Panele fotowoltaiczne muszą się nadal opłacać. Jak bardzo? Walcz z nami o mądre przepisy dla prosumentów i firm! Odpowiedz na pytanie SONDA

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Polacy szczerze pokochali panele fotowoltaiczne i montują je na potęgę, dlatego wszystkich zainteresowanych rozwojem tej przyszłościowej branży oburzyła zapowiedziana u progu lata przez rząd zmiana korzystnych zasad rozliczania energii dostarczonej przez domowe instalacje fotowoltaiczne do państwowej sieci. Nowe regulacje sprawiłyby, że montaż paneli nie byłby już tak atrakcyjny - inwestycje zwracałyby się dłużej. To uderzyłoby nie tylko w tysiące prosumentów chcących korzystać z niemal darmowej energii Słońca, ale i setki polskich przedsiębiorców zajmujących się tą dziedziną i prowadzących w tym zakresie prace badawczo-rozwojowe. Działacze organizacji ekologicznych i prozdrowotnych alarmują, że to całkowicie sprzeczne z nadrzędnym celem europejskiego, w tym polskiego Zielonego Ładu, jakim jest przyspieszenie transformacji energetycznej. Ale możemy jeszcze powalczyć o mądre prawo!

FLESZ - Polacy ofiarami oszustów

Właśnie w tym celu organizujemy w redakcjach Dziennika Polskiego i Gazety Krakowskiej upalnie gorącą debatę na jeszcze gorętszy dziś temat: „Fotowoltaika. Jak zapewnić dobre rozwiązania dla prosumentów i korzystne warunki dla rozwoju firm kluczowych dla przyszłości polskiej gospodarki”. Wezmą w niej udział:

  • Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii
  • Żaneta Koźmińska, dyrektor zarządzająca firmy Revolt
  • Jadwiga Emilewicz, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Gospodarki Zeroemisyjnej i Europejskiego Zielonego Ładu, była wicepremier i minister rozwoju
  • Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego
  • Prof. Konstanty Marszałek, szef Centrum Fotowoltaiki AGH w Krakowie

Moderatorem będzie Zbigniew Bartuś, publicysta ekonomiczny Dziennika Polskiego i mediów Polska Press, koordynator Forum Przedsiębiorców Małopolski. Wnioski z debaty przedstawimy już 27 lipca w naszych serwisach.

Fotowoltaika: to się (za bardzo?) opłaca!

Na początku czerwca na stronie Rządowego Centrum Legislacji zawisł projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo energetyczne i ustawy o odnawialnych źródłach energii. Sens owej inicjatywy sprowadza(ł) się do likwidacji systemu opustów stosowanego w instalacjach domowych (prosumenckich), czyli prostego bezgotówkowego sposobu rozliczania wartości energii produkowanej i oddawanej do państwowej sieci energetycznej przez daną instalację fotowoltaiczną (w dzień, zwłaszcza latem) oraz energii odbieranej przez dany dom z sieci, gdy instalacja nie pracuje (czyli w nocy, zwłaszcza zimą, gdy dni są krótsze).

Projekt autorstwa Ministerstwa Klimatu i Środowiska przewiduje zastąpienie tego korzystnego systemu sporo gorszą dla właścicieli domowych instalacji fotowoltaicznych sprzedażą energii. Oddawany do sieci i pobierany z sieci prąd miałby być teraz rozliczany oddzielnie, przy czym cena zakupu wyprodukowanej przez prosumenta energii elektrycznej miałaby wynosić 100 proc. średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym w poprzednim kwartale ogłoszonej przez Prezesa URE. Za tym niezrozumiałym dla przeciętnego śmiertelnika sformułowaniem kryje się niezbyt ponętna dla konsumenta stawka – na dziś ok. 25 gr za kWh. Za tyle prosument sprzedawałby do sieci nadmiar swojej energii. A za ile musiałby ją kupować, gdyby mu (np. w środku mrocznej zimy) zabrakło? Dziś stawki za kWh dla gospodarstw domowych wahają się między 56 a 71 groszy. Czyli ponad dwa, a nawet prawie trzy razy więcej!

Fotowoltaika: resort rozwoju i posłowie (u)ratują sytuację?

Nic dziwnego, że projekt resortu klimatu i środowiska wzbudził aż takie emocje – nie tylko wśród prosumentów i potencjalnych prosumentów, ale w całej branży fotowoltaicznej, współtworzonej dziś przez bardzo prężne firmy. Przeciętny użytkownik instalacji fotowoltaicznej miałby w nowym systemie sporo (o ponad jedną trzecią) niższe oszczędności niż dziś, przez co cała inwestycja zwracałaby mu się dłużej. Owszem, byłaby dalej opłacalna, ale już nie aż tak atrakcyjna jak dziś, przy systemie opustów. Przedstawiciele branży, wspierani przez Polski Alarm Smogowy, zwracają uwagę, że takie działanie jest sprzeczne z oficjalnym przekazem rządu, który zachęca Polki i Polaków do odchodzenia od tradycyjnych, kopalnych źródeł energii i inwestowania w nowoczesne, odnawialne. A trudno sobie dziś wyobrazić korzystniejsze rozwiązanie niż fotowoltaika powiązana np. z pompą ciepła.

