Oświęcim: czy prezydent nie za często w delegacji?

Monika Pawłowska
Prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek (z prawej) przyjmuje kamień z Magdeburga z rąk biskupa Leo Nowaka
Prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek (z prawej) przyjmuje kamień z Magdeburga z rąk biskupa Leo Nowaka Monika Pawłowska
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Do Janusza Marszałka, prezydenta Oświęcimia, już dawno przylgnął przydomek "prezydent spraw zagranicznych". W grodzie nad Sołą nie jest tajemnicą, że prezydent dużo podróżuje. W ciągu ostatnich 15 miesięcy w zagranicznych delegacjach spędził 102 dni. "Prezydenckie obowiązki" kosztowały budżet miasta 26 tysięcy 870 złotych.

Wojaże Janusza Marszałka postanowił podliczyć Kazimierz Homa, radny miasta. - Prezydent rokrocznie spędza poza urzędem po 100 dni - zaznacza radny. - Ze sprawozdań wiemy, że z tych podróży przywozi kolejne kamienie na kopiec Pamięci i Pojednania. A gdzie kontakty gospodarcze, firmy, nowe miejsca pracy? - pyta Kazimierz Homa.

Janusz Marszałek funkcję prezydenta "Miasta Pokoju" piastuje już drugą kadencję. Od ubiegłego roku, po zmianie ustawy o samorządzie gminnym, nie musi prosić przewodniczącego rady miasta o wypisanie delegacji. Robi to teraz sekretarz miasta, która tak jak prezydent jest urzędnikiem.

- Prezydent nie konsultuje swoich wyjazdów z kimkolwiek, sam je organizuje w sobie tylko wiadomym celu - denerwuje się Kazimierz Homa. Radny Homa twierdzi, że od początku piastowania stanowiska prezydent podróżuje za dużo.

Zdaniem Homy, wojaże prezydenta nie przekładają się na rozwój gospodarczy miasta. Jedyny efekt to pieniądze wyrzucone w błoto i strata w funkcjonowaniu urzędu. Prezydent odpiera zarzuty. - Podczas wszelkich wyjazdów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, jestem w stałym kontakcie za pomocą poczty elektronicznej i telefonów z kierownictwem urzędu oraz z pracownikami - tłumaczy Janusz Marszałek.

Marszałek najczęściej wyjeżdżał do Niemiec, Francji, Włoch. Na mapie jego zagranicznych podróży były też Belgia, Estonia, Hiszpania, Szwecja i Sarajewo. - Stanowisko prezydenta miasta wymaga ode mnie uczestniczenia w wielu spotkaniach - mówi Janusz Marszałek i podkreśla, że wszystkie wojaże przedsiębrał dla dobra miasta i jego mieszkańców.

Wśród innych wysokich urzędników nie ma takich miłośników podróży jak Janusz Marszałek. Starosta oświęcimski Józef Kała zdecydowanie więcej czasu spędza w miejscu pracy. W ubiegłym roku przez trzy dni był w Brukseli, zresztą razem z prezydentem Marszałkiem. - To była moja jedyna zagraniczna podróż - dodaje Józef Kała.

Nadmiar prezydenckich wojaży zastanawia także mieszkańców Oświęcimia. - Żadne tłumaczenia prezydenta mnie nie przekonują - mówi Przemek, oświęcimianin.- Jak można rządzić miastem, będąc tyle czasu poza nim? - pyta młody obywatel.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
baśka
Dla dobra miasta i mieszkańców ,,,,ha ha a to dobre !!!!!!Nowych kontrahentów szuka by budowali nowe galerie i markety ---do których nie ma kto chudzić ,,,stuknij się pan w głowę i wybuduj ludziom fabrykę by mogli pracować a nie bujaj się po świecie za ich pieniądze!!!!! Pan Homa na prezydenta !!!
Dodaj ogłoszenie