszeniach poinformuję prokuraturę - zapewnia Janczykowski. Kraków stara się też o uznanie fortów za pomnik historii i wpisanie ich na listę UNESCO.

Wybieramy najpiękniejszą kandydatkę do Sejmu z Małopolski [ZDJĘCIA]. Zdecyduj, kto powinien wygrać!

Prawybory. Kto powinien zostać posłem? Głosuj: Małopolska Zachodnia okręg 12, Kraków okręg 13, Podhale Nowy Sącz okręg 14, Tarnów okręg 15.

Mieszkania Kraków. Zobacz nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

W
WBrzoskwinia

Niebywałe? Fortyfikacje Twierdzy Kraków likwiduje się od ok. 1920 roku; kolejne serie wyburzeń i niwelacji w l. 30-tych, duża programowa seria ok. 1950 (m.in. forty "Mogilski", "Pszorna", "Bodzów"), od lat 70-tych do chwili obecnej kolejne incydenty, jak ten.
Bunkry? W fortyfikacji bunkrów nie ma i nigdy nie było (bardzo wątpię, by znający się na rzeczy D. Krzyształowski użył tego słowa). Ten obiekt to bateria ciężkiej artylerii, oznaczona B 2 w grupie fortów "Łysa Góra" - "Węgrzce".
Wpis do rejestru zabytków nie jest jedyną formą ochrony zabytku w prawie polskim. Należy do niej także wytyczna zachowania i ochrony w planie zagospodarowania przestrzennego. Wykazy obiektów zabytkowych na swym terenie gm. Zielonki otrzymywała od dziesiątków lat; w tym w l. 80-tych uaktualnione, obejmujące również obiekty d. twierdzy (poza tym publikowane w spisach zabytków). Oczywiście, że powinny być w rejestrze, nie one jedne, w ewidencji zabytków jest mnóstwo nie tylko fortecznych, a procedura wpisu to ie jest 5 minut, tylko całe postępowanie administracyjne. To trwa, a WKZ ma na karku wielkie i wyjątkowo obfite w zabytki województwo i za mało ludzi (przecież urzędnicy to z definicji darmozjady, wobec czego od dawna redukuje się etaty również w służbie ochrony zabytków). Toteż wpisywanie do rejestru jest procesem, który trwa od przedwojennnych czasów, kiedy tę formułę wprowadzono, a który prawnie mógł zacząć odnosić się do zabytków twierdzy dopiero od lat 70-tych, bo do tego czasu obowiązywał przepis, że do rejestru można wpisać obiekty zbudowane do 1850 r.

Ale to detale w porównaniu z istotą rzeczy. Jest nią mitologiczne myślenie, że urząd WKZ wszystko może i musi . Naprawdę zaś ustawa jednoznacznie stwierdza, że za zabytek odpowiada właściciel. Skoro zburzył, on jest winien; skoro dostał zgodę na wyburzenie od władz budowlanych gminy, to nie ma się co czepiać o to WKZ. Nie ma czegoś takiego, że ktoś "pytał WKZ, czy są chronione". WKZ to urząd, a każdy urząd działa wedle prawa, bo inaczej nie może, choćby chciał; wedle prawa pytać można, czy jest w rejestrze. Nie jest; ale jw. to nie wyczerpuje form ochrony, tylko że tamte formy z prawa budowlanego czy o zagosp. przestrzennym NIE PODLEGAJĄ WKZ, bo działają na podstawie innych ustaw; o te zatem trzeba "pytać" w organach nadzoru bud. i planowania przestrz. To tam powinni odmówić zgody na wyburzenie; bo to ten urząd jest kompetentny do stwierdzenia zgodności lub niezgodności danego wniosku z planem zagospodarowania (przy okazji: nie wiem, jak Zielonki, ale większość gmin w Polsce takich planów zagosp. przestrz. zwyczajnie nie ma, w tym Kraków też). A WKZ w takiej sytuacji może tylko to, na co jego ustawa pozwala (o ile nadal pozwala, boć przecie i ta ustawa, i ten urząd jest już nie solą, lecz kołkiem w oku wszelkich wyznawców tzw. "wolnej gry inwestycyjnej" itp.; tak samo, jak wspomniane plany zagosp. przestrz.). Kiedy już złe się stało, to w przypadku zabytku nie wpisanego do rejestru może wstrzymać wszelkie prace.

A z innych "drobnostek": otóz kiedy obiekt jest w rej. zabytków, to jego zieleń podlega tej ustawie. Lecz kiedy nie jest, podlega ona przepisom z zakresu ochrony środowiska. Nawet na uporządkowanie tej zieleni, co dopiero na usuwanie, niezbędne jest zezwolenie, A tu już nie ma żadnych rejestrów, ustawa o ochronie środowiska dotyczy zieleni jak leci.

A zatem: skoro ten artykuł jest taki, jaki jest - to w nim nie chodzi o sedno sprawy, ochronę zabytków, istotę rzeczy. Chodzi tylko o aferę, o sensację - bo gdyby nie, ten artykuł traktowałby sprawę właśnie porządnie. O co może chodzić w takim robieniu sensacji? O nic merytorycznego, o niczyje dobro - bo jw. dla dobra tego się w ten sposób nie robi. Jedyna sensowna interpretacja, jaka wynika z tego i takiego tekstu (choćby intencje były inne, a może nawet dobre): chodzi o to, by więcej ludzi kupowało tę gazetę, to raz, a dwa: chodzi o to, by dowalić konserwatorowi. Bo gdyby nie, to przecież w artykule byłoby i o urzędniku budowlanym (zamiast tego jest niezwykła wręcz informacja, że wójt gminy wysłał swoich ludzi na miejsce, na tym koniec), i o stronie ochrony środowiska (a jest tylko, że drzewa poszły pod nóż). A po co dokopywać konserwatorowi? Czyżby to pomagało w ochronie zabytków? Skądże; jeśli się chce pomóc, to nie w ten sposób. A skoro w ten sposób, to chodzi o to, by zwalczać urząd i prawo, które chroni zabytki, a to ponieważ to kołek w oku... itd. jw.

Choćby intencje były jak najlepsze, to takie i podobne traktowanie sprawy Twierdzy Kraków i ochrony zabytków przez dziennikarzy czyni ich współwinnymi takich "niebywałych" spraw. Bo ich odpowiedzialność jest bodaj większa, niż wszelkich urzędów. Przynajmniej w Polsce, póki co, jest tak, że to nie urząd ma bliski i codzienny dostęp do obywatela, lecz media. One zatem bardziej kształtują ludzi i rzeczywistość, niż urzędy.
To, że ochrona środowiska działa w sprzyjającej aurze, że obywatel współdziała w tej ochronie z urzędem, bo wie, z czym ma do czynienia i jak to jest ważne, i że w ślad za zapotrzebowaniem zbiorowości pojawiły się w ogóle specjalne urzędy i ustawy do ochrony środowiska - to jest zasługa nie urzędów, lecz dziennikarzy, od lat 70-tych używających wpływu mediów na ludzi dla dobra tej sprawy, czyli dla dobra tychże ludzi.
Na tej samej zasadzie to, że ochrona zabytków działa w pustce, jako coraz bardziej nieakceptowana, że zabytki są uważane za nieważne i niepotrzebne, a i wręcz za przeszkadzające (oczywiście: nie sztandarowe), że pies z kulawą nogą się tym nie interesuje ani na bieżąco, ani od święta (no, chyba że chodzi o zabytki sztandarowe i ograne, a i to nie reguła); a to właśnie w takiej sytuacji dochodzi m.in. do absurdalnych dewastacji - to też jest wina dziennikarzy. Bo nie obchodzi ich żaden proces, żadne, długotrwałe, planowe, konsekwentne i solidne rzeczowo tworzenie jakichś aur ani staranie o jakieś enigmatyczne dobro - lecz tylko sensacja, w trybie krótkiej jednorazowej akcji; jutro będzie już coś innego, a nie twierdza, nie zabytek.

A zatem: jak to jest, że w Krakowie i okolicy jakoś dziwnie o tych fortach, o tej twierdzy coś tam wszyscy wiedzą, a i wiedzą, że to zabytkowe, mimo że tak nie wygląda? Książka Bogdanowskiego wyszła przecież tylko raz, w 1979 r., i to w raptem 3000 egzemplarzy. Artykuły i różne publikacje są albo okazjonalne, albo specjalistyczne. Szerokie, popularne książkowe, takie "dla wszystkich", przedstawienie twierdzy nigdy się nie ukazało drukiem (no, była mała broszurka, raz, coś z 15-20 lat temu). A przecież teraz wszyscy wiedzą, że twierdza jest dookoła Krakowa, a dawniej każdy wiedział tylko o tym forcie, przy którym akurat mieszkał.
Czarodziejska różdżka, która sprawiła tę zmianę powszechnej świadomości, to cykl artykułów o twierdzy i fortach, publikowany w latach 80-tych - właśnie w codziennej gazecie, właśnie porządny, i właśnie ukazujący się coś przez dwa lata z okładem, okresowo, raz na miesiąc...
Tylko że ta gazeta już nie istnieje... Utrzymać się mogą tylko te, które robią sensacje, a nie programy...
No i tak kółko się zamyka; tak dziennikarze kształtują rzeczywistość, więc i czytelników.
NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ!

