– Zaczęliśmy grać po stracie drugiej bramki – przyznał Paweł Brożek. – Założenia na ten mecz zaczęliśmy wypełniać dopiero po dwudziestej minucie. W tym tkwi problem. Dwie niewykorzystane sytuacje też nie poprawiają mojego nastroju.
Autor: Bartosz Karcz
O niewykorzystanych sytuacjach Paweł Brożek powiedział: – Przy pierwszej uderzałem piłkę na wślizgu. Sandomierski skrócił kąt i nie było za dużo miejsca, żeby to zmieścić. Może zabrakło prawej nogi, może szczęścia. Przy drugiej pośliznąłem się. Składałem się do strzału z woleja, ale prawa noga mi uciekła.
Wiślacy w drugiej połowie przycisnęli Cracovię, ale tylko przez pierwsze kilkanaście, może dwadzieścia minut. Im bliżej było końca, tym coraz bardziej słabli. – W pierwszej połowie było bardzo duże tempo – tłumaczy Brożek. – Chcieliśmy trochę złapać oddechu w czasie drugiej części. Ona w ogóle była inna, bo Cracovia trochę się cofnęła, broniła już wyniku. My natomiast z upływem czasu... „puchliśmy”.
Cracovia była w derbach lepszym zespołem. Zapytaliśmy Pawła Brożka, czy podobne wrażenie miał oceniając mecz z boiska. – Czy ja wiem? Do dwudziestej minuty na pewno tak. Byliśmy za daleko od nich, mieli swobodę w rozgrywaniu. Potrafili przeprowadzić wiele ciekawych akcji. Gdy później graliśmy agresywnie, blisko nich, to mieli problem. I właśnie wtedy mogliśmy wykorzystać te sytuacje, które miałem.
Zapytaliśmy napastnika Wisły również, czy w jego ocenie Cracovia jest w tym momencie lepszym zespołem od „Białej Gwiazdy”? Tak wskazuje tabela, tak wskazuje również wynik niedzielnych derbów. – Czy ja wiem? Mecz był wyrównany, w drugiej połowie to my dominowaliśmy, mieliśmy swoje sytuacje. Trzeba im na pewno pogratulować, bo zagrali niezły mecz. Wisła natomiast w tym momencie nie jest gorsza – stwierdził Paweł Brożek.
Teraz przed piłkarzami Wisły dwa bardzo trudne mecze. Najpierw wyjazd do Poznania na mecz z Lechem, a następnie spotkanie z Legią w Krakowie. Pytanie, czy wiślacy po takim ciosie, jak derbowa porażka, zdołają się szybko podnieść. – Mam nadzieję, że tak – mówi Paweł Brożek. – Oczywiście, ta porażka boli i będzie bolała przez długi czas. Czeka nas jednak teraz bardzo ważne spotkanie w Poznaniu i nie wyobrażam sobie, żeby drużyna nie zareagowała pozytywnie.