Rozziew między podstawowymi celami rządu a skutkami proponowanej ustawy zasygnalizowało szybko kierowane przez wicepremiera Jarosława Gowina Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii. Równocześnie grupa posłów reprezentowana przez byłą szefową tego resortu i wicepremier Jadwigę Emilewicz złożyła swój projekt poselski o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw. Zaproponowała zmiany zgodne z prawem unijnym (bo przede wszystkim tym resort klimatu tłumaczy swą kontrowersyjną inicjatywę legislacyjną), a jednocześnie utrzymanie systemu opustów, lecz w zmodyfikowanej formie. Kompromisowe rozwiązanie firmowane przez Jadwigę Emilewicz nie jest tak korzystne, jak obowiązujące dotąd, ale znacznie lepsze dla prosumentów od propozycji rządowej i spełnia wszystkie warunki stawiane przez dyrektywę unijną. Jeszcze w te wakacje parlament ma rozstrzygnąć, na jakich warunkach będzie się rozwijać w Polsce w najbliższych latach wielce pożyteczna fotowoltaika.

Trwa głosowanie...

Czy domowe instalacje fotowoltaiczne powinny się rozliczać z państwowymi sieciami energetycznymi w oparciu o:

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
alex
Każdy, kto panele już ma, powinien być przeciw masowemu ich przyrostowi.

Im więcej prosumentów, tym więcej problemów. Dla wszystkich.

Ktoś zadał sobie pytanie, dlaczego rząd wprowadza ograniczenia? Zwolennicy totalnych odpowiedź już mają gotową, ale pozostali?
D
Dajcie se siana
Cała ta "fotowoltaika" to propagandowa dziecinada, zupełnie pod względem ekonomicznym (dla państwa) nieopłacalna!

Zaś dla tych, co toto sobie na dachach kładą, opłaca się to tylko pod warunkiem utrzymania systemu dopłat i "bonusów" -- bo realne rozliczenia, rachunek strat i zysków, są dla tej zabawy bezlistosne.
G
Gość
Gdyby nie dopłaty z pieniędzy podatnika to ta cała foltoowaoltaika byłaby całkiem nieoplacalna
b
bejbe
Fotowoltaika w Polsce miała być ratunkiem dla rządu który zmuszony przepisami UE musiał podjąć działania ekologiczne. Ale w branży od dawna było słychać opinie, że "nienormalny" system bonusów i dofinansowań kiedyś musi się skończyć. Fotowoltaika to zabawa dla bogatych -za zabawę których zapłacimy my biedniejsi których nie stać na panele. Przecież jednym z powodów wzrostu cen prądu jest to , że stara polska sieć energetyczna ma coraz większe problemy z bezawaryjną obsługą mocy płynącej z lawinowo , obowiązkowo podłącznych instalacji. I do tego PRZEWYMIAROWANYCH bo firmy namawiają ludzi do zakładania większej ilości paneli niż im potrzeba -po co? bo wtedy można "nabić" więcej prądu na licznik i w zimie nic nie płacić. Efekt ? Tauron i wszyscy inni już mówią głośno o ustawie zobowiązującej do instalowania akumulatorów energii które kosztują dwa razy tyle co instalacja!! Dlaczego mam dopłacać do instalacji sąsiada?. Przecież system dotacji fotowoltaiki w polsce to jest fenomen na skale europejską. 5000 tys bezzwrotnej dotacji, 18 procent odpisu od podatku i odbiór prądu za darmo w nocy lub jesienią i zimą. Milion instalacji mielismy mieć w 2030 roku a przekroczymy te liczbę pod koniec 2021. I teraz tych milion włascicieli przez 15 lat będzie płacić rachunki po 20 zł miesięcznie a reszta będzie się do ich rachunków dorzucać.

Można powiedzieć, że ci którzy zainwestowali w fotowoltaikę to tacy "frankowicze" - na dłuzszą metę się im to bardzo opłaci bo przez następne 15 lat będą realnymi beneficjentami "nienormalnych" zasad dofinansowania fotowoltaiki które obowiązuwaly od bodajże 2018 roku
K
Krakus
W sumie nowe rozwiązanie jest dość logiczne i takie są prawa rynku , w okresach słonecznych energia tanieje ponieważ farmy produkują jaj sporo , w czasie 6 miesięcy zachmurzenia gdy fotowoltaika kurzy się bezużytecznie energia drożeje .
Dodaj ogłoszenie