Piłka nożna. Z Beskidem Andrychów trzeba się będzie liczyć w IV lidze małopolskiej

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
W składzie Beskidu jest sporo młodych zawodników. Tylko niewielu jednak z kadry, która w poprzednim sezonie spadła z trzeciej ligi
W składzie Beskidu jest sporo młodych zawodników. Tylko niewielu jednak z kadry, która w poprzednim sezonie spadła z trzeciej ligi Fot. Jerzy Zaborski
Udostępnij:
Beskid Andrychów na inaugurację sezonu w grupie zachodniej IV ligi piłkarskiej wygrał wyjazdowe spotkanie z Sosnowianką Stanisław Dolny 3:1. W sobotę, 13 sierpnia, zagra pierwszy mecz przed własną widownią. Jego rywalem będzie Wiślanka Grabie (godz. 17).

Wydawało się, że po spadku z trzeciej ligi, andrychowianie pójdą w rozsypkę. Jednak najczarniejszy scenariusz nie znalazł potwierdzenia w rzeczywistości. Może nieco skład zespołu odbiega nieco od pierwotnych założeń działaczy. Beskid miał zostać oparty przede wszystkim na wychowankach, którzy w ostatnich latach rozeszli się po okolicznych klubach.

- Liczyliśmy, że powrót Tomasza Moskały, ogranego przecież na ekstraklasowych boiskach, będzie sygnałem dla innych, że można mieć zaufanie do nowych władz klubu, starających się odbudować jego wizerunek nadszarpnięty w ostatnich latach – rozpoczyna Krzysztof Wądrzyk, trener Beskidu. - Skoro jednak rodowici andrychowianie nie zdecydowali się na powrót, musieliśmy szukać zawodników gdzie indziej, także na Śląsku.

Pozyskano czterech młodych zawodników ze Stadionu Śląskiego Chorzów. Prawdziwym strzałem w „dziesiątkę” okazało się sprowadzenie Ukraińców Romana i Artura Tarbalianów. Ten pierwszy strzelił podczas inauguracji dwa gole. Zgodnie z przepisami MZPN, w niższych ligach może występować tylko jeden zawodnik z kraju spoza Unii Europejskiej.

- Wystąpimy do okręgowej centrali z pismem, żeby w wyjątkowych przypadkach pozwoliła na występy kilku zawodnikom spoza UE – tłumaczy Wądrzyk. - Tarbalianowie rozpoczynają naukę w katowickiej AWF. Mają karty stałego pobytu w Polsce, więc od strony formalnej nie ma przeszkód, by mogli występować w Beskidzie.

Wądrzyk chciałby też pozyskać Aleksandra Lożniaka, z którym w wiosną współpracował w Halniaku Maków Podhalański, bo stamtąd w letniej przerwie wrócił w rodzinne strony.

- Pewnie, że potrzebujemy czasu na zgranie nowego zespołu, którego kadra była kompletowana w pośpiechu, ale pierwszy mecz na Sosnowiance, który w dodatku był derbowym ziemi wadowickiej, pokazał, że z Beskidem będzie musiał liczyć się każdy rywal – trener Wądrzyk jasno stawia sprawę. - Ważne, że początek w naszym wykonaniu był dobry. W poprzednim sezonie wygraliśmy tylko jeden mecz, a teraz już na starcie zgarnęliśmy pełną pulę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie