Niecodzienne ćwiczenia ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nad Morskim Okiem. We współpracy ze Stowarzyszeniem Miłośników Historii Nurkowania - HDS Poland zeszli na dno Morskiego Oka w replice hełmu nurka z 1935 roku. - Hełm, który próbujemy, to rzeczywiście sprzęt retro. Powietrze do tego hełmu podawane jest przez przewody z brzegu. Działa to na zasadzie bańki powietrznej - wyjaśnia Andrzej Blacha, ratownik TOPR.
I na co to komu było? Żadnej wartości naukowej to nie wniosło. Równie dobrze mogli zanurkować w zwykłym ogólnodostępnym stawie. Ludziom zakazuje się wchodzić, a ci się dobrze bawią i nurkują w Morskim Oku. Jak zwykle są równi i równiejsi. Albo jest zakaz całkowity, albo nie. Czy w tym kraju zawsze ktoś musi być bardziej uprzywilejowany od reszty?