Zobacz także: Do Zakopanego pociąg pojedzie szybciej
- Spacer Krupówkami to istna gehenna - uważa Maria Uniowska z Lublina. - Nie da się przejść kilku metrów, by nie zostać zaatakowanym przez człowieka przebranego za misia, który w nachalny sposób żąda zrobienia z sobą zdjęcia. Ci ludzie brzydko pachną i praktycznie nie da się im wytłumaczyć, że człowiek nie jest ich usługą zainteresowany.
Jak dodaje kobieta, to jednak niejedyna "atrakcja", jaka czeka na spacerowiczów. Gdy tylko zrobi się cieplej, na ulice wychodzą "miłośnicy tanich trunków", którzy bez najmniejszego skrępowania potrafią uciąć sobie drzemkę na jednej z miejskich ławek. - Taki widok szpeci okolicę. Czy miasto nie może nic z tym zrobić? Gdzie indziej potrafiono rozwiązać ten problem - twierdzi turystka.
- Wiem, że na Krupówkach jest wiele osób, które swoim zachowaniem psują obraz tego miejsca i przeszkadzają innym - mówi zastępca burmistrza Wojciech Solik. - Takimi sprawami zajmuje się jednak policja i straż miejska. Oni wiedzą, jak zrobić na deptaku porządek. Gdy więc ktoś widzi śpiących na ławkach, albo osoby napastujące turystów, powinien zawiadomić odpowiednie służby - dodaje Wojciech Solik.
Niestety, policja nie widzi możliwości walki z tymi panami. - Znany problem, ale nie możemy z nim walczyć - uważa Kazimierz Pietruch z zakopiańskiej policji. - Mamy braki kadrowe i pracownicy, którzy powinni patrolować ulice i "sprzątać" je z natrętów, są potrzebni gdzie indziej - wyjaśnia.
Brakami kadrowymi tłumaczy się także Wiesław Lenard, komendant straży miejskiej. - Poza tym ja nie bardzo wiem, gdzie mamy wywozić tych ludzi. U nas przecież nie ma izby wytrzeźwień - dodaje.
Uwaga! Nowy konkurs! Wymyśl nazwę dla pociągu i wygraj nagrody!
Chcesz iść za darmo do Parku Wodnego w Krakowie? **Rozdajemy bilety**