o
ola

proszę sprwdzić przed wysłaniem komentarza - niektórych takie małe dla Pana uchybienia "rażą"

g
gosz

Droga Pani Anno!! Skoro zdecydowała się Pani tak skrupulatnie napisać artykuł owyburzaniu bunkrów na Węgrzcach koło Krakowa to wg mnie powinna się Pani lepiej zapoznać z technicznym słownictwem odnośnie maszyn które dokonują tejże rozbiórki!! Wyolbrzymiła Pani jedną istotną rzecz "Przy ulicy Słonecznej w Węgrzcach buldożery równają z ziemią bunkry z 1904 roku" czy to napewno buldożery? mnie się jednak wydaje ze to zwykłe koparko-ładowarki!!! Proszę zwrócić uwagę ze artykuł czytają ludzie różnych pokrojów i niestety niektórych tak małe dla Pani uchybienia bardzo "rażą

k
krakał

Ta Twoja "cała sieć bunkrów" to fort 49 Krzesławice właśnie. MDK konsekwentnie dąży do przejęcia całości terenu obiektu, a następnie jego adaptacji. Oby tylko dyrektorowi MDKu, p. Dziadoniowi, wystarczyło zdrowia, czasu i cierpliwości.

J
Jola R.

Bo teren z cracovia kupiła firma która nadepneła na odcisk osobie która to chciała kupić a pan J. jako kolega pokazał kto tu rządzi...

P
Pd

inwestor pytał, czy obiekt jest zabytkiem czy jest wpisany do rejestru zabytków! To są dwa różne pojęcia, których nie wolno ze sobą mylić.
Zresztą, na cholerę te forty, większość niszczeje albo jest zamknięta dla publiczności. Wyburzyć to w cholerę i spokój.

B
Bartosz Klimek

Przecież pisze, jak wół, że inwestor pytał o bunkry konserwatora i otrzymał odpowiedź, że nie jest to zabytek. Zatem miał świadomość - że nie ma. Sprawa jest czysta z punktu widzenia inwestora.

s
szok

majchlowskim też!

b
buber

Myślisz, że konserwator byłby tak głupi, że potwierdziłby w dokumentach nieprawdę? Nie sądzę... Nawet na mapie turystycznej gminy Zielonki baterie nie były naniesione, w odróżnieniu od wszystkich innych.

:(

jest g... wart.

h
henryk

Nic nie dzieje się przypadkiem , sądzę , iż konserwator wiedział o zamiarze zniszczenia jeszcze jednego zabytku ,a gdzie były inne służby .Wszyscy przymykają oko , gdy niszczy się naprawdę cenne zabytki i po co nam konserwator.

p
pe

zajmuje się pan bojkotowaniem budowy toalet dla krakowian (na Plantach), a nie tym co należy. W Krakowie zostało wypaczone pojęcie zabytku. Rzekomo jest nim obleśny Hotel Cracovia który powstał zaledwie parę lat temu i w dodatku jest okropnym kiczem straszącym w centrum miasta. Z drugiej strony jest "hotel" Forum - kawałek dobrej architektury ale obecnie rudera strasząca pod Wawelem szmacianą reklamą - też wyburzyć go "niedasię" bo było by be. W tym samym czasie obiekty które naprawdę są świadkami historii się wyburza, bo "zabytkiem" niby nie są.

d
danusia

Na osiedlu Na Stoku, za pomnikiem pomordowanych przez hitlerowców 440 Polaków, była cała sieć bunkrów.
Niestety tylko część została uratowana i w części zagospodarowana.Działa tam w tej chwili Młodzieżowy Dom Kultury FORT 49.Pozostałe zostały wprawdzie nie wyburzone, ale zasypane gruzem, śmieciami itp. Na wierzchu nawieziono ziemi i utworzono działki. Zastanawiam się jak smakują tym działkowiczom warzywa z miejsca uświęconego krwią Polaków? Ja to pamiętam, bo jako nastolatka /30 lat temu/ bardzo się buntowałam przeciwko zacieraniu śladów historii. Mój tatuś też się temu sprzeciwiał. Pamiętam, że zwracał się osobiście z tym problemem do redakcji Dziennika Polskiego i Echa Krakowa. Niestety nie było mocnych na tamte działania i działki na bunkrach powstały.
Może za ileś tam lat archeollodzy je odkryją?

b
buber

Tak naprawdę biorąc pod uwagę granice administracyjne bateria położona była w Bibicach (do nich też należy ul. Słoneczna). To dziwne, że spotkał je taki los, bo odkąd pamiętam wiedziano o ich istnieniu. Prawda, że dwadzieścia lat temu, kiedy sie tam zapędzałem jako g.wniarz, można było do nich wejść i były zachowane w przyzwoitym stanie, ostatnio chyba porastał je gąszcz zielska, no i częściowo były zasypane - na pewno śmieciami.
Według mnie konserwator powinie się zająć jeszcze jedną baterią - na terenie jednostki wojskowej, obok ostroga - bodaj przy ul. Stary Trakt. Syfu tam, co niemiara, wszystkie możliwe śmieci. A może gmina zmusiłaby właściciela do zrobienia porządku? Zanim nagle się okaże, że pod śmieciami nie ma już baterii.
Atak na marginesie - właściciel nie miał świadomości, co ma na działce?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3