18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Papieskie trojaczki: Jan, Paweł i Karol

Małgorzata Więcek-Cebula
ARKADIUSZ LAWRYWIANIEC/POLSKAPRESSE
Jan to mądrala, wyważony i ciekawy świata, rzecznik prasowy całej trójki. Pawełek jest spokojny, flegmatyczny, najlepiej czuje się w objęciach mamy. Z kolei Karol to istny żywioł, wszędzie go pełno. Jest najgłośniejszy z braci. O papieskich trojaczkach z Bukowca koło Nowego Wiśnicza, które skończyły pięć lat, pisze Małgorzata Więcek-Cebula

Chłopcy przyszli na świat 6 kwietnia 2005 roku, w czasie gdy cały świat opłakiwał odejście polskiego papieża. To był szczególny okres. O tym, że będą trojaczki, ich rodzice, Kinga i Janusz Adamcowie, wiedzieli od początku ciąży. To sporo czasu. W każdym razie wystarczająco dużo, by oswoić się z myślą, że zamiast jednego łóżeczka, trzeba będzie kupić aż trzy. Ciąża minęła spokojnie. Poród był szybki, odbył się w jednej z bytomskich klinik.

O wyborze imion rodzice zdecydowali spontanicznie. W czasie gdy się urodzili, nie mówiło się zresztą o niczym innym. - Imiona? To było oczywiste. Poza tym mieć takiego patrona dla trzech synów mało komu się zdarza. Wybraliśmy Wielkiego Człowieka dla małych ludzi - mówi Janusz Adamiec.

Dzieci szczęścia
Rodzina nie ma wątpliwości, że Ojciec Święty w jakiś specjalny sposób opiekuje się chłopcami.
- Nigdy nie chorowali, co najwyżej mieli katar. To dzieci szczęścia - mówi Janina Adamiec, czyli babcia Inka, do której maluchy przyjeżdżają w każdy weekend.

Od poniedziałku do piątku mieszkają w Katowicach. Tu pracują ich rodzice. Ojciec jest adiunktem na wydziale inżynierii materiałowej Politechniki Śląskiej, mama - nauczycielką w zakładzie doskonalenia zawodowego. Ich życie to jednak przede wszystkim dzieci. Jan, Paweł i Karol absorbują każdą wolną chwilę, są jednak wielkim szczęściem dla całej rodziny.

Są niemal identyczni. Tylko rodzice i babcia bez problemu ich rozróżniają. Znajomi miewają z tym kłopoty. - Zwłaszcza gdy są jednakowo ubrani, dla wielu są nie do odróżnienia. Dlatego staramy się przynajmniej ich inaczej ubierać - wyjaśnia mama trojaczków.

Od ubiegłego roku chłopcy chodzą do przedszkola, tego samego, w którym przed laty wychowywał się ich tato oraz ciocia. - To miejsce z wielkimi tradycjami - podkreśla Janina Adamiec, tutaj naprawdę można się wiele nauczyć.

Z przedszkola odbiera ich mama. Popołudnie to czas dodatkowych zajęć. W zależności od dnia to wyprawy na basen, szermierkę lub zimą na łyżwy. - Synowa jest mistrzynią w organizowaniu czasu chłopcom, potrafi też świetnie nad nimi zapanować. Jestem pod wielkim wrażeniem, bo przecież nie ma żadnej opiekunki do pomocy - mówi babcia trojaczków.

Raj w Bukowcu
W piątek po południu cała rodzina pakuje się do samochodu i jedzie do Bukowca. Na pytanie, czy nie nudzi ich pokonywanie ponad stu kilometrów co tydzień, odpowiadają, że nie wyobrażają sobie weekendu spędzonego gdzie indziej.

- Bez leśniczówki nie dalibyśmy rady funkcjonować - dodają. Ciągnie ich tam nie tylko czyste powietrze, ale także przyjazna atmosfera i znajomi, których bardzo sobie cenią. - Proszę spojrzeć na chłopców, czy oni wyglądaliby tak okazale, gdyby nie wychowywali się tutaj - mówi Janina Adamiec i zaraz dodaje. - To jest naukowo udowodnione, że na tym terenie powietrze jest wyjątkowo czyste.

Ukryta wśród drzew leśniczówka to magiczne miejsce - ich miejsce na ziemi. W drewnianym domu położonym pod lasem i otoczonym półtorahektarowym, starym ogrodem Adamcowie mieszkają od dwóch pokoleń. Pradziadek Jana, Karola i Pawła był tu leśniczym, podobnie zresztą jak jego syn - nieżyjący już dziś dziadek Piotr. Mimo że Janusz - ojciec chłopców - wybrał pracę na uczelni, leśniczówka pozostała w rodzinie. Jest to drugi dom papieskich trojaczków. - Tutaj mają wszystko, co potrzebne im do życia: swój pokój, meble, ubranka i zabawki - wylicza babcia maluchów.

Przewożenie tego wszystkiego tam i z powrotem nie miałoby sensu. Już sama podróż samochodem, w którym jedzie trzech maluchów, jest wielką przygodą. W Bukowcu na chłopców czekają ich zwierzaki: trzy psy (Rosa, Kofi i Kama) oraz sześć kociaków (Miodzio, Puszek, Śnieżek, Lew, Krzysiu i Tygrysek). To prawdziwy zwierzyniec, którym chłopcy z radością się opiekują, i za którym bardzo tęsknią. Zwierzaki także z niepokojem wyczekują ich przyjazdu. Gdy widzą samochód zbliżający się do leśniczówki biegną na powitanie.

W piątek w Bukowcu obowiązkowo czekają na chłopców naleśniki specjalnie przygotowywane na ich przyjazd. Rodzina żartuje nawet, że to przysmak, bez którego nie mogliby żyć. - Polubili je, więc często robię je dla nich - przyznaje babcia Inka.

Specjalni obywatele
Chłopcy poza tym jedzą wszystko. Nie mają jakichś specjalnych przysmaków, choć jak wszystkie dzieci przepadają za słodyczami. Stąd też pomysł na czekoladowy tort, który od pięciu lat wypiekany jest przez wiśnickiego cukiernika z okazji urodzin maluchów. Obchodzą je wyjątkowo, w sali reprezentacyjnej ratusza w Nowym Wiśniczu.

- To nasi specjalni obywatele - podkreśla Stanisław Gaworczyk, burmistrz miasteczka i gospodarz uroczystego spotkania, organizowanego zawsze na początku kwietnia. W urodzinach biorą udział także mieszkańcy Nowego Wiśnicza. - To fajne chłopaki, warto im odśpiewać sto lat - mówi Monika Wojas, mama czteroletniego Patryka. - Cieszę się, że mamy swoje papieskie trojaczki, to dla nas przecież dowód do dumy - dodaje Stanisław Mikulski.

W tym roku urodziny Jana, Pawła i Karola były połączone z obchodami piątej rodziny śmierci papieża. Chłopcy odsłonili tablicę upamiętniającą to wydarzenie. Bardzo przeżywali to co się działo w ratuszu. Były emocje i nerwy. - Mieli przygotowany piękny wierszyk, który chcieli powiedzieć, niestety trema wzięła górę - mówi babcia Inka. - Ale może za rok się uda - dodaje Janina Adamiec.

Czy zapanowanie na trzema pięciolatkami jest trudne? - Absolutnie nie, jeśli są tak wspaniali jak moi synowie - mówi Kinga Adamiec. - Chłopcy są posłuszni, grzeczni, nie sprawiają żadnych trudności wychowawczych. Nie może być inaczej, to przecież papieskie dzieci - dodaje z uśmiechem.
Sami chłopcy jeszcze nie do końca rozumieją zamieszanie wokół nich. Wiedzą jednak, że ich imiona zostały wybrane nieprzypadkowo. - Jan Paweł II to nasz patron - mówi Jan. A czy wiesz kim był? Wielkim papieżem Polakiem.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tajemniczy ktośek
Chodze z nimi do szkoły :D
Dodaj ogłoszenie